Jestem jednym z graczy, który wychował się na serii Grand Theft Auto, więc gdy usłyszałem o powrocie kultowej trylogii na najnowsze urządzenia powiedziałem jedno: muszę w to zagrać. Z doświadczenia wiem, że nawet największe studia lubią chwalić się swoimi tytułami zachęcając tym samym graczy do produkcji, ale w przypadku recenzowanego Grand Theft Auto: The Trilogy – The Definitive Edition było inaczej. To właśnie w tym momencie zapaliła się w mojej głowie czerwona lampka, jednak nie sądziłem, że Rockstar może zawieść. Studio generujące fortunę z samego GTA Online, wciąż sprzedające miliony egzemplarzy GTA 5 i posiadające gigantyczną rzesze fanów na całym świecie, wrzuciło na rynek kolekcję, która w aktualnym stanie może zniszczyć piękne wspomnienia lub zaburzyć pierwsze odbieranie genialnych gier.

GTA The Trilogy The Definitive Edition oferuje GTA 3, GTA Vice City i GTA San Andreas, czyli trzy fenomenalne opowieści, które powinny zapewnić nam znakomitą zabawę przez przynajmniej 60 godzin, ale nie ukrywajmy – poznanie historii w tych tytułach to początek. Każda z gier oferuje świat, który powinniśmy z przyjemnością eksplorować, by po prostu cieszyć się rozgrywką. Niestety, Rockstar za sprawą Grove Street Games zaproponował graczom pakiet, który nie bawi, a najzwyczajniej w świecie frustruje... Ta seria nie zasłużyła na takie „remastery”.

W zestaw zaproponowany przez Take-Two i Rockstar miałem okazję grać na dwóch platformach (PlayStation 5, Nintendo Switch) i choć w obu sytuacjach możemy mówić o takiej samej zawartości, to jednak samo wykonanie jest zupełnie inne. To właśnie z tego powodu tekst zostanie w pewien sposób podzielony – tak by dokładnie przedstawić, jak produkcje działają na obu urządzeniach.

GTA The Trilogy The Definitive Edition na Nintendo Switchu... Jak spadać to z wysokiego konia

GTA The Trilogy The Definitive Edition - recenzja - co tu się stało

Na portalu możecie przeczytać wiele moich recenzji remasterów i portów gier na Nintendo Switcha, bo uwielbiam hybrydę Japończyków. Chętnie spędzam czas przy małym ekranie, więc gdy pojawiła się opcja, to od razu włączyłem GTA The Trilogy The Definitive Edition na sprzęcie Big N. Nie będę ukrywał – wcześniej miałem okazję zerknąć kilka fragmentów rozgrywki i wiedziałem, że nie będzie to najprzyjemniejsze doświadczenie, ale... Jeszcze nigdy żadna z gier nie przywitała mnie błędem po dosłownie pięciu sekundach od włączenia. Tak właśnie rozpocząłem moją przygodę z odświeżonym GTA 3, by później jeszcze wielokrotnie doświadczać errorów, które przerywały rozgrywkę i wyrzucały mnie do ekranu startowego Nintendo Switcha. Identyczne niedogodności odczuwałem również podczas gry w GTA Vice City i GTA San Andreas – czasami nawet traciłem progres, bo po prostu save nie został zapisany.

Trudno też mówić o oczekiwanej jakości nawet w momencie, gdy mogłem pobiegać po miastach, ponieważ każda z przygoda boryka się z dużymi spadkami animacji. Te są naprawdę znaczące (do 10-15 fps) i bezpośrednio wpływają na gameplay – trudno prowadzi się samochód, gdy ekran niemal dosłownie staje. Wspominając o pojazdach: deweloperzy w najmniejszym stopniu nie poradzili sobie z optymalizacją produkcji, więc w trakcie bardziej dynamicznej jazdy, samochody lub przechodnie dosłownie pojawiają się przed maską maszyny. Dość szybko zdałem sobie sprawę, że jedyną opcją jest wolniejsze poruszanie się, bo w innej sytuacji łatwo wywołać efektowną kraksę lub podpaść policji przejeżdżając kilku NPC-ów.

