Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – recenzja gier. Wielki zestaw dla nowych graczy

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – recenzja i opinia o grach [PS5]

Wojciech Gruszczyk | 26.01, 16:32

Seria Uncharted powraca na PlayStation 5, ale nie za sprawą oczekiwanej od dawna kontynuacji przygód poszukiwaczy skarbów, a dzięki kolekcji dwóch mocnych produkcji. Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei na pewno nie jest propozycją dla każdego, ale to najlepsza wizytówka tego IP. Zapraszam do recenzji pakietu Uncharted.

W kwietniu 2021 roku Jason Schreier wspomniał o pracy nad nowym Uncharted. Tytuł nadal nie został zapowiedziana przez Sony, jednakże na początku 2022 roku na rynek nadciąga kolekcja składająca się z dwóch wcześniej opracowanych przygód. Recenzowany Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei składa się z Uncharted 4: Kres złodzieja (2016) i Uncharted: Zaginione dziedzictwo (2017), czyli dwóch najnowszych odsłon tego IP. Wybór może wydawać się nieco niezrozumiały, ale biorąc pod uwagę całe uniwersum – jest jak najbardziej słuszny. Zacznijmy jednak od początku...

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei to dwie pełne akcji przygody

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – recenzja - dwie bohaterki

Uncharted 4: Kres złodzieja zadebiutowało w 2016 roku i zebrało 190 nagród GOTY, deklasując konkurencję i w znakomity sposób pokazując rozwój serii Naughty Dog. Opowieść została umiejscowiona trzy lata po akcji z Uncharted 3: Oszustwo Drake’a, gdy główny bohater postanowił odpocząć od wędrówek za skarbami. Nathan Drake wiedzie spokojne życie z żoną Eleną, ale pewnego dnia na jego drodze ponownie staje Sam – starszy brat powraca niemal zza grobu i proponuje mu rozwikłanie zagadki skarbu pirata Henry’ego Every’ego. Pełną recenzję gry autorstwa Rogera znajdziecie TUTAJ. Natomiast Uncharted: Zaginione dziedzictwo to mniejszy spin-off, który przedstawia historię Chloe Frazer oraz Nadine Ross, czyli dwóch postaci znanych z poprzednich odsłon serii, które wspólnymi siłami chcą zmierzyć się z odnalezieniem legendarnego artefaktu zwanego Kłem Ganeśi. Tytuł nie podbił rynku w okolicy premiery niczym swój pełnoprawny poprzednik, jednak to nadal bardzo dobra produkcja – TUTAJ znajdziecie jej recenzję.

Siadając do recenzowanego Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei zastanawiałem się, od czego tak naprawdę powinni zacząć zabawę z IP nowi gracze? Z jednej strony otrzymujemy moim zdaniem najlepszą odsłonę serii (Kres złodzieja) oraz spin-off z kobietami w roli głównej (Zaginione dziedzictwo), będący bardzo udanym pokazem esencji serii, który otrzymał zwartą formułę. Tym razem zdecydowałem się od mniejszej przygody, a jej ukończenie zajęło mi 6 godzin – ponowne zapoznanie się z czwartą częścią zajęło mi 14 godzin. Pakiet zapewnia łącznie 2 historie na około 20-22 godziny (w zależności od podejścia), lecz jeśli zdecydujecie się wycisnąć z obu gier wszystkie soki, to spędzicie przy PS5 dobre 45 godzin.

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – co udało się ulepszyć?

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – recenzja - bohaterowie na motorze

Po włączeniu odświeżonych przygód na PlayStation 5 nie poczujecie gigantycznych różnic w oprawie. Największe zmiany oferuje DualSense, którego możliwości zostały solidnie wykorzystane podczas rozgrywki, gdyż faktycznie poczujemy, jak bohater się porusza, uderzenia samochodu zapewniają mocne drgania całego kontrolera, a adaptacyjne triggery pokazują charakter podczas strzelania. Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei to kolejna propozycja, która dobitnie potwierdza, że pad Sony potrafi odświeżyć zabawę i pozytywnie wpłynąć na doświadczenie. Nie jest to najlepsze wykorzystanie kontrolera (gry opracowywane natywnie dla PlayStation 5 zapewniają lepsze bajery), ale nawet w tej sytuacji zabawa jest przyjemniejsza niż za pomocą poczciwego, wysłużonego DualShocka 4.

