Wygrana z zadyszką? PS6 może przegrać w następnej generacji konsol

Wygrana z zadyszką? PS6 może przegrać w następnej generacji konsol

Łukasz Musialik | Dzisiaj, 16:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Sony ma się czym chwalić. PS5 przekroczyło 95 milionów sprzedanych konsol i wciąż jest największą marką. Tyle że sprzedaż spada, ceny rosną, a od stycznia 2028 roku firma przestanie tłoczyć płyty z nowymi grami. Moim zdaniem to może być początek kłopotów.

Wygrana, ale z zadyszką? Być może, ale nie przesądzajmy sprawy i przeanalizujmy fakty.

Dalsza część tekstu pod wideo

PS5 Pro / Sony / ceny
resize icon

Liczby nie kłamią

Zacznijmy od liczb, bo dla Sony są dobre i złe jednocześnie. Do końca czerwca 2026 roku do sklepów trafiło 95,3 mln PS5. W ostatnim kwartale firma wysłała 1,6 mln konsol, a rok wcześniej było to 2,5 mln. Mimo to dział gier zarobił więcej. Zysk operacyjny wzrósł o 37%, do 202 mld jenów. W PlayStation Network co miesiąc gra rekordowe 125 mln osób. Sony zarabia więc na grach i usługach, a nie na samym sprzęcie, co widać to też po produkcjach oryginalnych. W kwartale sprzedało się ich 6 mln, o niecałe 200 tys. mniej niż rok wcześniej. I to wcale nie jest zły wynik patrząc na konkurencję, która ma znacznie gorzej.

I choć przychody Microsoftu ze sprzedaży Xboksa spadły w ostatnim roku finansowym o 29% (sprzęt), to Sony i tak nie ma powodów do świętowania. Powód? Konsole drożeją. Obecnie podstawowe PS5 kosztuje w Polsce około 3200 zł, wersja bez napędu 2900 zł, a PS5 Pro aż 6200 zł. Sony mówi o presji gospodarczej, a branża wskazuje na drogą pamięć, którą wykupują centra danych dla AI. Przyznam, że 3000 zł za konsolę to dla wielu rodzin spora bariera, często nie do przeskoczenia. Firma zapewnia, że pamięć na ten rok finansowy ma już zabezpieczoną, ale klientów to nie pociesza. W maju sprzedaż PS5 w Stanach spadła o 58% i była najniższa od 2000 roku. Analitycy S&P Global liczą, że w 2026 roku Sony sprzeda 13,2 mln konsol, wobec 17,1 mln rok wcześniej. Do tego w maju zdrożał PS Plus. Wygrywa więc ten, kto słabnie wolniej niż reszta. Pomóc może GTA 6, zapowiedziane na 19 listopada tego roku. Po pierwszym przesunięciu premiery Sony obniżyło prognozę z 18,5 do 15 mln konsol w roku finansowym 2025. Dziś jedna gra decyduje o nastrojach w całej branży, a to kiepski znak.

PlayStation / Sony / Płyta z grą
resize icon

Koniec płyt i pytania bez odpowiedzi

Z kolei 1 lipca Sony ogłosiło, że od stycznia 2028 roku przestanie produkować płyty z nowymi grami. Starsze tytuły zostaną na nośnikach, ale kolejne premiery będą już tylko cyfrowe. Firma tłumaczy to przyzwyczajeniami graczy i trudno się z tym kłócić, bo 82% sprzedaży gier odbywa się dziś przez internet. Według Sony ta zmiana nie wpłynie istotnie na wyniki, a gracze dostali około półtora roku na przygotowywanie się do nowych warunków. Firma dodała tylko, że będzie szukać sposobów, aby zaangażować graczy, by ci odnaleźli się świecie w pełni cyfrowym. Konkretów jak na razie brak, więc musimy czekać.

Mnie bardziej martwią skutki uboczne tej całej decyzji o zaprzestaniu produkcji gier na płytach. Analityk Piers Harding-Rolls z Ampere Analysis uważa, że PS6 trafi do sklepów najwcześniej pod koniec 2028 roku i najpewniej bez napędu, choć można sobie wyobrazić także napęd sprzedawany osobno. Tylko po co i dla kogo? Niemniej to jego ocena, a nie zapowiedź firmy. Co jednak stanie się z naszymi płytami? Wsteczna zgodność z grami z PS4 i PS5 wydaje się prawdopodobna, bo nowa konsola ma podobno zostać przy architekturze x86. Tylko po co mi zgodność, jeśli nie mam jak włożyć płyty? Nie wiadomo, czy będzie ją można wymienić na licencję cyfrową w taki sposób, aby zablokować kombinatorów. Rynek używanych gier mógłby zniknąć, a sklepy takie jak GameStop, jak twierdzą komentatorzy, mają przed sobą bardzo trudne lata. Do tego pojawiły się doniesienia, że Sony usuwa z bibliotek kont ponad 550 filmów i seriali StudioCanal. Sklepy PS3 i Vity mają zniknąć na całym świecie w lipcu 2027. A przecież nie można zapomnieć, że cyfrowa gra to nie własność, tylko licencja, którą ktoś może cofnąć.

