The Legend of Zelda: Skyward Sword zadebiutowało na rynku w 2011 roku i nie bez powodu zostało docenione przez szeroką publikę. Japończycy oferowali przygodę na Nintendo Wii, więc zdecydowali się w całości zaproponować rozgrywkę sterowaną za pomocą Wiimote'a – to właśnie ten element był bez wątpienia największym wyzwaniem podczas tworzenia odświeżonej odsłony. Gra w tym tygodniu debiutuje na hybrydowej platformie Nintendo, a ja miałem okazję spędzić w niej kilkadziesiąt godzin. Jak działa i co oferuje The Legend of Zelda: Skyward Sword HD? Zapoznajcie się z naszą recenzją.

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD nie rewolucjonizuje historii, bo... Nie musi

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD - recenzja - Link i Zelda

Dekadę temu Nintendo zaproponowało graczom z pozoru prostą historię, w której głównym bohaterem jest oczywiście Link. Protagonista mieszka w niezwykłym miejscu zwanym Skyloft – lokacja unosi się nad ziemią, a jej geneza sięga na długo przed wydarzeniami z The Legend of Zelda: Skyward Sword. Teraz nikt tak naprawdę nie przejmuje się odległą historią, a Link rozpoczyna wielką przygodę, która podobnie jak dekadę temu – startuje bardzo mozolnie. Twórcy, tworząc odświeżoną historię, doskonale zdawali sobie z tego sprawę, więc już na początku rozgrywki możemy skrócić odrobinę przydługi tutorial, pomijając sekwencję nauki korzystania z miecza. Pomimo udogodnienia przez początek przygody trzeba po prostu przebrnąć – sięgając po ten tytuł po latach mam wrażenie, że wstęp jest zdecydowanie najgorszym elementem fabuły.

Recenzowane The Legend of Zelda: Skyward Sword HD oferuje przydługi i w pewien sposób męczący wstęp, ale jest on niezwykłym wprowadzeniem do historii – a co najważniejsze, możecie mieć pewność, że później będzie znacznie lepiej. W telegraficznym skrócie: Link ma przejść wielką ceremonię, by udowodnić swoje męstwo. Kluczem do tego jest wygranie rywalizacji na Loftwingach – wielkich ptakach, które odgrywają dużą rolę w całej produkcji. Link jako pierwszy chwyta statuetkę, pokonując tym samym pozostałych uczestników rywalizacji, i następnie może rozkoszować się kilkoma chwilami sam na sam z Zeldą. Finał wydarzeń odbiega jednak od możliwych wyobrażeń młodego zwycięzcy – miły lot przerywa tajemnicze tornado, dziewczyna zostaje uznana za zaginioną, a heros musi założyć zielone wdzianko i wyruszyć do zapomnianego świata (pod Skyloft) w poszukiwaniu ukochanej.

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD - recenzja - Link i slingshot

Ukończenie fabuły w The Legend of Zelda: Skyward Sword HD zajmuje około 39 godzin, ale z doświadczenia wiem, że najlepiej przygotować się na ponad 40-godzinną zabawę, ponieważ propozycja Nintendo debiutowała dekadę temu i nie ukrywajmy – w tamtych czasach gry były trudniejsze. I ten tytuł to dobitnie pokazuje, ponieważ od początku do końca nie jesteśmy prowadzeni za rączkę, a spora grupa przedstawionych zagadek środowiskowych jest trudna. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż tak wymagających wyzwań, ale z perspektywy czasu uważam to za duży atut produkcji.

Jestem również pewien, że opowieść proponowana przez The Legend of Zelda: Skyward Sword HD broni się po latach. Nadal na początku doświadczamy bardzo banalnych dialogów, a przygoda wydaje się w pewnych momentach schematyczna i szybko przechodzi przez myśl „widziałem to już 100 razy”, ale Japończycy serwują wydarzenia, które potrzebują czasu. Świetnie poznaje się kolejne wątki związane ze światem, odkrywa następne zakamarki podziemi, by w ostateczności poczuć sporą satysfakcję. Nie ukrywajmy, to nie jest scenariusz, który zachwyci każdego, lecz śmiało stwierdzam, że stanowi naprawdę dobre uzupełnienie rozgrywki, która w wielu miejscach doczekała się zmian.

