The Evil Within

Rok Wydania: X.2014

Producent: Tango Gameworks

Wydawca: Bethesda Softworks

Platformy docelowe: PlayStation 4, Xbox One, PlayStation 3, Xbox 360, Microsoft Windows

               

                Zawsze fascynowały mnie survival horrory.Od dziecka lubiłem badać to co dziwne i nieznane.Miałem też pewną tezę:,,Nie liczy się to jak brzydki,ohydny lub dziwny jest przeciwnik.Ważne jest,aby nie dopuścić go za blisko,aby nie był w stanie zrobić krzywdy kierowanej postaci.’’ To hasło towarzyszyło mi cały czas podczas ogrywania The Evil Within.W roku 2014 bardzo brakowało mi tego gatunku gier. Napięcia,poczucia niepewności,tajemnicy i zagrożenia. The Evil Within dał mi  to wszystko.Shinji Mikami stanął na wysokości zadania.Stoi za tym ta sama filozofia rozgrywki co w kultowym już Resident Evil 4.Czuć napięcie i zagrożenie.

                Historia naszego protagonisty,detektywa Sebastiana Castellanosa ma drugie dno.Nie jest zbyt przewidywalna, wątki nadprzyrodzone przeplatają się z tymi z realnego świata. Jego przyjaciół da się polubić,nie są kompletnie bezpłciowi,zwłaszcza wiecznie zestresowany Leslie i pomocna duszyczka,pani pielęgniarka,ale o niej sza.Nasz główny przeciwnik Ruvik też ma swoją historię do opowiedzenia. Jak na dzieciaka,którego siostrę spotkał straszliwy los,nawet mu współczułem. Nie czułem przerażenia ani odrazy             w stosunku do Ruvika,tylko smutek i współczucie. Dzieciak miał potencjał,ale los potraktował go okrutnie. Nie dziwota,że tak a nie inaczej postępował w stosunku do innych osób…ale powody jego postępowania to już odkryjecie sami.Przyznam,że gdy się pojawiał,czułem niepewność i niepokój,bo jego zachowania są dosyć nieprzewidywalne.Mogę tylko podpowiedzieć – nie atakujcie go bez potrzeby !  Historia odkrywana jest subtelnie – poprzez znajdźki – jakimi są karteczki z notatnika Sebastiana.Ot,przyjemny smaczek motywujący do eksploracji lokacji.

                Atmosfera – rzecz w survival horrorze najbardziej kluczowa – daje radę. Odpowiednio gęsta i krwawa,a odwiedzane miejscówki są typowym przeglądem klisz z horrorów,ale to nie przeszkadza.Mamy wioskę niczym z kultowego Resident Evil 4,monumentalną katedrę,ponure kanały,szpital,opuszczone miasto i kilka innych. Miejscówki są całkiem dobrze wymodelowane,mroczne i pełne pułapek.Trzeba stąpać ostrożnie,bo bomby,sidła na niedźwiedzie,miotacze ognia i wielkie piły tarczowe tylko czekają,aby pozbawić Sebastiana życia.Bywa też ciasno,co nie pomaga  w unikaniu wściekłych i wrednych wrogów,o czym wspomniałem na wstępie . A jest ich wiele typów – i potrafią przestraszyć zarówno designem,wydawanymi odgłosami jak i nieustępliwością.Od zwykłych opętanych wieśniaków (RE 4- ganados się nasuwają ), poprzez dziwne kobiece shade’y,zmutowanego psa,niewidzialnych i ciężkich do wykrycia doppelgangerów,przywodzącą na myśl The Ring Laurę,sejfogłowych maniaków, sadystów z piłami,aż po samego Ruvika.Całkiem pomysłowa menażeria.  