GTA The Trilogy The Definitive Edition - recenzja - deszcz

Na osobny akapit zasługuje grafika, bo choć wersje na duże konsole oraz PC otrzymały kilka mniejszych lub większych ulepszeń, to GTA The Trilogy The Definitive Edition na sprzęcie Nintendo prezentuje się znacznie gorzej. Twórcy nie poradzili sobie z okiełznaniem rozdzielczości, więc każda produkcja jest mocno rozmazana (480p w trybie przenośnym) i wygląda źle na małym ekranie Switcha... Nie wspominając już o sytuacji, gdy podłączymy konsolę do dużego ekranu (około 648p) – najlepiej po prostu tego nie róbcie.

Na wszystkich platformach fatalnie prezentują się twarze postaci, które w wielu miejscach zostały całkowicie zmienione i wyglądają komicznie lub utraciły swój charakter... Część NPC-ów przypomina teraz plastikowe zabawki. W największym stopniu widać to w Vice City oraz San Andreas, gdzie czasami miałem nawet problem z określeniem postaci, z którymi rozmawiam. W dodatku dużą niedogodnością w grach są wszystkie momenty, gdy przedzieramy się po terenach, a jeden z bohaterów musi mierzyć się z deszczem, ponieważ widoczność świata spada niemal do zera i trudno liczyć na normalną rozgrywkę – twórcy zastosowali grube, białe paski, które miały przypominać strugi deszczu, ale przy tak niskiej rozdzielczości minimalizują widoczność. Gdy pierwszy raz spotkałem się z tym „widokiem” na konsoli Big N, to pomyślałem, że natrafiłem na glitch – niestety nie, to po prostu tak wygląda... Błąd ten pojawia się na wszystkich urządzeniach. Na Switchu możecie nawet natrafić na wrażenie, że postać lub pojazd nie znajdują się na powierzchni, a trochę się unoszą...

GTA The Trilogy The Definitive Edition... A jest coś lepiej?

GTA The Trilogy The Definitive Edition - recenzja - walka

Grove Street Games nie zadbało o wiele podstaw, przez co produkcje Rockstar trudno się odbiera, jednak twórcy pamiętali o między innymi dopracowaniu minimapy (teraz w każdej odsłonie możemy zadbać o własne punkty nawigacji), usprawniono strzelanie i sterowanie, dodano checkpointy podczas dłuższych misji oraz dopracowano koła wyboru, jednak są to wyłącznie małe dodatki, które choć wpływają na gameplay, to jednak nie mogę powiedzieć, by GTA The Trilogy The Definitive Edition oferowało przyjemną rozgrywkę. Plusem jest na pewno dodanie polskiej lokalizacji, która jest dostępna teraz na każdej platformie, jednak dość niespodziewanie w przypadku sprzętu Big N czasami napisy automatycznie przeskakiwały na język angielski – ten błąd nie pojawił się na PS5. Zmiany w ruchach postaci docenią na pewno gracze, którzy pamiętają, jak niektóre misje były trudne z powodu chaotycznego strzelania oraz poruszania się bohaterami – teraz protagoniści są bardziej rozważni, co w pewien sposób zmniejsza poziom trudności. W doświadczeniu pomaga także opcja szybkiego wznowienia rozgrywki po aresztowaniu, śmierci lub porażce – teraz znacznie szybciej możemy powrócić do gry.

Gram na Nintendo Switchu w większość nowości, chętnie sprawdzam różne porty, ale GTA 3, GTA San Andreas i GTA Vice City w aktualnym stanie – trudno polecić komukolwiek. Mam dwóch znajomych, którzy grają w ten zestaw na hybrydzie Nintendo, bo uwielbiają serię, ale każdy z nas zdaje sobie sprawę, że Rockstar lub wynajęte studio powinno zapewnić znacznie lepsze wrażenia.

Musicie przy tym wiedzieć, że przedstawione historie nadal są znakomite, soundtrack (choć pozbawiony kilku znanych kawałków) przywołuje wspomnienia, ale pod względem budowy misji oraz samej rozgrywki nic się tutaj nie zmieniło... A mam nawet wrażenie, że deweloperzy przenosząc pozycje na Unreal Engine 4 zapomnieli o dopracowaniu mieszkańców trzech miast, ponieważ zaskakująco często oglądałem sytuacje, gdy SI próbowało przebić głowami ściany – te akcje są o tyle śmieszne, że czasami faktycznie im się udaje i w rezultacie widzimy tylko wystający fragment ciała. Na obu platformach szczególnie w GTA 3 widziałem sytuacje, gdy samochód potrafił przejechać przez drzewo, wpaść pod ziemię lub po prostu uderzył w niewidzialną ścianę. Nie mam pojęcia, jak to nie zostało wyłapane przez testerów – choć niektóre sytuacje sprawiły, że w zasadzie zacząłem się zastanawiać: czy ktokolwiek decydował się na większe testy gier?

