Czy presja tłumu odmieni PlayStation? Tak.
Presja tłumu potrafi zdziałać cuda, zwłaszcza gdy wściekły lud staje naprzeciw "bigtechowych" firm wprowadzających kontrowersyjne rozwiązania. Na całym świecie regularnie trwają protesty przeciwko rozbudowie centrów danych wspomagających trenowanie modeli generatywnej sztucznej inteligencji. W świecie gier burzę wywołała decyzja japońskiego Sony dot. zakończenia wparcia gier na fizycznych nośnikach wraz z początkiem 2028 roku. Prawdopodobnie wtedy też zjawi się na rynku kolejna generacja konsol PlayStation (domyślnie: PlayStation 6). Debiut sprzętu może jednak zderzyć się z opóźnieniem z powodu trwającego problemu niedoborów na rynku pamięci DRAM. Sony zagrało w bardzo poważne karty a przyszłość samych konsol jest mocno niepewna, o czym wspominał niedawno sam Ken Kutaragi, ojciec PlayStation.
Decyzja o końcu "płyt na PlayStation" wzburzyła i graczy i sprzedawców utrzymujących się ze sprzedaży gier w pudełkach. Ken Kutaragi twierdzi, że produkcja płyt nie jest już dla Sony czymś opłacalnym. Twórca oryginalnego PlayStation (1994) wyraża przekonanie o nadmiernym sentymentalizmie w stosunku do decyzji podjętej przez japońską korporację. Dla milionów entuzjastów i entuzjastek elektronicznej rozrywki fakt posiadania gry na płycie wpływa na ich poczucie własności danego tytułu. W rzeczywistości jednak większość dzisiejszych produkcji jest "tylko" częściowo umieszczona na krążku z grą. Ostatnie tytuły spod znaku Call of Duty wymagają pobrania sporej ilości danych, aby pozwolić na wykorzystanie całej zawartości przygotowanej przez twórców. Istnieją również dzieła wymagające stałego podłączenia do Sieci, więc istnieją argumenty, dla których, według Sony produkcja gier fizycznych rozmywa się z generowaniem zysków.
Po stronie decydentów powinny jednak leżeć zdrowe intencje i możliwość oferowania graczom wyboru. PlayStation stosuje tutaj postawę niezbyt pro-konsumencką. Zarządcy Sony bardzo często posługują się dostępnymi statystykami. Przed dwoma laty pisaliśmy o dużej różnicy pomiędzy sprzedażą cyfrową a fizyczną na terenie Wielkiej Brytanii. Stanowiło to wzrost aż o 65% w stosunku do roku poprzedzającego. Z upływem lat te dysproporcje nasilają się coraz bardziej i wygląda na to, że w przyszłości nie tylko Sony zrezygnuje z wydań fizycznych. Przykład nadciągającej premiery wszech czasów, Grand Theft Auto VI udowadnia, że cyfrowa dystrybucja sprawdza się w przypadku dużych franczyz. Twórcy gry Wiedźmin IV wprawdzie potwierdzili, że ich gra zjawi się na płycie, lecz wszystko zależy od decyzji producentów konsol, w tym Microsoftu, który dotychczas nie potwierdził rezygnacji z płyt.
Siła ludu

Decyzje zapadające za zamkniętymi drzwiami zarządów zawsze poddawane są krytyce. Niezależnie od branży i rodzaju doświadczeń, jakich dotyczą zmiany. Rezygnacja z produkcji fizycznych gier doprowadziła do powstania licznych petycji i tysięcy krytycznych wiadomości wymierzonych w PlayStation. W aktualnej generacji Sony mocno podupadło na wizerunku firmy sprzyjającej klienteli. Zupełnie inaczej niż w czasach PlayStation 4, gdy to udało się wyprodukować względnie niedrogi sprzęt z bogatym katalogiem przeróżnych gatunkowo tytułów.
