Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami, 4A Games we współpracy z Deep Silver przygotowało next-genową wersję Metro Exodus na PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Była to świetna informacja dla osób, które nie miały jeszcze styczności z serią albo wyłącznie z ostatnią częścią, która kontynuowała przygody Artema. Tym razem żołnierz z zakonu SPARTY opuścił ze swoimi przyjaciółmi moskiewskie metro w celu poszukiwania nowego domu dla ludzkości, więc jeśli jesteście zainteresowani, jak wypada port na najnowsze urządzenia Sony i Microsoftu, rozsiądźcie się wygodnie i przeczytajcie poniższy tekst.


Uwaga! Owa recenzja obejmuje jedynie warstwę techniczną Metro Exodus na PS5 i XSX|S. Jeśli interesuje Was opis fabuły czy najważniejszych funkcji, zachęcam do zerknięcia do tego miejsca.


Na początku warto wspomnieć, że wersja na PS5 i XSX|S nie wprowadziła żadnych drastycznych zmian w rozgrywce ani historii fabularnej. To wciąż stare, w niektórych momentach przestarzałe pod względem mechanik, dobre Metro, które swoją ociężałością i doskonale znanymi dla weteranów serii rozwiązaniami wyróżnia się na tle innych gier akcji. Wraz z zakupem edycji kompletnej kosztującej mniej więcej 150 złotych zainteresowani otrzymują dostęp do dwóch dodatków poszerzających historię, a są to Metro Exodus - Sam's Story (skupiamy się tutaj na przygodzie jednego z członków naszej załogi), jak i Metro Exodus - The Two Colonels (dodatek przenosi nas do Nowosybirsku, a jego akcja rozgrywa się rok przed wydarzeniami z podstawki). DLC także doczekały się odświeżenia graficznego.

Nowa jakość Metro Exodus

Metro Exodus Complete Edition - recenzja. Zniszczona wioska

Metro Exodus Complete Edition na PS5 działa w dynamicznej rozdzielczości 4K, więc musimy mieć na uwadze fakt, że ekran często będzie wyświetlał mniej niż 2160p, a w tych najbardziej wymagających momentach może zejść nawet do 1080p, czyli tak zwanego Full HD, choć ja osobiście rzadko kiedy widziałem spory zjazd jakości tekstur. Obowiązkowo trzeba natomiast zwrócić uwagę na drugą stronę medalu, ponieważ dzięki rzeczonym ograniczeniom możemy bawić się w stałych 60 klatkach na sekundę. Tak, najnowsza przygoda Artema na konsoli PS5 nie ma jakichkolwiek spadków płynności, czy to na zalesionych, czy pustynnych terenach. 

Do rodziny [email protected] dołączył ray tracing, który diametralnie zmienił moje odczucia z przemierzania Morza Kaspijskiego czy Tajgi. Oświetlenie jest imponujące i potrafi urealistycznić każdą odwiedzaną przez nas lokację - dosłownie, każdą. Urok tejże technologii możemy podziwiać przede wszystkim nocą, kiedy to rozpalone ogniska i sztuczne światła z latarek wrogów odbijają się na zabrudzonej powierzchni, dodając grze klimatu. Sporej ilości poprawek doczekały się także modele postaci (warto zwrócić szczególnie uwagę na ich twarze) oraz tekstury. Szczerze powiedziawszy, teraz nic nie stoi na przeszkodzie, aby przyjrzeć się odpadającym tynkom ze ścian budynków, które ledwo się trzymają albo ubiorowi naszego kompana, który musi martwić się wypadającymi szwami. Do wyboru, do koloru.

Metro Exodus Complete Edition - recenzja. Obiekt na morzu

4A Games udało się również świetnie wykorzystać możliwości kontrolera stworzonego z myślą o PlayStation 5. Jak niektórzy z Was się orientują, Metro Exodus oferuje szeroki wachlarz broni - od pistoletów, poprzez strzelby, a skończywszy na jakichś ledwo zipiących składakach. Dla każdej giwery nasze triggery (np. przy strzelbie są zdecydowanie bardziej ociężałe niż przy miotaczu ognia) zachowują się inaczej, więc jest to interesujące urozmaicenie. Złego słowa nie można powiedzieć także o haptycznych wibracjach, dzięki którym z zamkniętymi oczami odgadniemy, czy właśnie znajdujemy się na piasku, czy też na wciągających nas bagnach. 

Metro Exodus Complete Edition ma natomiast jeden minus, który ciągnie się za ukraińskimi deweloperami od dnia premiery. Mowa tutaj oczywiście o czasach ładowania gry - port na sprzęt Sony ładuje - przykładowo - tereny Morza Kaspijskiego mniej więcej w 35 sekund (na PS4 trwa to niemalże półtora minuty), co w moim odczuciu trwa o mniej więcej 20 sekund za długo. Szczególnie, gdy ponownie przeżywając przygodę zakonu SPARTY na powierzchni, w napędzie mojego PS5 znajdował się wczytujący się w błyskawicznym tempie Ratchet & Clank: Rift Apart.

Brać i się nie bać!

Podsumowując - Metro Exodus to majstersztyk, z którym powinni zapoznać się wszyscy, a nie tylko fani postapokaliptycznych historii. Jeśli ktoś z Was posiada PlayStation 5 lub/i Xboksa Series X|S, to w najbliższym czasie powinien udać się do najbliższego marketu i zaopatrzyć się w kompletną edycję, która oprócz podstawki oferuje również dwa dodatki fabularne. Przepiękna przygoda w 60 klatkach na sekundę, ray tracing'em, przepięknymi terenami i świetnie napisanymi bohaterami czeka na kolejnych śmiałków.