Maciej Zabłocki Maciej Zabłocki 30.09.2020
Test NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080 – spójrzmy na nową generację kart graficznych
1093V

Test NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080 – spójrzmy na nową generację kart graficznych

Miałem niebywałą przyjemność przez kilka dni testować najnowszą kartę graficzną RTX 3080, którą otrzymaliśmy od firmy Gainward. Mogę tym samym przedstawić Wam zarówno wyniki wydajności, jak i pobór mocy oraz porozmawiać o nadchodzących konsolach. Przyjrzymy się też, jak dzisiaj działa rynek PC i czy warto zbudować komputer do gier w 2021 roku.

Wielka premiera najnowszych układów graficznych niestety nie odbyła się bez zgrzytów. NVIDIA dostarczyła na rynek zdecydowanie za mało kart, przez co wersje referencyjne rozeszły się niczym świeże bułeczki (spora w tym zasługa botów), a modele od pozostałych producentów dojechały w szalenie małych ilościach. Niektóre sklepy informowały, że miały na stanie raptem kilka sztuk. Obecne rokowania wskazują, że RTX 3080 kupimy swobodnie dopiero za kilka, a nawet kilkanaście tygodni (taką informację otrzymałem np. ze sklepu x-kom), co nie wróży pomyślnych zakupów w tym roku. Chociaż sam nad tym ubolewam, ponieważ zbroję się przed Cyberpunkiem w potężny komputer gamingowy, to mam jeszcze alternatywne rozwiązania. Jako stary wyjadacz PC-towy bardzo ucieszyła mnie możliwość przetestowania RTX 3080 już teraz.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

Na wstępie zaznaczę, że nie będzie to typowe porównanie układów, które prawdopodobnie widzieliście już na specjalistycznych stronach temu poświęconych. Nie widzę sensu w powielaniu tych informacji. Skoncentruję się natomiast na przedstawieniu największych zalet i wad komputera stacjonarnego, który wyposażony jest w topowe dzisiaj części. Sprawdzimy, jakie pieniądze potrzebne będą, by wejść w nową generację z klawiaturą i myszką oraz przeanalizujemy rynek pod względem nadchodzących zmian. Te niewątpliwie wpłyną na wiele decyzji zakupowych. Uczulę Was też na pewne problemy, które komputer wygeneruje, jeżeli zostanie niepoprawnie poskładany. Każde urządzenie potrzebuje właściwej optymalizacji. Zacznijmy od samej konstrukcji układów z najnowszej rodziny Ampere, żebyście zrozumieli, dlaczego mówimy o następnej generacji.

RTX 3080 – budowa i możliwości

Karty graficzne z rodziny RTX 30x0 są kontynuacją bardzo udanej serii, która spopularyzowała na PC technologię śledzenia promieni (czyli inaczej zwany ray tracing). NVIDIA postanowiła w tym roku podejść do sprawy nieco inaczej, bowiem poprzednicy dopiero przecierali szlaki. Każdy komputerowy entuzjasta wyczekiwał zatem na dopracowanie technologii, a w kuluarach wiele miesięcy temu mówiło się już, że dopiero Ampere przyniesie tak oczekiwany skok wydajnościowy. Nie było w tym ani grama przesady - NVIDIA postanowiła zaatakować z pełnym impetem swoich możliwości, by nie dać AMD na tym polu żadnych szans (na odpowiedź „czerwonych” dalej czekamy). W budowie układów wprowadzono szereg istotnych zmian, zaaplikowano zupełnie nowy projekt płytki drukowanej (tzw. PCB), zastosowano nowe 12-pinowe złącze zasilania i całkowicie przeprojektowano układ chłodzenia.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

Gdy ujrzałem specyfikację techniczną RTX 3080, przecierałem oczy ze zdumienia. Praktycznie podwojona liczba rdzeni CUDA, wynikająca z odmienionej konstrukcji bloków SM (Streaming Multiprocessors), do tego znacznie wydajniejsze rdzenie Tensor i RT (odpowiadające za ray tracing), zupełnie nowa, 8 nm litografia Samsunga i wykorzystanie kości pamięci GDDR6X o kosmicznej przepustowości sięgającej aż 760 GB/s na 320-bitowej szynie danych. Chociaż dla wielu z Was może to brzmieć jak niezrozumiały, techniczny bełkot, to musicie wiedzieć, że już tylko te zmiany wprowadzają do krainy PC kompletnie nowe możliwości. A na tym przecież nie koniec.