Digitalizacja danych jest procesem trwającym już kilkanaście lat. Wystarczyło, że w latach 2008-2009 na stałe podpięliśmy konsole do Sieci. Był to moment przełomowy w przemyśle i doprowadził do miejsca, w którym dzisiaj się znajdujemy. Cenię wydania fizyczne, bo wychowałem się na nich. Pudełkowe edycje gier zacząłem gromadzić, gdy do moich skromnych progów zawitał kurier z względnie niedużą paczką, z której następnie wyciągnąłem Nintendo GameCube. Nie piszę o tym, aby podkreślić swoja długoletnią fascynację elektroniczną rozrywką. Próbuję zaznaczyć, że moje przywiązanie do wydań fizycznych w licznych aspektach wywodzi się z czystej nostalgii. Pokolenia młodsze były już inaczej „programowane” przez zmieniające się realia. W roku 2020 wybuchła pandemia zmieniająca społeczną optykę. Wzrosło zainteresowanie grami a preferowaną formą sprzedaży stała się rzeczywistość cyfrowa.
Jakiś czas temu postanowiłem przejść w pełną cyfryzację, zakupując model PlayStation 5 Pro. Dla ktoś kto od zawsze pasjonował się elektroniczną rozrywką to decyzja z pozoru niełatwa. Ceny gier od PlayStation nie napawały optymizmem, a mowa o produkcjach dostępnych na rynku już od kilku dobrych lat. To jeden z głównych zarzutów w stronę Sony - monopolizacja cen rynku. Frank Ciddalfi, założyciel Video Game History Foundation twierdzi, że gry wydawane na płytach już dawno przestały reprezentować stan faktyczny produktu. Wskazał popremierowe aktualizacje jako jedną z głównych przyczyn. Jako historyk branży gier zastanawia się nad terminem zdatności danej gry, gdy nośniki fizyczne znikną na stałe z rynku komercyjnego. "Wszyscy są zgodni co do tego, że to problem dla przemysłu gier. Trzeba zasiąść z tym przy stole i znaleźć solucję. Prośby do muzeów o pobranie GTA 6 i oczekiwanie, że przetrwa ono w takiej formie kolejne 50 lat nie jest optymalnym rozwiązaniem" - dodał. Gdy wygaśnie licencja, gdy dany tytuł zniknie ze sprzedaży cyfrowej, co nam pozostanie? Wspomnienie uwiecznione zrzutami ekranu? Materiał prywatny w YouTube? Tłum nie chce się na to zgodzić i dlatego wywiera presję na Sony.
Ostatnie szanse

Niedawno graliśmy w Marvel's Wolverine, jedną z ostatnich gier od Sony wydanych na płycie. Z początku produkcja radziła sobie bardzo dobrze w kwestiach sprzedażowych. Dzisiaj już mało kto o niej pamięta. Nie okazała się oczywiście tytułem przeciętnym - jedynie nieco słabszym w kontekście pozostałych gier finansowanych przez Sony. Jedną z decydujących premier może okazać się God of War: Laufey. Niezależnie od wyniku tej premiery, jeśli sprzedaż płyt będzie większa niż w przypadku cyfry - być może Sony zdecyduje się na zmianę swojej kontrowersyjnej decyzji. Wiele zależy od nowej odsłony Boga (a raczej Bogini) Wojny. Paradoksalnie tym razem, jeśli pobiegniemy do sklepów po wydanie na płycie, całkowicie pomijając cyfrową dystrybucję - mamy pewne szanse na zmianę przyszłości, która nie pisze się najlepiej. Petycje nie ustają, sprzedaż konsol PlayStation spada (głównie przez wysokie ceny) a zbyt wielu nowych gier Sony nie widać na horyzoncie. Mateusz pisał dzisiaj o "być albo nie być PlayStation" i w kontekście wyniku premiery God of War: Laufey miał sporo racji. Wiele zależy od wyników tej gry i choć wygląda ona i porusza się wybornie. Płyty na PlayStatiom może uratować właśnie ona. Choć to wciąż tylko teoria.
Przeczytaj również
Komentarze (9)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych