Piotrek Kamiński Piotrek Kamiński 10.02.2020
The Stranger – recenzja serialu. Zakręcony jak ruski czołg!
2385V

The Stranger – recenzja serialu. Zakręcony jak ruski czołg!

Tylko w fikcji możliwe jest istnienie miasteczka, w którym dosłownie każdy ma jakiś sekret. I to taki, którego wyjawienie może kosztować wręcz czyjeś życie. Adaptacja książki Harlana Cobena jest pod tym względem absurdalna jak cholera, ale trzeba przyznać, że ciągle poszerzająca się sieć zwrotów akcji potrafi przyciągnąć przed telewizor.

Serial zaczynający się od Bruce'a Springsteeena nie może być zły! Kierowany tą myślą zabrałem się za oglądanie "The Stranger", nowej propozycji Netflixa na podstawie książki Harlana Cobena z 2015 roku. Rzecz dzieje się w angielskim mieście, gdzie nasz główny bohater, Adam (Richard Armitage) trudni się pomaganiem ludziom mającym problemy z prawem, a w wolnych chwilach jest również przykładnym mężem i ojcem. Jego sielanka kończy się, kiedy pewnego dnia na jego drodze staje tytułowa nieznajoma (Hannah John-Kamen) i wyjawia mu sekret, który wywraca całe jego życie do góry nogami. Właściwie to życie jego żony, Corrine, ale on też dostaje rykoszetem. Adam i Corrine nie są jedynymi ludźmi, których sprawy zostają wywleczone na światło dnia przez tajemniczą dziewczynę w czapce z daszkiem. Jakiś chłopak robi karierę sportową dzięki sterydom wstrzykiwanym w dupsko, ktoś inny dorabia sobie umawiając się ze starymi dziadami, facet zdradza swoją kobietę i tak dalej. Nie wiemy skąd nieznajoma bierze informacje, którymi następnie szantażuje miejscowych cwaniaczków, ani dlaczego właściwie to robi. Od części swoich ofiar domaga się pieniędzy, niektórym po prostu mówi, co ma do powiedzenia, po czym znika z ich życia. Sytuacja jest dosyć skomplikowana, a będzie tylko gorzej, kiedy jedna z szantażowanych osób zostanie odnaleziona martwa, z raną postrzałową w ciele...

The Stranger - recenzja

The Stranger – Nieznajomy nawet dla fanów książki

Jeśli czytałeś literacki oryginał "Nieznajomego" zauważyłeś pewnie, że część detali powyższego opisu nie pasuje do tego co znasz z książki. Otóż twórcy serialu pozwolili sobie na odrobinę własnej twórczości przekuwając słowo w obraz. Zmian jest całkiem sporo. Część dotyczy mało istotnej w szerszym ujęciu kosmetyki, jak osadzenie akcji serialu w Anglii, czy zmiana płci tytułowego Strangera, ale są i takie, które dosyć mocno wpływają na odbiór całości, jak choćby dodanie całego nowego wątku jakim jest nocna imprezka z alpakami w tle, na którą w pierwszym odcinku wybiera się syn Adama, Thomas. Od samego początku wątek ten zdaje się być jakby oderwany od głównej osi fabularnej serialu i takim niestety pozostaje przez cały sezon. Obserwowanie młodzieżowej dramy rozwijającej się równolegle z poważniejszymi wydarzeniami u dorosłych potrafi być nawet wciągające, ale kiedy w ostatnim odcinku wszystkie tajemnice zostają odkryte i okazuje się, że cała ta historia z alpaką nie miała absolutnie żadnego wpływu na główny wątek, można poczuć się lekko oszukanym. Zwłaszcza, że przecież można było zrobić po prostu sześcioodcinkowy serial, jeśli nie wystarczyło materiału na więcej i wyszłoby to produkcji tylko na dobre, bo prócz tego jednego wątku wszystkie inne nitki na koniec elegancko zbiegają się w jednym, kulminacyjnym punkcie. Jest coś szalenie satysfakcjonującego w oglądaniu jak z pozoru niepowiązane ze sobą historie łączą się w jedną, sensowną całość i tak właśnie byłoby i w tym przypadku... gdyby nie ten jeden dodatek.