Każdy model RTX 3080 ma dokładnie takie same parametry, ale różnić się może konstrukcją samej karty, a co za tym idzie, chłodzeniem, taktowaniem rdzenia i pamięci oraz liczbą złączy zasilania. Najnowszą kartę, opartą na układzie graficznym GA102, wyposażono w 8704 jednostki CUDA, 272 TMU, 96 ROP, 68 RT i 272 Tensor. Do tego mamy 10 GB pamięci RAM i teoretyczną wydajność na poziomie 30 TFLOPS-ów. W ostatnich wojenkach pomiędzy konsolowymi obozami ta liczba ma kluczowe znaczenie – jak widzicie, zarówno PS5 (10,28) jak i Xbox Series X (12) odpadają już na samym starcie. Ale to nie liczba TFLOP-sów odgrywa kluczową rolę, chociaż robi wielkie wrażenie.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

 

Oczywiście znalazło się tutaj miejsce dla trzech złączy DisplayPort 1.4c i jednego HDMI 2.1, które bez problemu wykorzystamy w tegorocznych modelach telewizorów do odpalenia rozdzielczości 4K/120 lub 8K/60 klatek. Model Gainwarda, który do mnie trafił, został wyposażony w trzy wentylatory i ciekawą konstrukcję samej karty – znacznie różniącej się od modeli referencyjnych. To niezbyt udane w mojej ocenie, 12-pinowe, nietypowe złącze zasilania zarezerwowane jest tylko dla kart produkowanych przez NVIDIĘ. W pozostałych egzemplarzach znajdziemy dotychczasowe wtyczki – dla PC-towych purystów to z całą pewnością radosna nowina.

Wygląd i wykonanie

Gainward, jak przystało na firmę, która na rynku znajduje się od 1984 roku, dostarcza jedne z najlepszych kart graficznych na świecie. Są zazwyczaj świetnie wykonane, bardzo ciche i piekielnie wydajne. Dokładnie tak samo jest z moim dzisiejszym bohaterem. RTX 3080 w tym wydaniu trochę waży (prawie 1,1 kg), ale potężny i gruby backplate sztywno trzyma ten model w slocie PCI-E. W razie czego, producent dorzucił do pudełka specjalny, przezroczysty wspornik, który montujemy poniżej GPU i tym samym zapobiegamy wyginaniu się karty w obudowie, co po dłuższym czasie może prowadzić do zniekształceń, a w skrajnych przypadkach do uszkodzeń. Trzy 9-łopatkowe wentylatory znakomicie wyglądają w połączeniu z metalowym stelażem, delikatnie podświetlonym diodami RGB. Ten model RTX zajmuje w obudowie aż 2,7 slotu, a do działania wymaga podłączenia dwóch 8-pinowych wtyczek zasilania. Żeby wszystko funkcjonowało poprawnie, producent rekomenduje zasilacz o mocy 750W.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

W pudełku znajdziemy jeszcze krótką instrukcję i przejściówkę ze złącza „molex” na dwa złącza PCI-Express. Gainward RTX 3080 Pheonix z dopiskiem „GS” oznaczającym Golden Sample kupicie za 3879 zł. Jeśli nie chcecie wyselekcjonowanego rdzenia, za „zwykły” model zapłacicie ok. 100-150 zł mniej. Czy warto dopłacić? To zależy od potrzeb, bo GS może podkręcać się znacznie lepiej i prawdopodobnie pozwoli na osiągnięcie nieznacznie wyższej liczby klatek. Do konstrukcji samej karty mam jednak dwa zastrzeżenia, ale obydwa nie dotyczą w ogóle parametrów technicznych i kultury pracy – te są absolutnie wzorowe. Nie podoba mi się beżowy kolor backplate’u, który do niczego wewnątrz komputera nie pasuje, i nie rozumiem, co kierowało Gainwardem, żeby zrobić diody RGB wokół środkowego wentylatora. W przeciętnej obudowie tego w ogóle nie widać. No chyba że takie właśnie było założenie, bo przecież nie wszyscy lubią „światełka”.

