Pokemon Unite nie jest kolejną typową odsłoną serii Pokemon od Game Freak. Za tytuł odpowiada TiMi Studio Group, czyli autorzy między innymi Arena of Valor. Nie bez powodu wymieniłem akurat ten tytuł z dużej listy produkcji opracowanych przez chiński zespół Tencentu, ponieważ gra osiągnęła globalny sukces, a z najnowszą pozycją z serii Pokemon łączy ją najważniejszy aspekt – to sieciowe propozycje z gatunku MOBA. Raczej nikomu w 2021 roku nie trzeba tłumaczyć zasad takich pojedynków, ale warto już na wstępie wspomnieć, że deweloperzy w bardzo mądry sposób połączyli realia z mechaniką znaną z takich tytułów jak League of Legends. Zacznijmy jednak od początku, czyli wybrania startera.

Pokemon Unite oferuje na start 20 stworków, ale to dopiero początek...

Pokemon Unite - recenzja - walka Venusaurem

W Pokemon Unite nie „zbieramy ich wszystkich”, a kupujemy stworki za ciężko zarobioną walutę. Na dobry początek możemy wybrać swój starter. Twórcy nie oferują klasycznego ognistego, trawiastego lub wodnego Pokemona, zamiast tego umożliwiając skorzystanie z Eldegossa, Snorlaxa, Pikachu, Charizarda oraz Talonflame’a. Każda postać posiada unikalne umiejętności, posiada inne ataki specjalne i akurat reprezentuje inny typ (kolejno support, defender, ranged, all-rounder, speedster). Ja rozpocząłem zabawę od Charizarda i choć posiadam już kilka Pokemonów, to nadal najchętniej sięgam po ognistego wojownika. Mając doświadczenie, deweloperzy mądrze dysponują zestawem potworków, więc podczas pierwszych godzin mamy okazję dorzucić do kompletu nowe okazy, a dodatkowo otrzymujemy możliwość wypróbowania kolejnych bestii — zachęcam do sprawdzenia całego samouczka, który zapewnia sporo waluty, dzięki której można rozbudować posiadany zestaw.

Na dobry początek zaoferowano 20 stworków, a ich ceny są różne – od 6 000 do 10 000 waluty Aeos. Standardowo za każde spotkanie gromadzimy typowe drobniaki, lecz trzeba pamiętać, że w grze znalazło się wiele wyzwań, dzięki którym możemy szybciej gromadzić pieniądze. Niestety, to kolejna produkcja TiMi Studio Group, w której chcąc zdobyć ciekawsze postacie, trzeba spędzić nawet kilka lub kilkanaście dni. Jest to typowa sytuacja, jakiej doświadczamy w pozycjach free-2-play, co dla niektórych będzie poważną niedogodnością, ale nie ukrywamy: takie są realia produkcji oferujących podstawkę za darmo. Dla mniej cierpliwych zawsze istnieje opcja sięgnięcia po portfel i mam wrażenie, że podobnie jak w wielu innych grach F2P, na serwerach nie będzie brakować graczy, którzy chętnie zapłacą, by od razu odblokować najbardziej intrygujące Pokemony. Śmiało jednak stwierdzam, że TiMi Studio Group powinno zapewnić więcej wspomnianej waluty za zakończone mecze, ponieważ aktualnie zdobycie kolejnych, droższych Pokemonów będzie zabawą nawet na kilka tygodni. Analogicznie ma się rzecz w innych tytułach tego dewelopera, gdzie najlepiej brać udział we wszystkich wydarzeniach, by szybciej gromadzić walutę, jednak szczerze  powiedziawszy, gromadzenie Pokemonów jest bardzo przyjemnie, a sprawdzanie możliwości różnych „bestii” wypada znakomicie. Wielokrotnie miałem okazję ogrywać inne pozycje tego studia i nie odczuwałem tak sporego problemu z gromadzeniem waluty, jak w przypadku recenzowanej pozycji. Twórcy podkreślają, że w tydzień mamy szansę zgromadzić 2100 Aeosów, więc dążąc do zyskania najdroższych Pokemonów spędzimy w grze pięć intensywnych tygodni, by zgromadzić środki.

