Premiera PS6 w 2027 roku „byłaby katastrofą dla wszystkich zainteresowanych”. PS5 dopiero się rozkręca
Według ostatnich przecieków PS6 może zadebiutować dopiero za kilka lat. Sytuację skomentował Jason Schreier, który podkreśla, że opóźnienie premiery nowej generacji PlayStation to dobra sytuacja dla wszystkich.
Bloomberg poinformował wczoraj, że Sony rozważa przesunięcie premiery PlayStation 6 nawet na 2029 rok. Powód jest bardzo prosty - chodzi o rosnące problemy z dostępnością i cenami pamięci RAM, na które ogromny wpływ ma aktualny boom na centra danych związane ze sztuczną inteligencją.
Sytuację w bardzo konkretnych słowach skomentował Jason Schreier. Dziennikarz uważa, że Sony powinno bez wahania przesunąć debiut nowej konsoli i nazywa to wręcz „pozytywnym skutkiem” kryzysu na rynku pamięci - jego zdaniem lepiej poczekać kilka lat, niż wciskać nową generację na siłę. Schreier stwierdził wprost, że premiera PS6 w 2027 roku „byłaby katastrofą dla wszystkich zainteresowanych”, a dodatkowe lata życia PS5 to tak naprawdę dobra wiadomość dla graczy, wydawców i samego producenta.
Przesunięcie premiery PS6 o kilka lat będzie pozytywnym skutkiem kryzysu związanego z pamięcią RAM! Premiera w 2027 roku byłaby katastrofą dla wszystkich zainteresowanych.
Redaktor zwraca przy tym uwagę na jeden kluczowy szczegół, o którym łatwo zapomnieć, kiedy co chwila słyszymy o nowych przeciekach: tworzenie dużych gier trwa dziś nawet 5-7 lat. Oznacza to, że z perspektywy wielu studiów „era PS5 dopiero się rozpoczęła” – część tytułów startujących na tę generację jest dopiero w połowie produkcji, a kolejne dopiero wjeżdżają do pełnego tworzenia. Zbyt szybki przeskok na PS6 mógłby więc sprawić, że wielu twórców zderzy się z wymaganiami nowego sprzętu, zanim zdąży w pełni wykorzystać możliwości obecnej konsoli.
Ze względu na pandemię Covid i fakt, że tworzenie gier zajmuje obecnie 5-7 lat, wydaje się, że era PS5 dopiero się rozpoczęła. Ponadto wzrost popularności konsol jest niewielki, ponieważ wszyscy mogą grać w Roblox i Minecraft na swoich starych urządzeniach. Trudno sobie wyobrazić, że klienci będą zainteresowani PS6 w 2027 roku.
Z jednej strony można narzekać na słowa Schreiera i kolejne przesuwanie „magicznej daty” debiutu PS6, ale z drugiej wszyscy producenci muszą realnie zareagować na globalną sytuację. Nikt nie chce płacić za konsolę 5000 zł ani inwestować w kosztowne ulepszenia PC tylko po to, by nadążyć za skokiem generacyjnym, który i tak w pierwszych latach nie będzie spektakularny. Wrzucenie teraz na rynek nowych, ekstremalnie drogich sprzętów trochę mija się z celem – lepiej, by PS5 jeszcze przez kilka lat dostało swoje największe hity, a na PS6 przeszliśmy dopiero wtedy, gdy technologia i ceny komponentów znów zaczną działać na korzyść graczy, a nie przeciwko nim.