Ocena GTA The Trilogy The Definitive Edition w wersji na Switcha: 4/10.

GTA The Trilogy The Definitive Edition na PlayStation 5? Jest lepiej, ale...

GTA The Trilogy The Definitive Edition - recenzja - niska rozdzielczość

Po pierwszych doświadczeniach z recenzowanym GTA The Trilogy The Definitive Edition, włączyłem produkcję na PlayStation 5 i choć od razu dostrzegłem różnice, to jednak nawet w tej sytuacji w każdym aspekcie pojawiają się pewne problemy. Miałem pewność, że pozycje z ery PlayStation 2 będą tym razem działać w magicznych 60 klatkach na sekundę, ale nawet w tym wypadku łatwo natrafić na zadziwiające spadki animacji – 25-30 fps w GTA Vice City, które debiutowało pierwszy raz w 2002 roku? Żarty żartami, ale takie partactwo naprawdę trudno zrozumieć. Rzeczywistość zmiażdżyła oczekiwania, ponieważ każda gra z kolekcji ma mniejsze lub większe problemy z utrzymaniem nawet 60 klatek.

Również na PS5 trudno wytłumaczyć wizję deweloperów, którzy postanowili zmienić niektóre postacie – studio podobno chciało zachować ducha oryginału, jednak w wielu miejscach miałem wrażenie, że bohaterowie wyglądają znacznie gorzej niż ich oryginalne wersje. Plusem na pewno jest ulepszone oświetlenie (tego brakuje w wersji na Nintendo Switchu), ponieważ tutaj łatwo dostrzec między innymi świetnie działające neony w Vice City i pięknie wychodzące słońce w San Andreas, ale nawet w tym wypadku trudno mówić o wybitnej grafice. Podczas rozgrywki często miałem wrażenie, że każda z lokacji nie została odpowiednio dopieszczona.

GTA The Trilogy The Definitive Edition - recenzja - neony

Zdaję sobie sprawę, że są to wyłącznie remastery, jednak w wielu przypadkach nawet proste podbicie rozdzielczości daje lepsze efekty niż na siłę zmienianie podstaw. Gry z GTA The Trilogy The Definitive Edition niezależnie od platformy utraciły swój klimat – nawet na PS5 errory potrafią przerwać rozgrywkę i także w tym wypadku obserwowałem niezależnych bohaterów, którzy dosłownie wtapiali się w podłogę lub budynki... To nie tak powinno wyglądać.

Mam jednocześnie świadomość, że GTA The Trilogy Definitive Edition jest bardziej grywalne na PlayStation 5 względem Nintendo Switcha. To nadal nie jest odświeżenie, na które liczyliśmy, ale w tym wypadku przynajmniej można doświadczać tych fantastycznych historii. 

Ocena GTA The Trilogy The Definitive Edition w wersji na PS5: 6/10

Czy warto zagrać w GTA The Trilogy The Definitive Edition?

Rockstar ma w rękach wiele genialnych gier, które na przestrzeni lat zapewniały nam znakomitą rozgrywkę. Wielu czytelników PPE dorastało z serią GTA, więc możecie mieć sporo przyjemnych wspomnień z San Andreas czy Vice City, ale recenzowany GTA The Trilogy Definitive Edition nie przywróci tych dobrych chwil. W dniu premiery otrzymaliśmy pakiet, który trudno komukolwiek polecić – nowi gracze przez błędy, grafikę i problemy z wydajnością nie docenią tych świetnych historii, a powracający fani poczują po prostu złość.

Czy w odświeżone GTA 3, GTA San Andreas i GTA Vice City można zagrać? Pewnie tylko na najmocniejszych platformach, ale nawet w tej sytuacji nie otrzymacie doświadczenia, na które zasługuje ta seria. Zdaję sobie sprawę, że Rockstar nie opracowało tych „remasterów”, ale nie wierzę, że nikt z głównego zespołu studia nie został oddelegowany do czuwania nad wynajętym zespołem... I to właśnie z tego powodu trudno mi zrozumieć, dlaczego firma z tak dużym doświadczeniem i tak wielkim budżetem dopuściła się takiej zbrodni.