Jakiego komputera będę potrzebować, żeby taka karta w nim ruszyła?

Zanim przejdziemy do wyników wydajności, musimy najpierw odpowiedzieć sobie na jedno, ale to jedno ważne pytanie – czego potrzebujemy, żeby wykorzystać pełen potencjał naszej karty? Złożenie komputera wydaje się dość proste, ale umiejętny dobór części to już wyższy level wtajemniczenia, w którego arkana chciałbym Was wprowadzić. Przede wszystkim musicie zwrócić uwagę na to, jakim procesorem dysponujecie. Jeżeli w środku komputera znajduje się którykolwiek z modeli Intel Core i3 lub i5 albo AMD Ryzen 3 lub 5, to niestety zakup RTX 3080 będzie wiązał się z bardzo nieprzyjemnym efektem „bottleneck”, czyli ograniczania wydajności układu GPU przez procesor. Jak to działa?

Jeżeli serce Waszego komputera nie jest odpowiednio wydajne, to nie będzie nadążało za szybkością układu graficznego – w praktyce skutkuje to nagłymi i nieoczekiwanymi spadkami liczby wyświetlanych klatek, a co za tym idzie irytacją i dyskomfortem (procesor nie jest wtedy maksymalnie obciążony). Zdarza się, że zamiast oczekiwanych 120-140 fps-ów, nagle zaobserwujemy 70 lub mniej. W momencie, gdy mamy monitor ze wsparciem G-Sync, to jeszcze pół biedy, ale „zwykłe” wyświetlacze wyraźnie zwolnią i przyczynią się do utraty fraga czy straty życia. No nic fajnego. Oczywiście wąskie gardło zaciera się wraz ze wzrostem rozdzielczości, bo wtedy więcej pracy ma karta graficzna i CPU nie musi jej gonić.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

Zdecydowanie rekomenduje wyposażenie komputera w procesory Intela (9. i 10. generacji) i7 lub i9 albo AMD Ryzen 7 lub 9 z serii 3000. Dopiero tak wydajne jednostki zapobiegną wpadaniu w to nieszczęsne wąskie gardło, ale też powinny być odpowiednio podkręcone, żeby wykrzesać maksimum możliwości z takiego potwora jak RTX 3080. Do tego niezbędne są właściwe pamięci RAM – w swoim komputerze początkowo miałem 16 GB taktowane z częstotliwością 3200 MHz, ale niekiedy mój obraz przycinał się na ułamek sekundy. Pomogło dopiero wykręcenie pamięci do 3600 MHz. Tak szybkie moduły są odpowiednio droższe, więc jeśli nie chcecie bawić się w OC, to sugeruję zakup już odpowiednio podkręconych jednostek (pamiętajcie o ustawieniu profilu XMP w Biosie).

Trzecią sprawą pozostaje odpowiednie chłodzenie procesora, bo tak szybkie CPU jak i7 czy i9 generują bardzo dużo ciepła. Do tego dokładamy odpowiednio wydajną płytę główną, która pozwoli na podkręcanie. Na koniec trzeba to w czymś schować, więc potrzebujemy obudowy gwarantującej swobodną cyrkulację powietrza (obowiązkowo wspomaganą przynajmniej czterema wentylatorami). Ja testowałem RTX 3080 wyposażony w platformę MSI Z390 ACE z procesorem i9-9900k podkręconym do 5,0 GHz, do tego 16 GB RAM 3600 MHz CL17, zasilaczem SilentiumPC 750W, chłodzeniem Deepcool Castle 360RGB v2 i obudową MSI Gungnir 100 (niestety dość słabą, tego akurat nie kupujcie).  

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

Taka konfiguracja pozwoliła mi na osiągnięcie 64. miejsca na świecie w najpopularniejszym (i bardzo wymagającym) benchmarku na PC – 3D Marku Fire Strike Ultra (jeszcze przed premierą RTX 3090), zatem mogę uznać, że dysponowałem topową jednostką z pojedynczym akceleratorem graficznym. Na taki komputer trzeba przeznaczyć ok. 9500 zł. Gdybyście chcieli zbudować coś podobnego na najnowszej 10. generacji Intela lub na AMD Ryzen z najmocniejszym procesorem, należałoby przeznaczyć na ten cel jeszcze więcej środków. Śmiało jednak dysponując budżetem 10 tysięcy złotych, kupicie dzisiaj absolutnie topowy komputer, jeden z najwydajniejszych na rynku konsumenckim (bo nie liczę RTX 3090, która kosztuje astronomiczne 7029 zł).

