Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 20.11.2020
PlayStation 5 - moje pierwsze wrażenia z użytkowania konsoli PS5 od Sony
3542V

PlayStation 5 - moje pierwsze wrażenia z użytkowania konsoli PS5 od Sony

Wczoraj, w godzinach porannych, pod moje drzwi zawitał kurier, który wręczył mi konsolę PlayStation 5. Spędziłem z nią już kilkanaście godzin, więc jestem w stanie podzielić się z Wami moimi wrażeniami.

Ależ to szybko minęło. Dopiero co wchodziłem na Media Expert i spontanicznie zamawiałem PlayStation 5, a teraz już sprzęt Japończyków znajduje się w moim pokoju. Tak jak wspomniałem we wstępie, z moim, można rzec, oczkiem w głowie, spędziłem już kilkanaście godzin, a podczas tak długiej sesji przeprowadziłem parę testów, pocałowałem wszystkie kafelki w menu, a także strzeliłem parę zrzutów ekranu, które możecie zobaczyć poniżej. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do przeczytania moich wrażeń z użytkowania PS5.

W pierwszej kolejności opowiem co nieco o grach i niesamowitym kontrolerze DualSense, bo właśnie te dwa elementy są najważniejsze w tym wszystkim. Jak ponad połowa posiadaczy urządzenia Sony (patrząc na statystyki), w pierwszej kolejności odpaliłem Astro's Playroom, aby przetestować możliwości kontrolera, tak interesująco promowanego przez korporację odpowiadającą za jego przygotowanie. Nie będę Was oszukiwał - początkowo myślałem, że adaptacyjne triggery i haptyczne wibracje to jedynie marketingowy bełkot, tak jak zresztą rozdzielczość 4K w poprzedniej generacji. Zostałem ponownie zaskoczony, z tą różnicą, że tym razem w pozytywnym sensie.

DualSense prawdziwym next-genem

Już przy uruchomieniu tytułu demonstracyjnego deweloperzy pokusili się o pokazanie najważniejszych funkcji pada. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak opadła mi przysłowiowa kopara, gdy poczułem opór w triggerze próbując wystrzelić strzałę z dziwnego przyrządu (napinanie prezentuje się bosko), albo w momencie, gdy trzymając DualSense'a obiema rękami czułem przeszywający moje dłonie wiatr. Wibracje robią niesamowitą robotę i potrafią wręcz przenieść odbiorcę do świata, w którym znajduje się kontrolowana przez niego postać. Ba, patrząc na Wasze komentarze we wczorajszych newsach, uważam, że podobnego zdania jest każdy, kto posiada już w swoim domu PlayStation 5.

Oprócz napinania, o którym przed sekundką wspomniałem, dzięki kontrolerowi czuć, po czym stępa nasza postać. Jeśli jesteśmy przy wodzie, z głośniczka usłyszymy pluski. Przemieszczamy się po wysokiej trawy, usłyszymy szelest, w przypadku bagien - odbijane od naszych podeszw błoto, a podczas ślizgania się po lodzie - charakterystyczny dźwięk pękania tafli. Często przykładałem ucho do głośniczka, aby dowiedzieć się, czy to wyłącznie on odpowiada za budowanie niezapomnianych wrażeń, ale - z tego co zauważyłem - pomagają mu w tym haptyczne wibracje, które w wielu momentach rozgrywki pomagają mu uzyskać niesamowite efekty.

Będąc już przy możliwościach pada, nie wykorzystano ich w pełni w przypadku Marvel's Spider-Man: Miles Morales, który przecież jest grą ekskluzywną na nowe konsole Sony. Czujemy bujanie się po Nowym Yorku (po przyłożeniu ucha słychać wyżej wspomniany wiatr), a podczas wypuszczania sieci czujemy lekki opór w triggerze, ale to oraz wibracje w wybranych momentach, to zdecydowanie za mało, aby powiedzieć, że przygoda Milesa Moralesa wykorzystała potencjał DualSense'a, co powoduje u mnie spore zakłopotanie z jednego powodu - jeśli zespoły first-party nie do końca potrafią, albo nie chcą, wykorzystać możliwości kontrolera, to studia third-party w ogóle ich nie wykorzystają? Byłbym bardzo zawiedziony, jeśli by się tak stało. Mimo wszystko, w chwili obecnej uważam, że największym next-genem jest właśnie ów pad, którego bateria wystarcza na 8-9 godzin rozgrywki, mając przy tym ustawione opcje odpowiadające za wibracje, triggery oraz podświetlenie na maksimum.

Graficzny kocur

Jeśli chodzi o grafikę i płynność, to wciąż nie mogę wyjść z wrażenia, jak pięknie prezentuje się Astro i Miles Morales w rozdzielczości 4K. Nawet mając możliwość w tej drugiej produkcji wyłączyć ray tracing i zmniejszyć niektóre ustawienia graficzne odpowiadające za efekty specjalne w celu uzyskania 60 klatek na sekundę, postanowiłem pozostać przy technologii śledzenia promieni i 30 FPS-ach, które - jakkolwiek to zabrzmi - nie są już 30 klatkami na sekundę, albo jest, ale w końcu tymi prawdziwymi. Podczas rozgrywki w Spider-Man Miles Morales na PlayStation 5 odczuwałem zdecydowanie większą płynność bujania się po mieście, czy nawet podczas walki z oponentami, niżeli podczas rozgrywki na PlayStation 4 Pro, a przecież obie wersje oferują 30 FPS-ów.

