Totalna kompromitacja BioWare. Twórca najlepszego RPG w historii obnaża patologię branży gier
Projektant Fallouta 2, który przez wielu uznawany jest za najlepszego RPG-a w historii, zdradził, jak działał proces rekrutacji pracowników do słynnego studia BioWare.
Wieloletnia działalność studia BioWare jest już zakończona. EA zadecydowało o rozwiązaniu tego zespołu specjalizującego się w RPG. Weteran branży gier, Chris Avellone, który stworzył m.in. genialnego Fallouta 2 oraz napisał scenariusz i zaprojektował gameplay w Planescape: Torment, ujawnił, jak działały mechanizmy rekrutacji pracowników do kanadyjskiego studia.
W skrócie - można tutaj mówić o kompletnej patologii branży gier. Zamiast analizować kandydatów na stanowiska wyłącznie pod względem merytorycznym, producenci z BioWare, jako kryteria przyjmowali takie aspekty, jak poglądy i przekonania społeczne oraz polityczne.
Chris Avellone napisał, że osoby szukające pracy w BioWare były prześwietlane pod względem swojej aktywności w mediach społecznościowych i brane były tutaj pod uwagę również treści, które dana osoba "lajkowała" i udostępniała. Jeśli producentom BioWare nie podobały się jakieś poglądy, łatwo domyślić się co działo się w tym przypadku - nawet najzdolniejszy deweloper był odsyłany z kwitkiem.
"Miałem doświadczenie z producentem BioWare, które w pełni pokazało ich metody rekrutacji. To historia na inną okazję, ale z pewnością istniały podstawy do pozwu. (...)
Cóż, pewnie teraz mogę to powiedzieć - więc kiedy kandydaci aplikowali do pracy w studiu, ten producent przeglądał ich profile na LinkedIn, sprawdzając, jakie posty lajkowali kandydaci i oceniał to, czy zgadzali się z jego poglądami politycznymi i społecznymi. A jeśli ktoś nie zgadzał się z tymi poglądami, to ten producent odradzał zatrudnienia tej osoby" - napisał Chris Avellone.
Chris Avellone mógłby wiele napisać o patologiach branży gier, po tym jak sam kilka lat temu został bezpodstawnie oskarżony o napastowanie seksualne. Prawie cały przemysł gier i wielu dziennikarzy zmieszało tego zdolnego dewelopera z błotem. Avellone stracił w związku z tym swoją posadę i udział w ważnych projektach. Finalnie okazało się, że sprawa została wyssana z palca. Sąd w swoim wyroku nakazał wypłacenie wysokiego odszkodowania dla Avellone'a, a osoby oskarżające go o napastowanie przyznały, że nigdy nie doszło do takiej sytuacji.