Persona 5 okazała się dla wielu być jedną z największych niespodzianek 2017 roku i dziełem tak wybitnym, że stało się klasą samą w sobie, jakiej nie jest w stanie podskoczyć żadna konkurencja. Na fali tegoż sukcesu Atlus postanowił przygotować kilka kolejnych odsłon serii bazujących na renomie jaką wyrobiła sobie "piątka" i to właśnie dzięki takim decyzjom już niebawem na rynek trafi zachodnia wersja Persony 5 Strikers.

Persona 5 Strikers - fabuła

Tak jak wspominałem już o tym w swoim playteście, fabularnie recenzowana przeze mnie produkcja jest bezpośrednim sequelem do pierwszej Persony 5, a więc nie uwzględnia żadnych wątków i postaci z Persona 5 Royal. Scenarzyści z Omega Force przygotowali bardzo fajną, choć bazującą nieco na dokonaniach rewelacyjnego jRPG-a opowieść. Swoją przygodę rozpoczynamy w momencie, gdy nasi przyjaciele pragną wyruszyć na wakacyjną wycieczkę, aby uczcić kolejny świetnie zaliczony rok szkolny, lecz niestety ich plany szybko zostają pokrzyżowane. Okazuje się bowiem, że w Metaverse pojawia się nowe zagrożenie, a my jako Phantom Thieves ponownie postanawiamy uratować ludzkie serca i rozwikłać tę zagadkę.

Jeśli obawialiście się, że Persona 5 Strikers będzie grą krótką, od razu Was uspokoję - nowa opowieść trwa w zależności od waszego poziomu umiejętności od 35 do około 40 godzin, więc na nudę nie będziecie mogli tu narzekać. Na swojej drodze spotkamy kilkoro ludzi o niecnych sercach, a na uratowanie każdego z nich poświęcimy około 7-8 godzin. Niestety jest tu jednak jeden malutki mankament, a mianowicie taki, że wszystkie sprawy oparte są o podobny schemat działania. Wpierw poznajemy złoczyńcę, następnie prowadzimy śledztwo, dalej lecimy pozwiedzać jego Więzienie w Metaversum, a następnie odkrywając jego przeszłość staramy się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie jego problemu.

Najważniejsze jest jednak to, że zaoferowana przez deweloperów historia wciąga jak diabli i mimo tego, że jest odrobinkę słabsza niż w dużej Personie, naprawdę można się w niej zatracić na długie godziny. Mam nadzieję, że bez większych spoilerów udało mi się Was do tego zachęcić.

Persona 5 Strikers - rozgrywka

Jako że nad najnowszą Personą pieczęć sprawuje znane przede wszystkim z gatunku musou studio Omega Force, wielu graczy mogło mieć obawy, że P5 Strikers okaże się zwyczajną naparzanką w stylu Warriors z bardzo spłyconą rozgrywką i nudnawym systemem walki. Na szczęście Atlus trzymał rękę na pulsie i w rezultacie otrzymaliśmy coś znacznie większego i lepszego niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Recenzowany dziś tytuł jest rasowym RPG-iem akcji z krwi i kości z bardzo dobry, rozbudowanym i szalenie satysfakcjonującym modelem prowadzenia starć z przeciwnikami..

Tak jak w przypadku dużej Persony świat Strikersów podzielony został na dwie główne części - świat realny oraz tak zwane Metaversum. W pierwszym z nich prowadzimy proste śledztwa podsłuchując ludzi na ulicach odwiedzanych miast, chodzimy po sklepach w poszukiwaniu składników do gotowania i innych bajerów, a także dużo rozmawiamy z reprezentantem policji, Zenkichim Hasegawą o prowadzonym śledztwie. To właśnie on obok Sophie jest nową grywalną postacią wchodzącą wraz z rozwojem fabuły do składu Phantom Thieves.

Przed wyruszeniem do alternatywnej rzeczywistości nasza ekipa ma także okazję tradycyjnie odwiedzać Velvet Room oraz robić zakupy broni, pancerza oraz akcesoriów w cyfrowym sklepie Sophie. Gdy już jesteśmy gotowi wyruszyć na łowy, wskakujemy do Metaversum i wraz z trzema wybranymi przyjaciółmi, tworzymy czteroosobową grywalną grupę uderzeniową. Niestety członków zespołu można zmienić wyłącznie przy Checkpointach lub na wejściu do lokacji, więc musicie się solidnie zastanowić zanim dobierzecie odpowiedni skład. Oczywiście ponownie pojawia się wskaźnik więzi emocjonalnej, ale dotyczy on całej grupy a nie poszczególnych jej członków - tak jak w "dużej" Personie im większą mamy więź tym lepsze bonusy możemy zakupić i odblokować.