Teraz pytanie, jakie są wyniki wydajności?

Testy przeprowadziłem w najpopularniejszych grach i wielu różnych benchmarkach, także tych wspierających RTX. Zależało mi, żebyście zobaczyli ogólny przekrój wydajności takiego sprzętu. Korzystałem w tym czasie z 27” monitora HP Omen 27i ze wsparciem G-Sync, o odświeżaniu 165 Hz i rozdzielczością 2K. Jego test znajdziecie na PPE w niedalekiej przyszłości. Do takich parametrów potrzebowałem sprzętu, który pozwoli wyciągnąć te 120-140 klatek. Jak się okazało, tandem i9-9900K + RTX 3080 sprawdził się znakomicie. Poniżej znajdziecie wideo z każdą grą i benchmarkiem, które włączyłem. Na koniec istotna sprawa – do specjalistycznych testów kart graficznych i procesorów wybiera się zazwyczaj odpowiednio dobrane miejsce testowe, bardziej obciążające jeden lub drugi podzespół. U mnie natomiast zobaczycie wyniki z „normalnej” rozgrywki, gdzie usilnie takich miejsc nie szukałem. Testy przeprowadziłem na najnowszej wersji systemu Windows 10 z wykorzystaniem sterowników z 17 września 2020 roku (456.38). W 3D Marku za nic na świecie nie chciały mi działać benchmarki Time Spy oraz Port Royale (w ogóle nie wykrywały karty graficznej).

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080 gry

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080 Fire Strike

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080 Benchmarki

Wszystkie produkcje uruchomione były na maksymalnych możliwych ustawieniach detali, do tego w rozdzielczości 2K, ponieważ nie dysponowałem monitorem 4K, a przestarzała już rozdzielczość 1080p nie jest w mojej ocenie zbyt wielkim wyzwaniem dla takiego monstrum jak RTX 3080. To świetna karta do grania w 2K/144 klatki lub do 4K/60 klatek. Nawet najbardziej wymagające produkcje nie stanowiły żadnego problemu, grało się fantastycznie, a zakres 150-165 klatek w Forzy Horizon 4 był absolutnie fantastycznym doświadczeniem dla kogoś, kto uwielbia wyścigi samochodowe. Tylko teraz pytanie, czy w ogóle warto zainwestować w taki sprzęt?

Dla kogo komputer, a dla kogo konsola?

Jedna i druga platforma mają swoje olbrzymie zalety, ale muszę też obalić kilka mitów związanych z PC, które pochodzą jeszcze z dawnych lat. Komputery nie są już dzisiaj zwykłymi, szarymi skrzynkami, a często stanowią ozdobę naszego pokoju. Wszędobylskie „launchery”, które są tutaj przywoływane przez konsolowych fanów, dzięki pracy rodzimego CDP można zastąpić jednym – GOG Galaxy 2.0. Nie da się co prawda zrobić tego całkowicie, ale nie trzeba odpalać każdej z aplikacji z osobna, bo wszystko załatwi za nas GOG Galaxy właśnie. Co jest szczególnie fajne na PC, to dowolność – mamy szereg emulatorów, pełną bibliotekę gier z poprzednich generacji w najwyższej jakości, wsparcie modderów i modyfikacje graficzne, pełniące czasem większą rolę niż remastery przygotowywane na konsolach. Ich wgrywanie nie stanowi też takiego problemu jak jeszcze kiedyś – ba, żeby uczynić Wiedźmina 3 znacznie piękniejszym, wystarczy pobrać specjalny manager. Tam włączamy i wyłączamy kolejne modyfikacje jednym kliknięciem, po uprzednim wgraniu ich do folderu „mods” w głównym katalogu gry. Tak to wygląda od wielu miesięcy.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

PC to także olbrzymia elastyczność. Jeżeli dzisiaj kupicie dobry komputer za 8-9 tysięcy złotych, jego upgrade w przyszłości nie będzie kosztował wielkich pieniędzy. Zakup RTX 3080 wystarczy na swobodne i bezproblemowe 3 lata grania na najwyższych detalach (bo wymagania gier nie wzrosną zbyt drastycznie). Gdy pojawi się już kolejna generacja kart – RTX 4080, przy zachowaniu obecnej polityki cenowej NVIDII dopłata do nowego GPU, przy sprzedaży starego, nie powinna przekroczyć 1500 zł. To mniej niż kwota za nowy sprzęt, albo za potencjalnie XSX Pro czy PS5 Pro.