The Legend of Zelda: Skyward Sword wprowadza szereg drobnych udoskonaleń

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD - recenzja - Link i Zelda na ptakach

Recenzowane The Legend of Zelda: Skyward Sword HD powraca z dalekiej podróży, więc deweloperzy musieli zająć się licznymi usprawnieniami, by w 2021 roku zaoferować oczekiwane doświadczenie. Od samego początku gracz może przewijać dialogi, by znacznie przyspieszyć dyskusje, a wszystkie przerywniki filmowe można pominąć – nawet jeśli oglądacie je pierwszy raz. W nowym wydaniu zawsze widzimy, kto wypowiada poszczególne słowa (imię pojawia się w okienku dialogowym), a informacje o zdobytych przedmiotach są widoczne tylko za pierwszym razem.

Zespół zadbał także o trzy sloty podczas zapisywania rozgrywki przy posągu ptaka, ale trzeba zauważyć, że w grze pojawiła się funkcja automatycznego save'a. Produkcja sama zapisuje stan rozgrywki, co niewątpliwie będzie przydatne w momencie, gdy akurat zatracimy się w nowej lokacji. W The Legend of Zelda: Skyward Sword HD autorzy pomyśleli nawet o Fi – teraz jej porady są opcjonalne i musimy wykorzystać d-pad, by poprosić ją o pomoc.

Wszystkie te drobne zmiany faktycznie wpływają na doświadczenie i są dowodem na to, że Japończycy odrobili zadanie domowe. W czasie debiutu pierwszych recenzji The Legend of Zelda: Skyward Sword nie brakowało zachwytów nad gameplayem, jednak część dziennikarzy wypominała między innymi drobne wpadki, które obecnie zostały naprawione. Warto jednocześnie dodać, że najnowsza pozycja Nintendo działa w 60 klatkach na sekundę, a rozgrywka jest naprawdę płynna. Nie miałem okazji natrafić na spadki płynności – tytuł nawet podczas dynamicznych akcji i rywalizacji z kilkoma przeciwnikami działa świetnie, zatem trudno narzekać.

Twórcy The Legend of Zelda: Skyward Sword HD zmierzyli się z dużym wyzwaniem

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD - recenzja - Link i miecz

Mało kto już pewnie pamięta, ale w The Legend of Zelda: Skyward Sword pojawiła się statyczna kamera, którą mogliśmy ruszać tylko dzięki pierwszoosobowej perspektywie lub za pomocą ustawienia widoku na wprost oczu bohatera. W 2021 roku to by już nie przeszło. Deweloperzy mieli pełną świadomość, że odświeżenie przygody Linka wymaga zmiany tego systemu, ale tutaj pojawił się dodatkowy problem – ruch bronią.

Jak wiadomo w The Legend of Zelda: Skyward Sword otrzymaliśmy możliwość siekania przeciwników, czy też elementów otoczenia, zgodnie z ruchem ręki, a tym razem odpowiada za to prawy analog. Podczas rozgrywki możemy swobodnie ciąć rywali czy też inne drzewka za pomocą kciuka – działa to naprawdę dobrze i choć może ruch jest minimalnie mniej precyzyjny niż w propozycji, którą otrzymaliśmy na Nintendo Wii, to gra nie utraciła swojej najważniejszej funkcji.

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD - recenzja - Link walczy

Do swobodnego operowania postacią brakowało jeszcze jednego analoga – do ruchu kamery. Lewy „grzybek” odpowiada za bieg bohatera, natomiast dopiero przetrzymanie L sprawia, że prawa gałka odpowiada za możliwość zmiany widoku. Szczerze powiedziawszy przez pierwsze dwie godziny nie umiałem się przyzwyczaić do tego rozwiązania. Zdecydowanie lepszą opcją byłoby, gdyby bumper aktywował ruch mieczem, a prawy analog od początku pozwalałby na płynne przemieszczanie się po świecie.