                 A skoro już wspomniałem o wrogach – i pułapkach– tu mamy ciekawą i prostą mechanikę rozbrajania np.sideł (tu automatycznie) czy bomb – wciskamy przycisk w odpowiednim momencie i po kłopocie – proste i intuicyjne. Można także zapędzać do nich/na nie wrogów,co  na dłuższą metę potrafi być opłacalne,bo w przeciwieństwie do Resident Evil 4 skurczybyki są wytrzymałe –strzał i uderzenie pięścią nie wystarczą. Można też się skradać i chować po kątach.Pozyskujemy z pułapek jeden z kilku cennych zasobów         w grze - części – dzięki temu będziemy w stanie zmontować sobie amunicję do jednej z najpotężniejszych broni w grze – kuszy.Bełty zapalające,oślepiające,lodowe,paraliżujące,wybuchowe,przebijające - duża różnorodność. W arsenale mamy też pistolet,shotgun,magnum,dwie wersje strzelby,granaty – standard - i najpotężniejszego przyjaciela człowieka – ogień ! Przeciwników można bowiem podpalać,a małe zapałki,pochodnie,beczki   z benzyną i plamy oleju chętnie nam  w tym zadaniu pomogą.Efekt ognia jest dopracowany,wrogowie realistycznie tlą się i całe tłumy wrogów mogą się zająć ogniem. Dobrze sprawdza się też strzał w nogę i przewrócenie wroga + potem natychmiastowe podpalenie zapałeczką.Dzięki temu pozbędziemy się przeciwnika bez tracenia cennej amunicji. Jest jej jak na lekarstwo,więc warto myszkować po lokacjach,oszczędzać ją na bossów i kombinować.

                Umiejętności Sebastiana można ulepszać,dzięki zbieraniu drugiego zasobu – zielonego żelu,który zostawiany jest po pokonanych wrogach,można go też znaleźć w beczkach,skrzynkach i tym podobnych kontenerach. Służy do ulepszeń cech bohatera –          jak życie,pasek staminy,a także liczby zasobów – zapałek,życiodajnych strzykawek,amunicji i siły broni. Przyjemna mechanika,nagradzająca zbieractwo  i szperanie po lokacjach.

                Wrażenie robi kreatywność twórców gry.Mechaniki są celowo troszkę niewygodne,strefy trafień dopracowane. Poziom wyzwania bardzo wysoki.Bonusy i nowe bronie zachęcają do ponownego przechodzenia,a nuda nam nie grozi,zwłaszcza na najwyższym poziomie Akumu – gdzie jeden cios oznacza śmierć i konieczność wgrywania ponownie. To mi się podobało.

                Sfera techniczna jest całkiem dopracowana – ale kilka wad się znajdzie. Patch naprawił poziome czarne pasy ograniczające widoczność, które może sprawiały wrażenie oglądania filmu,ale psuły pole widzenia. Gra potrafi być męcząca po kilku godzinach   pod rząd.Bez kucania można nie dostrzec wnyków,obiekty w oddali potrafią być nieostre,trochę za nisko umieszczona kamera też daje w kość.Te usterki trochą bolą, ale odrazy nie wywołują.Nużąca też potrafi być lokacja w której zapisujemy stan gry i ulepszamy Sebka –  to ciągle ten sam korytarz. Silnik ID tech 5 znany z Rage nie nadąża czasem z doczytywaniem tekstur,ale to już byłoby czepialstwo.

                Kombinowanie,fabuła,nienachalna muzyka,design,klimat – to wszystko sprawia,że gra jest godną polecenia produkcją dla fanów Resident Evil 4 i 5 i survival horrorów.To mroczny i klimatyczny tytuł,starczający na wiele godzin.Gra aktorska trzyma wysoki poziom,przewijają się znane nazwiska jak: Yuri Lowenthal czy Liam O'Brien,nadając grze odpowiedniej atmosfery.The Evil Within dostarczył mi tego dreszczyku emocji,którego szukałem,ale nigdy nie sprawił,że czułem się znudzony czy zmęczony- bardziej niepewny     i zaniepokojony,odkrywając motywy działania Ruvika.

Plusy: - Klimat – Walka i Skradanie – Design bossów

Minusy: Nudny główny bohater,nierówna, czasami archaiczne rozwiązania.

Ocena 7/10