Nowe, faktycznie dużo lepsze procesory też wyjdą dopiero za kilka lat. Następne jednostki od Intela czy AMD zaoferują w porywach kilka procent wyższą wydajność (w grach). Posiadając dzisiaj i7-10700K lub i9-10900K, mamy spokój na przynajmniej 3 lata. Oczywiście dalej dla konsolowych fanów będzie to krótko, bo przecież nadchodzące sprzęty powinny wystarczyć na przynajmniej dwa razy tyle. Ale w jakiej jakości? To jest podstawowe pytanie - co się wydarzy w 2024-2025 roku. Jak wtedy będzie wyglądała branża gier? Może Game Pass zdominuje nasze postrzeganie kupowania nowych produkcji? A może gry staną się usługą dostępną w chmurze, do której nie będzie już konieczny zakup komputera czy konsoli, bo wystarczy szybki internet? Nie zdziwiłbym się, gdyby nadciągnął taki scenariusz. Bo kto dzisiaj chce płacić aż 350 zł za grę?  

Konsola to duży spokój i gwarancja grania przez jakieś sześć, może nawet siedem lat. Do tego optymalizacja, chociaż na PC już dużo lepsza niż kiedyś, dalej będzie zaletą konsol. Po trzecie wreszcie, na PlayStation zagramy w produkcje, których na PC nie uświadczymy (przypuszczalnie, bo Sony zaskakująco dobrze zarobiło np. na Horizon Zero Dawn na blaszaki). Microsoft natomiast promuje „growego Netfliksa”, który ma dla niego dużo większe znaczenie niż sprzedaż sprzętu. Czy ktoś sobie wykupi abonament na PC czy na Xboksie, to jeden i ten sam zysk dla „zielonych”. A że komputery są na Windowsie, to tym lepiej. Zmieniło się dla mnie postrzeganie „exów”. Są albo te dla ekosystemu Xbox (tak samo nazywa się aplikacja na PC), albo te dla PlayStation. Walki fanbojów o to, że Xbox nie ma tytułów na wyłączność nie rozumiem – bo czy zagramy w nowe Fable, Dooma czy Gearsy na PlayStation? No nie. A przecież o to w tym chodzi.

Wracając do meritum – RTX 3080 to karta dla najbardziej wymagających

NVIDIA dysponuje ogromnymi środkami i świetnymi technologiami, które ochoczo wykorzysta w nadchodzących grach. Do tej pory były to tylko graficzne bajery, ale teraz dochodzą też techniczne rozwiązania, mogące realnie odmienić granie na PC – choćby zwiększenie szybkości dysków SSD, nawet tych na starym złączu, za sprawą RTX IO, który dostępny będzie wyłącznie dla posiadaczy układów graficznych z rodziny Ampere. Dochodzą do tego fajne rzeczy dla streamerów, jak NVIDIA Broadcast, które eliminują konieczność posiadania green screena i wyciszonego pokoju, bo ich rozwiązania działają wręcz perfekcyjnie – no i znowu, wszystko dzięki mocy RTX i rdzeni Tensor. Mamy też znakomite NVIDIA Reflex, znacząco zmniejszające opóźnienia w kombinacji myszka/monitor, co stanie się zbawienne dla e-sportowców. Ostatnim usprawnieniem, za co chwała NVIDII, jest wprowadzenie do PC ray-tracingu w przeróżnej formie. Dość powiedzieć, że nadchodzący Cyberpunk 2077 będzie mógł pochwalić się największym, jak do tej pory, wsparciem Amerykanów w zakresie implementacji nowych technologii graficznych. To powinna być olbrzymia przewaga PC względem konsol dla fanów maksymalnych możliwych ustawień jakości obrazu.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