The Stranger – Kto jest kim?

Dwoma najważniejszymi punktami serialu, decydującymi o jego popularności wśród tak zwykłych widzów, jak i profesjonalnych krytyków, są sprawiające, że chcemy wiedzieć co dalej, częste zwroty akcji i bardzo dobrze dobrana obsada. O tym pierwszym punkcie z wiadomych przyczyn rozpisywać się nie będę, ale pogadajmy o aktorach. Richard Armitage idealnie nadaje się do roli zwykłej głowy rodziny, która jednak potrafi wziąć sprawy w swoje ręce, jeśli wymaga tego od niego sytuacja. Pod tym względem ma w sobie coś z Russella Crowe, albo Geralda Burlera w "Law Abiding Citizen". Jest coś bardzo surowego i prawdziwego w scenach, w których Adam wybucha dręczony bezsilnością wynikającą z sytuacji, w której się znalazł. A wszystko to przez nią. Znana choćby z drugiego Ant-Mana Hannah John-Camen ma w sobie coś kusząco tajemniczego, co sprawia, że z zainteresowaniem obserwujemy jej przygotowania do kolejnych szantaży. Do samego końca nie sposób ustalić co nią powoduje, czy działa sama, czy z czyjegoś polecenia, czy powinniśmy jej ufać, czy nie. Zupełnie inaczej niż w przypadku wcielającej się w detektyw Johannę Griffin Siobhan Finneran, którą spokojnie można polubić już od pierwszych minut i choć z początku jej postać jest raczej twarda i nieustępliwa, bije od niej wewnętrzna dobroć, która automatycznie każe darzyć ją sympatią. Jej lustrzanym odbiciem jest grany przez znanego przede wszystkim z Gry o Tron Paula Kaye'a oficer Katz. Bez wątpienia duża w tym zasługa samego aktora, który ma w sobie coś... śliskiego, co sprawia, że ciężko jest darzyć go sympatią.  Prócz nich w serialu przewija się jeszcze masa mniej lub bardziej znanych nazwisk, których nie będę już wymieniał aby nie narazić nikogo na potencjalne spoilery i naprawdę ciężko byłoby wskazać kogoś, kto odstaje od reszty, co tylko pomaga snutej intrydze, jako, że nigdy nie możemy być zbyt pewni, która postać ostatecznie okaże się istotna, komu powinniśmy baczniej się przyglądać, kogo podejrzewać.

"The Stranger" to kolejny serial Netflixa, któremu generalnie nic nie brakuje, a o którym tak, czy siak zapomnimy zanim na zewnątrz zdążą zazielenić się drzewa. Coben wymyślił całkiem zgrabną intrygę, którą odkrywa się z niekłamaną przyjemnością, ale nie ma w niej absolutnie niczego, co sprawiłoby, że historia zostanie z widzem na dłużej. Ot, kolejny kryminał, jakich w ostatnich latach napisano/nakręcono dosłownie setki. Aktorzy dają z siebie wszystko, a kolejne zwroty akcji raczej nie pozwalają się nudzić, ale moim zdaniem Nieznajomej brakuje czegoś, co wyróżniałoby ją z tłumu - jakiejś prawdziwej nowości w gatunku, w którym powiedziano już niemalże wszystko. Może gdyby pokusili się o więcej Bruce'a Springsteena?

Tagi: Harlan Coben Netflix recenzja serial The Stranger

Werdykt
  • + Świetnie dopasowani aktorzy;
  • + Częste zwroty akcji;
  • + Finał łączący wszystkie wątki w jedną całość...
  • - ...poza tym z imprezą, który zupełnie nie pasuje do reszty serialu;
  • - Podobnych historii widzieliśmy już całą masę
7.0
Piotrek Kamiński
Piotrek Kamiński "The Stranger" oferuje ciekawą tajemnicę do rozwiązania, ale brakuje mu oryginalności.