W świecie bijatyk zawsze istniał pewien temat tabu, a mianowicie crossovery. Czemu nie ukazują się praktycznie że wcale (nie licząc tych wszystkich marvelowskich "versusów") wiadomo nie od dziś: konkurencyjni developerzy wolą toczyć boje, zamiast stworzyć coś razem. "Biznes is biznes", jednak najważniejsi są gracze, którzy z pianą na ustach marzą po nocach o wszelakich krzyżówkach ulubionych serii. Scorpion vs Ryu? Hwoarang vs Sheeva? Kazuya vs Goku? A może nawet Shao Kahn i M.Bison vs True Ogre i Soul Edge? Takie zestawy to nie tylko moje marzenie, lecz tysięcy graczy na całym świecie i w końcu, w końcu się doczekaliśmy! To chyba jeden z najfajniejszych prezentów dla graczy, którzy dowiedziawszy się o kooperacji Namco z Capcom'em dostali istnego ślinotoku! Tak! Street Fighter X Tekken stał się rzeczywistością!

 


Mało mnie obchodzi "dlaczego i czemu", po prostu jeeest! I to całkiem konkretnie obmyślany...pierwszym pytaniem w tego typu sytuacji jest oczywiste: w którym universum systemowym będzie działa sie owa niezwykła produkcja. I tutaj pełeczkę przejął jednak nowy Street Fighter, gdzie w świat 2D zostali przeniesieni nasi ulubieńcy z Tekkena. Powody fabularne? Jakiś bezcenny artefakt na który polują Shadaloo i Mishima Zaibatsu czy coś tam...nieistotne! Ważne są natomiast rozwiązania systemowe oraz rozwiązanie gameplay'owe postaci z Tekkena. Oczywistym było ukrócenie większości ciosów naszych bohaterów tak, aby wpasowali się w nieco skromniejsze, Street Fighterowe realia. Znaczy to tyle, że ludki z Tekkena posiadają oczywiście sporo swoich najlepszych ciosów, jednak wykonuje się je o wiele prościej, inaczej i w typowym stylu Ulicznego Wojownika. Zatem wychodzi na to, że Tekkenowcy będą musieli nauczyć się tu swoich ulubionych pupilków od nowa! I to całkiem ciekawe rozwiązanie wprowadzające sporo grywalności i samej chęci do grania moim zdaniem. No chyba że ktoś tu jest leniwy i nie traktuje tego tytułu serio. ;) Uliczna gwardia to już stare dobre zagrywki, zatem fani Capcom'owej bitki będą się czuli jak w SF4.

Zestaw jest tu bardzo imponujący i skupiający niemalże najciekawsze postacie z obu uniwersów. Napisałem niemalże, gdyż doświadczamy tutaj sporego zawodu, bowiem brakuje tu kilku istotnych postaci takich jak choćby uwielbiany przeze mnie Fei Long czy obecny w każdej części (pomijając SF3) E. Honda. I dałoby się to przeboleć gdyby nie fakt największej moim zdaniem chamówy jaką dotychczas widziałem w grach video. Chodzi o fakt poukrywania 12-stu postaci, które są dosyć ważne dla fanów. Mowa tu o Blance, Leiu, Bryanie czy Larsie, których musimy sobie dokupić (!!) w PS Store za około 60 zł! A najlepsze jest to, że postacie te są obecne na płycie z grą, a są jedynie zablokowane! Czemu? Aby wydoić kasę oczywiście! Nie dość, że musimy zapłacić ponad 200 zł za nową grę (albo poczekać kilka lat aż stanieje;) to jeszcze developerzy robią nam takie świńskie numery. Powtórzę, że nie godzę się na taki stan rzeczy i w związku z tym musiałem podarować sobie ukrytą śmietankę...żal!

 

 

Ale przejdźmy do ciekawszych tematów, bowiem samo połączenie obu uniwersów wyszło w walce lepiej niż dobrze! Tekkenowe postacie wyglądają tu nieco inaczej, bardziej karykaturalnie i fajnie komponują się z resztą. Nawalają się także z niezłą gracją, dorównując umiejętnościami ulicznym rozrabiakom. Pozostaje pytanie, jakim cudem Tekkenowcy mają szansę ze strzelającymi firebollami bohaterami? Otóż położono tu nacisk na silniejsze ciosy oraz po prostu Tekkenowe combosy, co szanse w sumie wyrównało, zatem balans został tu mimo wszystko zachowany i chwała za to Capcomowi. ;) Świetnym pomysłem okazuje się tu zaimplementowanie Tag systemu, który jest tu raczej przymusem. Podobnie jak w Tekkenie możemy zatem zamieniać naszych ulubieńców w każdej chwili pod przyciskiem, i gramy tak jak w TTT: do pokonania choćby jednego zawodnika. Sprawdza się to jak zawsze bezbłędnie (mimo, że postacie czasem zmieniają się kiedy tego nie chcemy pod wpływem kombosów czy wspólnych zagrań), zatem dodaje to miodu do zabawy.