Olbrzymią wartością jest także rewolucyjna, w mojej ocenie, technologia DLSS, czyli Deep Learning Super Sampling, która pozwala zagrać w przeróżne produkcje z kapitalną jakością w zdecydowanie większej liczbie klatek. Działa to dość prosto – gra renderowana jest np. w rozdzielczości 1080p, a potem umiejętnie skalowana do 4K, nie tracąc przy tym ani trochę z ostrości i szczegółowości obrazu natywnego 4K. Za to liczba klatek na sekundę wzrasta nawet o kilkadziesiąt w jednej scenie. Podobne rozwiązania, z tego co wiem, znajdą się na Xboksie Series X/S – tam nazywa się to DirectML i powinno funkcjonować dość podobnie.

PC z RTX 3080 to gwarancja 140-160 klatek w rozdzielczości 2K przy maks. detalach i ok. 60 klatek w 4K. Jeżeli nowy Xbox czy PlayStation zagwarantują 4K/60 przez całą generację – będę bił pokłony, ale spodziewam się, że to niemożliwe. Macie zatem wybór – albo zainwestować teraz w komputer od podstaw, albo znacznie ulepszyć obecny (w jednym i drugim przypadku będzie to wydatek kilku tysięcy złotych), albo kupić konsolę za 2300 zł i liczyć na to, że optymalizacja podąży we właściwym kierunku. Wiadomo jednak, że już na starcie następnej generacji konsol PC ma olbrzymią przewagę w czystej mocy obliczeniowej, a „szybkie SSD” w konsolach wcale tej różnicy nie nadrobią.

Gainward RTX 3080 Phoenix GS – znakomita karta ze świetnym chłodzeniem

Wracając do bohatera naszego testu – uważam, że Gainward, swoim zwyczajem, wykonał kawał dobrej roboty. RTX 3080 przesadnie się nie grzeje (w porywach do 82 stopni), pozostając przy tym bardzo cichym. Co więcej, mój egzemplarz „golden sample” pozwalał uzyskać taktowania w trybie boost dochodzące nawet do 2100 MHz na rdzeniu i ponad 20 000 MHz na pamięciach. To kapitalne rezultaty, które pozostałym kartom niereferencyjnym trudno będzie przebić. Po trzecie wreszcie – do działania potrzebne są tylko dwie wtyczki 8-pinowe, a cała platforma w stresie nie pobiera więcej niż 520W. Karta jest przy tym świetnie i solidnie wykonana, chociaż jej kolorystyka mogłaby bardziej pasować do pozostałych sprzętów – albo biel, albo czerń, albo jakieś bardziej wyraziste barwy niż beżowe. Jeśli macie już dobry procesor i szukacie sposobu na bezproblemowe granie przez kolejne dwa, może trzy lata i to przy maksymalnych detalach – kupujcie RTX 3080. A do zabawy w podkręcanie i topową wydajność polecam mocno testowanego dzisiaj Gainwarda. Na pewno nie będziecie rozczarowani.

NVIDIA Gainward Geforce RTX 3080

Ocena - 10/10

Zalety:

  • Świetna jakość wykonania
  • Znakomicie działający, trzywentylatorowy system chłodzenia
  • Topowa wydajność
  • Bardzo dobre możliwości OC (do 2100 MHz na rdzeniu to kapitalny wynik)
  • Potężny, sztywny backplate, który nie pozwala karcie wygiąć się w slocie, ale nawet gdyby tak się stało, producent dorzuca przezroczysty wspornik
  • Wymagane do działania tylko dwa 8-pinowe złącza zasilania
  • Wsparcie dla HDMI 2.1 i rozdzielczości 8K/60 lub 4K/120.
  • Autorskie technologie NVIDII, które znacznie zmieniają oblicze nowoczesnego PC

Wady:

  • Na ten moment – cena (ale to też zależy, bo mniej wydajny RTX 2080 Ti kosztował na starcie 5500 zł, więc te 3800 wydaje się atrakcyjne – chociaż obiektywnie to i tak dużo)
  • Trochę kolorystyka, która do niczego nie pasuje
  • Podświetlanie RGB zamieszczone tylko wokół środkowego wentylatora jest niewidoczne przy klasycznej obudowie i ułożeniu karty. Szkoda, że producent nie pokusił się o więcej, ale to może być dla niektórych zaletą

Tagi: GeForce RTX 3080