Te zaś bardzo przydają się podczas samych starć z przeciwnikami, gdyż te mogą okazać się dość wymagające. Z racji tego, że mamy tu do czynienia z pochodną gatunku musou, w prawie każdej bitwie stajemy naprzeciw dziesiątkom lub nawet setkom oponentów pragnących pozbawić nas jakże cennego życia. Deweloperzy podeszli do tematu z lekkim przymrużeniem oka, dzięki czemu podczas starć z niektórymi mini-bossami lub przy powtarzalnych walkach na arenach, postacie często rzucać będą dowcipami o tandetnych kliszach z jakimi mają do czynienia.

Sam system walki jest bardzo dynamiczny i pozwala nam na wykombinowanie ciekawych strategii, niekiedy znacząco ułatwiających cięższe bitwy. Poza standardowymi dla takich slasherów ciosów lekkich i ciężkich, możemy wykorzystać charakterystyczne dla serii umiejętności Person, wspomóc się elementami otoczenia, a nawet niczym Dante z Devil May Cry postrzelać sobie do potworków.

Persona 5 Strikers - lokacje

Ekipa Omega Force miała swego czasu dość spory problem z zaprojektowaniem naprawdę ciekawych i atrakcyjnych pod kątem rozgrywki lokacji do swoich gier - te nie były raczej niczym więcej niż zwykłą siecią korytarzy lub lekko otwartą areną starć. Tym razem mocno się to zmienia i widać to już na pierwszy rzut oka - być może to zasługa pomocy ze strony Atlusa, albo po prostu ojcowie serii Warriors bardzo dobrze poczuli się w świecie Persony. Każda z lokacji ma wyznaczoną prostą trasę, którą powinien podążać gracz, jednakże oferuje bardzo dużo sekretów i ciekawych miejsc, gdzie aż chce się zapuścić i sprawdzić jaki skarb czeka na nas w danym zakamarku. Całość może zabłysnąć również pod kątem samej rozgrywki - zamiast walczyć z wielkimi hordami potworów możemy przekraść się obok nich niezauważenie, lub czaić się na ich reprezentantów niczym Hitman i zdejmować "po cichu" dzięki Zasadzkom.

Niestety ponownie napotkamy tu jeden z mankamentów jakie gryzą dzieło Omega Force, czyli powtarzalne mechanizmy - w samej pierwszej lokacji jaką jest Shibuya, musimy jakieś 4-5 razy ochraniać Futabę gdy hackuje zamknięte przejścia i to wszystko w przeciągu zaledwie półtorej godziny. Ponadto wielu osobom może nie spodobać się to, że wszędzie napotkamy męczące niewidzialne ściany i inne typowo budżetowe zagrywki znane z tanich jRPG-ów, co okraszone jest naprawdę słabymi jak na te czasy modelami otoczenia. Ale no powiedzmy sobie szczerze, że ci którym podobają się japońskie produkcje, takie drobnostki raczej nie przeszkadzają w dobrej zabawie.

W ramach zdrowej równowagi nie mogę tutaj pominąć także jednego z najlepszych aspektów całej produkcji, czyli absolutnie fenomenalnego kierunku artystycznego! Muzyka, projekt wizualny wszystkich miejscówek oraz przepiękne ekrany menu sprawią, że zakochacie się w tym świecie bez pamięci.

Persona 5 Strikers - Podsumowanie

Reasumując recenzowana przeze mnie Persona 5 Strikers jest naprawdę bardzo dobrym spin-offem genialnego jRPG-a i choć nie dorównuje mu jakością pod paroma aspektami, oferuje równie ciekawą i chwytającą za serducho opowieść. Dzieło Omega Force to także doskonały punkt startowy dla osób, które nie są pewne tego czy Persona to seria dla nich, a od zawsze chcieli dać jej szansę - w takim przypadku doświadczycie jej najlepszych aspektów w bardziej przyjaznym nowicjuszom wydaniu.