Sterowanie ma się znacznie lepiej, gdy nie zamierzamy siedzieć z konsolą w dłoniach, a możemy chwycić pojedyncze Joy-Cony – w tej sytuacji wszystko działa tak jak sobie to mogliśmy wyobrazić, więc lewy analog odpowiada za ruch, prawy za kamerę, a ruchy ręki pozwalają sterować mieczem. Twórcy oferują jeszcze kierowanie ruchem za pomocą konsoli, ale szczerze mówiąc – nie jest to przyjemne. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości pojawi się aktualizacja, która doda wspomnianą opcję (bumper odpowiadający za aktywację miecza).

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD oferuje epicką przygodę

The Legend of Zelda: Skyward Sword HD - recenzja - Link w stroju

Pomimo pewnych problemów z kontrolą Linka, recenzowane The Legend of Zelda: Skyward Sword HD zapewnia fantastyczne wrażenia, z każdą kolejną godziną oferuje liczne wyzwania, nowe mechaniki, a dzięki wizytom w nowych krainach napotykamy na następne problemy. Nawet po latach znakomicie sprawdza się system związany z HUB-em znajdującym się w chmurach (Skyloft), z którego wyruszamy na kolejne misje. Nie miałem okazji sprawdzić, jak działają amiibo, ale według przedstawionych informacji figurki mogą odrobinę przyspieszyć zabawę, ponieważ gracz może płynniej przemieszczać się pomiędzy światami.

Mam jednocześnie świadomość, że przyjemny gameplay najnowszej produkcji Japończyków nie jest wyłącznie efektem odkrywania barwnego świata i ciekawych mechanik – nadal to walka jest zdecydowanie najlepszym elementem gry. W trakcie przygotowania recenzji kilkukrotnie miałem okazję postawić konsolę na podstawce lub podłączyć ją do dużego ekranu, by siekać mieczem-ręką. Nawet podczas rozgrywki z Joy-Conami przymocowanymi do konsoli walka za pomocą analoga jest znakomita. Rywalizacja potrafi być ekscytująca – mógłbym odrobinę ponarzekać na mechanikę namierzania, gdyż czasami trudno jest wycelować w odpowiedniego przeciwnika... Jednocześnie podkreślę, że w recenzowanym The Legend of Zelda: Skyward Sword HD w kilku momentach można odczuć, że rdzeń pozycji ma już swoje lata – to nie jest pełny remake, w którym deweloperzy opracowali na nowo każdą pojedynczą animację.

Wspominając o ulepszeniach muszę dodać, że The Legend of Zelda: Skyward Sword HD prezentuje się naprawdę dobrze – twórcy wyraźnie zajęli się dopracowaniem wyglądu głównych bohaterów, a najlepiej prezentują się twarze postaci, które odgrywają główne skrzypce w fabule. , ale ogólnie pod względem oprawy odświeżona przygoda to dobrze prezentujące się odświeżenie. Tytuł nie utracił swojego blasku, jest nadal bardzo kolorowy i przyjemny dla oka – pozycja działa w rozdzielczości 1080p. Świetnie wypada również soundtrack, który w wielu scenach przyzwoicie buduje napięcie, pogłębiając doświadczanie.

Czy warto sięgnąć po The Legend of Zelda: Skyward Sword HD?

Propozycja Nintendo nie jest kompletnym odświeżeniem, ale pomimo tego muszę ją uznać za prawdziwy must-have dla wielu graczy. Recenzowane The Legend of Zelda: Skyward Sword HD proponuje długą, angażującą opowieść z wieloma ulepszeniami oraz świetną walką. Czy może być lepiej? W niektórych aspektach tak, ale jeśli jak dotąd nie mieliście okazji zagrać w tytuł Big N, to gwarantuję przyjemną zabawę na przynajmniej 40 godzin. Jeśli jednak wracacie do Skyloft, to wiele przemyślanych rozwiązań może Was zaskoczyć. Pierwotna wersja debiutowała dekadę temu, więc w trakcie rozgrywki od czasu do czasu dobitnie się czuje, że rdzeń tytułu ma już swoje lata, jednak nawet w tej sytuacji – polecam sięgnąć po klimatyczną przygodę.

Link powraca z dalekiej podróży... Choć przez skórę czuję, że to dopiero początek jego „wielkich” powrotów. Czekam na więcej!