Odpowiedź na to pytanie każdy będzie musiał znaleźć sam, ja ze swojej strony już na wstępie zaznaczę, że nowe Pro Evo to tytuł nierówny. Przywiązanie do detali, rozgrywka jeszcze lepsza niż przed rokiem, odświeżone menusy i działające bez ziewania tryby sieciowe kontrastują z problemami, z którymi cykl zmaga się od swojego debiutu, jednak w tym roku chciwość Konami oraz lenistwo (niektórych) członków zespołu deweloperskiego sięgnęły apogeum. Mocnych punktów PES 2016 ma zatrzęsienie, lecz na początek muszę poruszyć dwie kwestie. I to nie dlatego, że taki mam pomysł na recenzję, ale by uspokoić wszystkich, którzy sięgną po japońską produkcję zaraz po premierze. Niektórzy bowiem mogą pomyśleć, że do pudełka z "szesnastką" ktoś włożył krążek z nieoficjalnym Pro Evolution Soccer 2015.5...

"Być może nie będę piłkarzem, ale jak ze mnie nie zejdziesz, to cię kurwa połamię!" - Tomasz Hajto do trenera juniorów

Być może w przeciągu tygodnia Konami wypuści łatkę, a być może Internet szlag trafi i patcha nie dostaniemy. Nie wiem. Wiem natomiast, że problem dotyczy zarówno wersji recenzenckiej, jak i sklepowej. W chwili, gdy piszę ten tekst, a zatem kilka dni od rynkowego debiutu, składy wszystkich zespołów w grze byłyby aktualne, jeśli dziś mielibyśmy czerwiec. Dokładnie tak! Problem nie dotyczy ruchów kadrowych z ostatnich dni okienka transferowego, z czym deweloper nie radził sobie od zawsze, lecz całego okresu od zakończenia sezonu 2014/15. Siłą napędową Juventusu w dalszym ciągu są Arturo Vidal, Andrea Pirlo i Carlos Tevez, mimo że wszyscy grają dziś w innych klubach. Iker Casillas z opaską kapitańską na ramieniu strzeże świątyni Realu Madryt, a Bastian Schweinsteiger dzieli i rządzi w Bayernie, choć wiemy, iż występują aktualnie w Porto i Manchesterze United. Ktoś powie: graj, nie zwracaj uwagi na pierdoły. Błąd. Mija właśnie rok od wysypu rekordowej ilości niedopracowanych gier z górnej półki (AC: Unity, Halo - nie zapominamy!), a moim zdaniem składy drużyn w nowej odsłonie gry piłkarskiej wprost z ubiegłorocznej edycji, to skandal nie mniejszy niż szwankujący multiplayer w The Master Chief Collection. Jeśli gra nie jest gotowa, by wylądować w sklepie, to nie powinna się znaleźć na półkach. Tak się po prostu nie robi.

"Źle" o nowym PES-ie pisał będę jeszcze tylko przez jeden akapit. Podobne felery miłośnicy "gały" Konami nauczyli się rozwiązywać w trybie Edit, niestety i tutaj twórcy podjęli absolutnie niezrozumiałą decyzję. Otóż transferów między klubami nie można wykonywać "po bożemu", a jedynie wymieniać się piłkarzami pomiędzy drużynami. Jeżeli więc chcemy przenieść Angela Di Marię z MU do PSG, to należy wymienić go na innego piłkarza paryskiego klubu... Wprawdzie można próbować to obejść, "kopiując" danego zawodnika, ale bądźmy poważni... W tym miejscu wspomnę też o licencjach. Champions League i Liga Europy to dwa najmocniejsze argumenty PES 2016 w tym temacie, którymi seria dysponować będzie jeszcze co najmniej trzy lata. Dalej nie jest już tak różowo: Superpuchar Europy zamyka się w jednym meczu, z kolei Copa Libertadores razem z Copa Sudamericana i azjatycką Ligą Mistrzów to dla Europejczyków ciekawostki. Pro Evo tradycyjnie zawodzi, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Licencjonowane są tylko hiszpańska (pierwsza i druga), francuska (Ligue 1 i Ligue 2), holenderska i włoska (kluby - tak, Serie A i B - nie). Uzupełniają je: angielska (1. i 2. liga bez licencji, prócz Man. Utd.), portugalska (oryginalne są tylko Porto, Benfica, Sporting), dziewięć innych klubów z Europy (z Bundesligi zaledwie trzy, w tym Bayern) oraz kilka z Argentyny, Brazylii i Chile. Z reprezentacjami nie jest lepiej, podobnie jak z międzynarodowymi rozgrywkami (licencji brak) i stadionami (tylko jedenaście rzeczywistych obiektów).

"Jedyny prawdziwy Ronaldo to Luiz Nazario de Lima." - Jose Mourinho o CR7

Kiedy myślę o nieaktualnych składach i brakach licencyjnych, jestem na dewelopera i wydawcę zły. Jednak gdy łapię za pada, system podsuwa mi moją ulubioną drużynę (fajna rzecz), a ja ustalam taktykę i ruszam w piłkarski bój, gotów jestem wycałować twórców po buziach. W nowe Pro Evo gra się po prostu fantastycznie! Mimo iż trochę tęsknię za prostotą odsłon z numerkami cztery i pięć, tak muszę przyznać, że edycja 2016 w kwestii rozgrywki i dostępnych trybów jest najlepszą częścią zasłużonej serii. "Szesnastka" zachowuje ten kochany przez graczy element nieprzewidywalności oraz głębię poprzednika, a jednocześnie dokłada sporo od siebie. Co od razu rzuca się w oczy, to przemodelowany system kolizji. Rozpędzonego napastnika można w naturalny sposób wytrącić z równowagi, a nawet przewrócić, cały czas grając zgodnie z przepisami. Starcia w powietrzu wyglądają naturalniej niż kiedykolwiek (wygrać "głowę" z Sergio Ramosem czy Boatengiem to spora sztuka), minięcie dobrze zbudowanych defensorów także do prostych nie należy. Rumieńców nabrała gra z pierwszej piłki oraz prostopadłe zagrania na dobieg przy kontrach. Wpływ mają na to zarówno lepsza sztuczna inteligencja zawodników (naszych i (nie)stety rywala), jak i pomniejsze usprawnienia, w tym balans ciałem, pełne 360 stopni, w jakich poruszają się piłkarze, a także jeszcze szybsze reakcje grajków na nasze komendy. Na najwyższym poziomie trudności rywal potrafi świetnie dostosować się do naszego stylu gry i jakości kierowanej przez nas drużyny (konsola gra ofensywnie jako Juventus przeciwko Empoli, ale już w meczu Barcelona - Betis chowa się za podwójną gardą i gra "z głową").