Chciałem w tej recenzji wylać tonę pochwał i superlatyw, jednak nie mogę tego zrobić, gdyż niestety sporo tutaj dziwactw i nieudanych posunięć. Pierwszym z nich jest system Gemów, który nieco psuje standardowe rozwiązania i przez to gra jest tu strasznie kolorowa i zbyt cukierkowa. Dotyczy to także muzyki i niestety zaledwie kilku (!) aren dostępnych w produkcji. Co prawda są niezłe i co najważniejsze: piętrowe (po każdej rundzie następuje wstawka, gdzie postacie przeskakują np. o poziom niżej), to nie da się nie odnieść wrażenia, że coś tu jest nie do końca jak powinno. Kolejny cios to tryby rozgrywki...szczerze? Poza Arcade i graniem po sieci samotny gracz nie ma tu absolutnie nic do roboty! To oczywiście stała bolączka Capcomowej serii, gdzie także i w ostatnim SF4 dominował brak ciekawych trybów. Widocznie twórcom po genialnym i rekordowo bogatym w zajebiste tryby SFA3 odechciało się urozmaicać jakkolwiek rozgrywkę. Tego akurat nie potrafię zrozumieć. Jest jeszcze Challange, czyli kilka wyzwań na specjalnych zasadach, ale to raczej wszystko. Całe szczęście że można sobie pograć na 2 osoby w Team'ie przeciwko CPU. To nieco ubarwia rozgrywkę, ale w sumie na krótko...Nawet nie wiecie jak tęsknię za tym całym odkrywaniem ukrytych postaci w grze. I co z tego że zazwyczaj w monotonnym Arcade, ważne że miało się jakąś motywację do gry! Coś się zdobywało! Tutaj oczywiście tego zabrakło, zatem bardzo szybko niestety gra mnie od siebie odepchnęła. Chyba współczesne bijatyki nie mają już takiego polotu i grywalności jak kiedyś, mimo że graficznie wypalają oczy i sprawiają wrażenie spełnienia dziecięcych marzeń.

 


 

I na tym chyba zakończę tą recenzję. Street Fighter X Tekken to jak najbardziej udany crossover dwóch najbardziej niesamowitych universów z największą plejadą ulubionych fighterów i z zachowaniem "ulicznego" stylu. Jednak jak widać nie obyło się bez wpadek, które niestety spowodowały, iż nie będzie to raczej jedna z moich ulubionych bitek. A szkoda, bo gra się tu świetnie, tylko czemu nie ma za bardzo W CO? Po raz kolejny poczułem się więc, jakby ktoś dał mi świetne zabawki, którymi nie mam się gdzie i jak pobawić. Szkoda wielka. O żenadzie z DLC już nie wspomnę. Niemniej muszę (i chcę!:) grę polecić, bo to kawał świetnego kodu i długo oczekiwane przez fanów przedsięwzięcie, które na pewno do porażek zaliczyć nie można. Jednak trzeba sobie to otwarcie powiedzieć: po tylu latach grania, od International Karate na C64, przez MK2 na Amidze 500, poprzez Tekkena 3, MK Trilogy, SFA3 i Soul Blade’a na PSX-a, Dragon Balle, Mortale i Tekkeny na PS2 i świetne, nowoczesne odsłony MK i SF na PS3…bijatyki chyba w końcu zaczęły mi się nudzić. ;)

 

PIERWSZY KONTAKT:

Maj 2015

 

ULUBIONE POSTACIE:

Nie ma sensu ich po raz setny wypisywać, zatem pozostawiam tu puste miejsce

 

TOP 5 OST:

Brak

 

OCENY:

Muzyka : 5/10

Grafika : 9/10

Długość gry : 5/10

Grywalność (miód) : 7/10

Klimat : 5/10

Fabuła : 4/10

Filmiki/wstawki (ilość/jakość) : 2/8/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 6/10

Rozbudowanie : 8/10

Poziom trudności : 7/10