W Pokemon Unite możemy również ubierać swojego bohatera-człowieka, wybierając kolejne czapki, zegarki czy też spodnie. Dodatkowo nie zabrakło skórek dla Pokemonów. W tym wypadku, podobnie jak we wszystkich mobilnych pozycjach, niektóre elementy zdobędziemy poprzez rozgrywkę, ale nie brakuje takich, na które musimy przeznaczyć prawdziwą gotówkę (przez kupowanie kryształów). TiMi Studio Group już między innymi we wspomnianym Arena of Valor potwierdziło, że radzi sobie z rozwijaniem swoich propozycji w podobnym stylu, więc w recenzowanej pozycji możemy oczekiwać kolejnych Pokemonów czy też strojów, a całość najpewniej zostanie ozdobiona licznymi wydarzeniami, które pozwolą szybciej gromadzić walutę i tym samym rozwijać swój zestaw Poksów.

Pokemon Unite to coś więcej niż zwykła kopia League of Legends

Pokemon Unite - recenzja - ewolucja Charmandera

W recenzowanym Pokemon Unite jednak najbardziej przypadło mi do gustu umiejętne wykorzystanie IP. Tutaj nie tylko mamy okazję wcielić się w Pokemony, które korzystają ze znanych umiejętności, ale podczas meczów stworki zdobywają poziomy, uczą się nowych zdolności, stają się potężniejsze, a nawet mogą ewoluować. Każda z postaci korzysta ze zdolności, które widzieliśmy w innych produkcjach spod szyldu tego wielkiego uniwersum, co więcej, dopuszczalna jest współpraca między nimi.

Nie zapewniono także typowej Moby. Choć w każdym meczu widzimy rywalizację dwóch drużyn, a Pokemony zdobywają poziomy i nowe zdolności, to w tym wypadku nie korzystamy z pomocy mobów i nie niszczymy wież, by w ostateczności wpaść do bazy rywali. W Pokemon Unite na mapie spotykamy dzikie potworki, za pokonanie których zdobywamy nie tylko EXP, ale przede wszystkim otrzymujemy punkty (Pokeballe), które następnie możemy wykorzystać do zniszczenia portali – w ten sposób drużyna zyskuje przewagę. Dużym atutem tytułu są również bardzo szybkie pojedynki. Rankingowe mecze trwają maksymalnie 10 minut – autorzy doskonale wiedzą, jak zadbać o dynamiczny gameplay, więc Pokemony intensywnie zdobywają poziomy, rozwijają swoje moce, dzięki czemu na ekranie jesteśmy świadkami coraz to ciekawszych akcji.

Pokemon Unite - recenzja - walka z Zapdosem

Znakomicie wypada również współpraca z Pokemonami – jak wcześniej wspomniałem, deweloperzy zadbali o kilka klas, które nadają się do różnych inicjatyw na arenie. Łatwo można więc łączyć ataki (standardowy, dwie umiejętności oraz jedno ulti). Dla przykładu, Pikachu łapie oponentów w elektryczną siatkę, więc jego zespół może w bardzo efektowny sposób poradzić sobie z przeciwnikiem, natomiast Gastly dzięki językowi zbliża do siebie oponenta, co okazuje się całkiem użyteczne podczas różnych kombinacji. Wystarczy kilka chwil, by wykorzystać wszelkie atuty każdego z Poksów, dlatego muszę przyznać jedno – Pokemon Unite zapewnia sporo frajdy. W zależności od sytuacji gameplay bywa naprawdę wymagający, ale sporo w tym przypadku zależy od naszego zespołu.

Po zakończonych spotkaniach zdobywamy także poziom doświadczenia bohatera, jednocześnie rozwijając Battle Pass – tutaj standardowo korzystamy z bezpłatnej lub płatnej drogi. W dodatku gracze mogą gromadzić Aeos Energy, którą przeznaczamy na loterię, dzięki której istnieje możliwość odblokowania kolejnych przedmiotów do personalizacji. Pod wieloma względami pozycja chińskiego studia czerpie garściami z innych rozwiązań znanych z pozycji free-2-play, w które często mogliście grać na smartfonach.