Jednakże, wersja z 60 klatkami na sekundę wiele nie traci. Oczywiście podczas chodzenia po Nowym Yorku niczym przechodzień, widzimy mniej efektów specjalnych, brudne lustra które próbują odbić zaśnieżone miasto nie są już brudne, ale obraz jest bardziej wyrazisty, natomiast w przypadku trybu graficznego czujemy już niemalże foto-realizm - zresztą, zerknijcie na moje zrzuty ekranu w rozdzielczości 3840x2160, rozsiane po całym wpisie. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak przepiękne będą gry, które zadebiutują na PS5 za 2-3 lata. Pragnę jeszcze wspomnieć, że czas szybkiej podróży z jednego na drugi koniec miasta w Milesie Moralesie wynosi około 2 sekundy.

Menu, lista życzeń, płynność interfejsu

A jak prezentuje się samo menu w praktyce? Bardzo schludnie i przejrzyście. Interfejs chodzi bardzo płynnie, czego nigdy nie można było powiedzieć o PlayStation 4, które zamulało w tymże aspekcie niemalże na każdej linii. Sporo elementów przeniesiono, więc potrzeba trochę czasu, aby przyzwyczaić się, gdzie teraz znajdują się chociażby trofea, multimedia, czy nasz profil. Większość list zamieniono na błyszczące się kafelki, które np. informują nas, w jakim stopniu zdobyliśmy już dane trofeum.

Mam jednak parę zastrzeżeń co do wyświetlanych pucharków, które wolałbym, aby wyświetlały się w dalszym ciągu w postaci listy. Przez kafelki zdecydowanie dłużej czytamy opisy, a i więcej czasu zajmuje odkrycie zakrytych informacji fabularnego trofeum. Niby szczegół, ale na dłuższą metę - dla osób chcących wbijać platynę w prawie każdym tytule - będzie on uciążliwy.

PS Store wygląda natomiast tak, jak należy. Pomiędzy zrzutami ekranu, materiałami wideo, informacjami, czy nawet grami możemy przełączać się w mgnieniu oka. Dodano również listę życzeń, ale - co mnie lekko zirytowało - usunięto z niej produkcje, które mieliśmy już dodane w przeszłości podczas korzystania z PlayStation 4. Niestety, ale miałem tam wiele perełek, które chciałem ograć w niedalekiej przyszłości. Te, których nazwę pamiętałem, dodałem wczoraj wieczorem do "wishlisty", ale zdaje sobie sprawę z tego, iż wiele z nich pominąłem. Szkoda, naprawdę szkoda, iż Sony nie przeniosło na PS5 naszych dotychczasowych list życzeń.

Największe plusy menu? Na pewno licznik godzin w danej grze, niesamowita płynność przemieszczania się pomiędzy rozmaitymi zakątkami interfejsu, a także możliwość porównywania pucharków ze znajomymi, która w końcu działa tak, jak należy. Złego słowa nie mogę powiedzieć także o działaniu chociażby Netfliksa, którego nie będę używał już na Smart TV, a na nowiutkiej konsoli - nie dlatego, że jestem nią aż tak podekscytowany, tylko dlatego, iż w przypadku PS5 usługa streamingowa działa płynniej.

Kultura pracy, gabaryty

PlayStation 5 jest ogromne. Zdjęcia, w których Japończycy trzymali sprzęt Sony w swoich rękach, nie były photoshopem, i teraz mogę uwierzyć, że konsole potrafiły zasłonić ich połowę postaci. Urządzenie jest masywne i pochwalić może się sporymi gabarytami. Nie będę oszukiwał - wolałbym, aby PS5 było ciut mniejsze (i aby czarny element nie rysował się po każdym przetarciu ściereczką z mikrofibry), ponieważ zajmuje aż 1/3 miejsca na mojej komodzie, a o położeniu jej na moim biurku nie ma nawet mowy. Myślę, że wersja Slim jest tylko kwestią czasu, a co więcej, będzie mogła poszczycić się sporym zainteresowaniem.

Rozmiary nowego urządzenia Azjatów mają jednak swoje plusy. Dzięki temu zabiegowi moje oczko w głowie chodzi cichutko, a gdyby nie napęd, to nawet nie wiedziałbym w niektórych momentach, czy konsola jest w ogóle uruchomiona. Sprzęt w ogóle się nie grzeje, wiatraków nie słychać, a jedynie napęd Blu-Ray daje w niektórych momentach się we znaki. Podczas odczytywania danych z płytki możemy odnieść wrażenie, że nasze PlayStation 5 szykuje się do startu odrzutowca (15-20 sekund), po czym zaczyna zwalniać przez 10 sekund, aby potem ponownie przez godzinę, a nawet i dwie pracować tak cicho, jak makiem zasiał.

Okay, DualSense załadowany, więc wracam do czyszczenia mapy w Milesie Moralesie, a następnie zapewne przeniosę się do królestwa Boletarii w Demon's Souls (PS5). Na dokładkę, tak jak obiecałem, umieszczam jeszcze parę moich autorskich zrzutów ekranu:

Tagi: Insomniac Games Marvel's Spider-Man: Miles Morales playstation 5 PS5 relacja Sony Interactive Entertainment test wrażenia