Twórcy zadbali o różne tryby graficzne – wierność to natywne 4K z 30 klatkami na sekundę, wydajność oferuje 60 fps z rozdzielczością do 4K. Szczerze mówiąc, przeszedłem produkcje Sony w głównej mierze stawiając na 60 klatek, ponieważ tytuły prezentowały się znakomicie. Istnieje także opcja, by zapoznać się z odświeżonymi przygodami w 120 klatkach na sekundę – w tej sytuacji musimy liczyć na pewne kompromisy, jednak warto pamiętać, że produkcje Sony działały już w 1080p na PlayStation 4... A tutaj otrzymujemy znaczące ulepszenie w postaci znacznie płynniejszej rozgrywki. Tryb Wydajność+ jest na pewno sporą ciekawostką, którą można sprawdzić, ale w moim odczuciu i tak najlepszym kompromisem jest zwykła Wydajność. W tej sytuacji możemy liczyć na solidne 60 klatek na sekundę, ale jednocześnie obraz nie zawodzi i wszystkie sceny wyglądają wprost pięknie. Sytuacja z zestawem Naughty Dog jest w pewien sposób zaskakująca, ponieważ deweloperzy nie zdecydowali się na dynamiczną rozdzielczość, co na pewno wpłynęłoby na wrażenia, więc warto podczas rozgrywki wypróbować wszystkie tryby – choć i tak mam wrażenie, że dużo w tym wypadku zależy od posiadanego telewizora lub monitora. Jeśli macie urządzenie z HDMI 2.1, to na pewno warto sprawdzić pozycję w ponad 60 fps.

Co jeszcze poprawiono? Ulepszenia są bardzo delikatne – czasami dostrzeżecie zwiększoną odległość rysowania, a w niektórych scenach dopracowano jasność scen. Nie zrozumcie mnie źle, ale Uncharted 4: Kres złodzieja i Uncharted: Zaginione dziedzictwo wyglądały efektownie już na PlayStation 4 i PlayStation 4 Pro. Deweloperzy faktycznie w niektórych miejscach dopieścili ujęcia, jednak trudno mówić o gigantycznych zmianach czy wprawiających w opad kopary ulepszeniach graficznych... Tak naprawdę gry nie potrzebowały konkretnego odrestaurowania, bo nadal oryginały z poprzedniej generacji bronią się pod dosłownie każdym względem. Ponownie zachwycałem się widząc urokliwe dżungle, chętnie zwiedzałem dopracowane do granic możliwości grobowce i z przyjemnością patrzałem na zmęczoną twarz Nathana – wszystkie te elementy sprawiają, że z łatwością docenimy kunszt ekipy Naughty Dog, ale... Podobne wrażenia zapewniono mi już wcześniej.

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – recenzja - poszukiwanie skarbów

Autorzy pracujący nad odświeżeniem dopracowali także dźwięk – kolekcja wykorzystuje teraz Tempest 3D AudioTech, dzięki czemu jeszcze lepiej usłyszycie nadciągających z oddali wrogów. Po śmierci również w ekspresowym tempie powrócicie do zabawy dzięki dyskowi SSD i jest to duża zmiana względem poprzedniej generacji, gdzie musieliśmy czekać na powrót nawet 40-50 sekund. Teraz po 2-3 sekundach ponownie gracie i możecie cieszyć się przygodami. 