Pokemon Unite dopiero pokaże charakter?

Pokemon Unite - recenzja - sklep ze skórkami

Aktualnie w Pokemon Unite najciekawszym trybem są oczywiście rankingowe mecze, gdzie zdobywamy punkty, dzięki nim możemy awansować na kolejne poziomy i mamy okazję walczyć z coraz to mocniejszymi rywalami. Deweloperzy stawiają na starcia pięć na pięć, ale w grze znajdują się także szybkie zmagania 4 vs. 4 lub 3 vs. 3. Szkoda, że obecnie nie zdecydowano się na udostępnienie pojedynków jeden na jednego lub dwóch na dwóch – mam jednak świadomość, że to dopiero początek, a studio chce systematycznie dawkować nowości... Tak jak ma to miejsce w innych grach tego zespołu.

W pozycji nie znalazło się miejsce na kupowanie przedmiotów podczas pojedynków, ale gracze mogą korzystać z przedmiotów wybieranych przed startem meczu. Zaoferowano uleczenie postaci, zwiększenie jej ataku, podwojenie liczby zdobywanych punktów lub wkroczenie w sam środek walki. Pewnym problemem może okazać się druga kategoria itemów – „trzymane” przez Poksa zwiększają przykładowo jego zdrowie, atak, krytyczne obrażenia, szybkość wyprowadzania ciosów, czy też obronę. W tym wypadku musimy nie tylko odblokować element, ale możemy go także znacząco poprawić za pomocą kolejnej waluty. Dlatego w jednym starciu można natrafić na chociażby dwóch Charizardów o zupełnie różnych statystach, przez co pojawiają się głosy, według których wspomniane przedmioty zapewniają zbyt duże różnice. Jedno pozostaje pewne – użytkownicy muszą spędzić w tytule sporo czasu, by zadbać o odpowiednie statystyki.

Pokemon Unite - recenzja - Gengar

To czego jednak nie można odmówić Pokemon Unite to bardzo dynamiczne pojedynki, w którym naprawdę sporo się dzieje. Świetnie prezentują się wszystkie akcje związane ze współpracą stworków – choć najlepiej grać ze znajomymi, z którymi będziemy mogli realizować wspólne strategie eliminowania wrogów. Polecam jeszcze wskoczyć do ustawień, gdzie zwiększymy płynność animacji, bądź dodatkowo zmienimy ustawienia kontroli – tak by jeden przycisk odpowiadał za atakowanie wrogiego Pokemona sterowanego przez innego gracza, natomiast drugi pozwalał zadawać obrażenia dzikim stworkom. To rozwiązanie okazuje się przydatne podczas wielu akcji.

Twórcy nie zapomnieli także o takich ułatwieniach jak możliwość wykorzystywania komend, głosowania podczas starć, a przed meczem możemy przygotować swój build lub nawet wybrać jedną z linii, na której chcemy walczyć o punkty. TiMi Studio Group w wielu kwestiach czerpie ze swojego doświadczenia, zapewniając interesującą wariację w gatunku MOBA.

Pokemon Unite to duże zaskoczenie

Pokemon Unite - recenzja - walka

TiMi Studio Group zapewniło zaskakująco dynamiczną i przyjemną produkcję, do której chętnie wracam – nawet na szybkie sesje składające się z 2-3 spotkań. Trwa to zaledwie 30 minut, ale w tym czasie mam okazję wziąć udział w kilku spotkaniach i chętnie gromadzę walutę, by w przyszłości zwiększyć drużynę Pokemonów. Proces trwa długo, jednak bez wątpienia recenzowany Pokemon Unite zapewnia dobrą zabawę w formie free-2-play.

Nie jest to propozycja dla każdego sympatyka serii The Pokemon Company, ale jeśli jesteście fanami przykładowo League of Legends lub zagrywaliście się w Arena of Valor, to na ten tytuł przeznaczycie wiele godzin. Może nie będzie to najlepsze rozwiązanie w przypadku gry na Nintendo Switcha, jednak przyznam szczerze, że planuję sprawdzić wydanie na urządzenia mobilne, które zadebiutuje w niedalekiej przyszłości.