Steam Machine
resize icon

Handheldy, Nintendo Switch 2 i konkurencja z PC

W czerwcu szef SIE Hideaki Nishino powiedział, że wartość następnej konsoli ma wykraczać poza salon, a liczy się szybkie „pick up and play”. Dodał, że wciąż wierzy w sens konsol, choć Sony sprzedaje też monitory i głośniki, żeby wyjść poza salon graczy. O przenośnym PlayStation nie powiedział ani słowa. Leakerzy tacy jak KeplerL2 i Moore's Law Is Dead twierdzą jednak, że handheld istnieje. Ma być mocniejszy od Xbox Series S i uruchamiać gry z PS4 i PS5. Premiera miałaby przypaść na 2027/2028 rok. Mim to wciąż plotki, bo Sony niczego nie potwierdziło. Ale jeśli handheld powstanie, to pewnie też nie wczyta płyt, więc właściciele pudełek znów będą potrzebować kopii cyfrowych. Japończycy mają więc dwa problemy - kto w dzisiejszych czasach kupi konsolę stacjonarną i handheld? Niektórzy mówią, że PS6 będzie kosztować w okolicach tysiąca dolarów, choć to wciąż są jedynie spekulacje i wyliczenia ceny podzespołów.

A konkurencja nie śpi. Switch 2 miał do końca czerwca ponad 23 mln sprzedanych sztuk, według jednego z zestawień o około 8 mln więcej niż PS5 w tym samym momencie. S&P zakłada, że w 2026 roku Nintendo sprzeda aż 17,1 mln sztuk, czyli uzyska lepszy wynik nawet od PS5, podczas gdy Xbox będzie musiał zadowolić liczbą 2,5 mln sprzedanych urządzeń. No walki o portfel graczy wkroczył też Valve, który wycenił Steam Machine na 4389 złotych (w najbardziej podstawowej konfiguracji). Wygląda więc, że nie jest to sprzęt tani, a raczej skierowany do bardziej zamożnych graczy. Mimo ceny stanowi on realną alternatywę dla konsol.

Sony ma też na koncie wpadki, jak strata 765 mln dolarów przez Bungie po słabym starcie Marathona i przyznanie, że plany z grami usługowymi nie idą gładko. Dlatego wielu ekspertów nie jest pewne tego, kto wygra następną generację konsol. Zwłaszcza, że wszystko może zależeć nie od mocy nowego urządzenia, ale jego ceny. I wygra ten, kto zaoferuje najlepsze warunki w stosunkowo najniższej cenie - czy też da więcej za mniej.

Gry w pudełkach
resize icon

Podsumowanie

Trzeba uczciwie przyznać, że PS5 już wygrało obecną generację konsol. Nie przez to, że sprzedaje lepiej swoje usługi, ani więcej gier, ale przez lojalnych użytkowników. I kiedy ich straci nie będzie już odwrotu. Dlatego wszystkie atuty Sony jakie firma dotąd miała mogą nie wystarczyć, kiedy na rynku zadebiutuje PS6. Sporym ryzykiem jest nie tylko droższy sprzęt, całkowite przejście na cyfrowe wydania, ale też i monopol na ceny gier w PS Store.

I być może Sony nie przegra tej rywalizacji z dnia na dzień. Jednak z biegiem czasu może stracić lojalnych graczy, którzy kupują konsole nie dla mocniejszych bebechów, ale paradoksalnie dla samych gier i to w dodatku na płytach. A wtedy cała ta układanka zacznie się sypać i zakończy wieloletnią dominację Sony na rynku konsol i gier.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Łukasz Musialik Strona autora
Dla niego gry to nie tylko piksele na ekranie, ale przede wszystkim emocje i historie, które zostają w głowie na lata. Kolekcjoner wspomnień, który potrafi docenić zarówno wysokobudżetowe hity, jak i niszowe perełki od twórców niezależnych. Wierzy w ideę „gaming łączy, a nie dzieli”, dlatego z równym entuzjazmem podchodzi do każdej platformy, która ma do zaoferowania coś ciekawego. Gdy nie trzyma pada w dłoniach, pewnie planuje, w jaki sposób zmieścić na dysku kolejną wielką produkcję, obiecując sobie, że tym razem na pewno ją ukończy.
cropper