Co jednak wydaje się najważniejsze? Całe Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei zapewniło mi naprawdę tonę frajdy. Przygody są angażujące, a przygotowane przez Naughty Dog systemy wciąż gwarantują satysfakcjonujące doświadczanie. Gry w zasadzie nie miały prawa się zestarzeć, bo przecież zadebiutowały kilka lat temu i już w owym czasie oferowały znakomitą zabawę. Tutaj w zasadzie otrzymujemy znane atrakcje – opowieści nie zawodzą (nawet za 3 razem), strzelanie otrzymało skromne ulepszenie (dzięki kontrolerowi DualSense), elementy platformowe ponownie zostały umiejętnie zintegrowane z wydarzeniami, a całość wygląda naprawdę świetnie. 

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei na PS5? To dopiero początek

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei – recenzja - bracia Drake

Recenzowany Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei jest aktualnie dostępny wyłącznie na PS5, ale warto wiedzieć, że Sony udostępniło opcję aktualizacji Uncharted 4: Kres złodzieja lub Uncharted: Zaginione dziedzictwo do nowego wydania – wystarczy posiadać jedną z produkcji, by za 50 zł otrzymać możliwość sprawdzenia nowszej edycji. Jestem przekonany, że opcja ta nie będzie idealna dla każdego, ponieważ jej głównym zadaniem jest rozpowszechnienie i sprzedaż IP wśród nowej grupy odbiorców – użytkowników PS5 i PC. Gracze dzięki opcji w menu mogą przenieść stan rozgrywki z PlayStation 4 i w tej sytuacji na nowy sprzęt trafią także wcześniej odblokowane trofea, więc bez przeszkód można kontynuować zabawę, by zdobyć platyny. Deweloperzy nie zapomnieli także o zmianie języka i w całym zestawie możemy płynnie dostosować dubbing, napisy oraz tłumaczenie menu.

Żałuję mocno, że nie zdecydowano się na zaproponowanie rozbudowanego trybu multiplayer, który na pewno zyskałby wielu fanów i mógłby zagwarantować prawdziwy renesans sieciowej rozgrywki w tym uniwersum. Naughty Dog już na poprzedniej konsoli Sony pokazało, że jest w stanie zaoferować świetne zmagania i szkoda, że w kolekcji otrzymaliśmy tylko fabularne przygody.

Czy warto sięgnąć po Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei?

W 2022 roku Sony zapewni szereg mocnych produkcji, a Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei można bez wątpienia zaliczyć do tego zacnego grona. Podkreślę jeszcze raz, że nie jest to propozycja dla każdego, bo choć oferuje pewne ulepszenia, to nie ma mowy o kultowym „game changerze”. Niektórzy mogą skusić się na gameplay w wyższej płynności, wielu będzie zachwycać się widokami, ale trzeba mieć świadomość, że produkcje wyglądały już pięknie na PS4 i PS4 Pro.

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei to zestaw w głównej mierze przygotowany dla graczy, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z przygodami. Jeśli PS5 jest Waszą pierwszą konsolą od japońskiego producenta, to możecie liczyć na dwie efektowne historie przeładowane angażującą rozgrywką. Jeśli jednak poznaliście je wcześniej, to doskonale wiecie, czego możecie się spodziewać.

Ocena - recenzja gry Uncharted: Legacy of Thieves Collection

Atuty

  • To dwie znakomite historie w wyjątkowym IP
  • Gameplay wciąż oferuje sporo satysfakcji
  • DualSense podkręca rozgrywkę
  • Różne tryby jakości rozgrywki (120 klatek robi różnicę!)
  • Dopracowany dźwięk 3D

Wady

  • Brak trybu multiplayer
  • Brak jakichkolwiek dodatków

Wojciech Gruszczyk

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei to kapitalny pakiet, ale dla bardzo ograniczonego grona odbiorców. Jeśli wciąż nie mieliście okazji zagrać – musicie sprawdzić te przygody. Reszta? Może spróbować, ale nie oczekujcie przełomu.
Graliśmy na: PS5

Komentarze (93)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych