Dragon’s Dogma 2 - recenzja wersji na Nintendo Switch 2. Ciężary, ciężary, ciężary

Dragon’s Dogma 2 - recenzja i opinia o wersji na Nintendo Switch 2. Ciężary, ciężary, ciężary

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 17:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Jedna z najbardziej wymagających technologicznie i zarazem najbardziej problematycznych gier Capcomu zawitała na nową generację Nintendo. Wielu nie wierzyło w Japończyków, inni obawiali się ogromnych problemów technicznych, a niektórzy podejrzewali nawet, że deweloperzy na ostatniej prostej zdecydują się anulować projekt. Dragon’s Dogma 2 ostatecznie trafiło jednak na Nintendo Switcha 2, a ja miałem okazję sprawdzić, jak ta ogromna przygoda radzi sobie na hybrydowej konsoli. Czy warto sięgnąć po najnowsze wydanie? Przeczytajcie naszą recenzję.

Dragon’s Dogma 2 od samego początku mierzyło się ze sporymi problemami. Capcom przygotował ogromnego RPG-a, który zachwycał rozbudowanym światem, widowiskowymi pojedynkami i swobodą eksploracji, ale jednocześnie sprawiał poważne niedogodności wielu graczom. Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło optymalizacji, ponieważ nawet na mocarnych komputerach gra mierzyła się z fatalnymi spadkami animacji. Na konsolach sytuacja również nie wyglądała idealnie, a do tego dochodziły kontrowersje związane z mikropłatnościami, ograniczeniami szybkiej podróży czy niektórymi rozwiązaniami dotyczącymi opracowanych systemów. W rezultacie na rynku pojawiła się znakomita przygoda, której potencjał od pierwszych dni był przyćmiewany przez problemy.

Dalsza część tekstu pod wideo

Na szczęście Capcom nie porzucił wyczekiwanego przez wiele lat projektu. Deweloperzy przez kolejne miesiące konsekwentnie pracowali nad poprawą Dragon’s Dogma 2, przygotowując aktualizacje dla wszystkich platform i skupiając się przede wszystkim na wydajności oraz komforcie rozgrywki. Szczególnej uwagi wymagała wersja na PC, gdzie problemy z obciążeniem procesora i niestabilną liczbą klatek były wyjątkowo dotkliwe. Twórcy stopniowo wprowadzali kolejne usprawnienia, a jednocześnie zajęli się mechanikami, które od premiery budziły największe kontrowersje. Ułatwiono korzystanie z szybkiej podróży, a także złagodzono działanie tajemniczej plagi dotykającej Pionków. Dzięki zmianom przypadłość stała się łatwiejsza do rozpoznania i mniej uciążliwa dla graczy. Nie oznacza to, że wszystkie bolączki zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale dzisiejsze Dragon’s Dogma 2 to zdecydowanie bardziej dopracowana produkcja niż ta, którą poznaliśmy podczas premiery w 2024 roku.

Capcom postanowił jednak pójść o krok dalej i nie ograniczył się wyłącznie do naprawiania błędów. Wielkie rozszerzenie Dark Arisen stało się kolejnym etapem rozwoju gry, oferując nowe tereny do eksploracji, dodatkowe wyzwania, przeciwników i kolejne możliwości dla bohatera - już wcześniej recenzowaliśmy dodatek, a wrażenia znajdziecie tutaj. W połączeniu z wcześniejszymi aktualizacjami pozwoliło to spojrzeć na całą produkcję z nieco innej perspektywy. Japończycy pokazali, że nawet jeśli nie zawsze potrafią zapewnić swoim uznanym markom idealny start, to nie muszą odwracać się od nich po pierwszej fali krytyki. Dragon’s Dogma 2 jest dobrym przykładem gry, która potrzebowała czasu, by rozwinąć skrzydła, a premiera na Nintendo Switchu 2… była dla mnie idealną okazją, by wrócić do tego świata.

Dlaczego polubiliśmy Dragon’s Dogma 2?

Zanim jednak przejdę do swoich wrażeń z najnowszego wydania, muszę wspomnieć, że Dragon’s Dogma 2 od samego początku miało jeden ogromny atut... gra potrafi zapewnić graczom przygodę, jakiej trudno doświadczyć w innych RPG-ach. Wcielamy się bohatera wybranego przez potężnego smoka, który zostaje wciągnięty w polityczne intrygi, walkę o władzę i konflikt mogący odmienić losy całego królestwa. Podczas podróży poznajemy mieszkańców miast, odkrywamy kolejne tajemnice oraz stopniowo zbliżamy się do poznania prawdy o własnym przeznaczeniu. Sama opowieść ma swoje interesujące momenty, ale trudno uznać ją za największą zaletę produkcji. Szczególnie dla osób, które wracają do świata Dragon’s Dogma 2, fabuła może być jedynie dodatkiem do tego, co Capcom przygotował w pozostałych elementach rozgrywki. Odnoszę wrażenie, że w tym wypadku znacznie ważniejsze od kolejnych zwrotów akcji są wszystkie momenty, gdy po prostu… doświadczamy uroków krainy.

Największą gwiazdą Dragon’s Dogma 2 jest ogromny, pełen niebezpieczeństw świat, który bardzo często sam pisze najlepsze historie. Wystarczy opuścić bezpieczne mury miasta, obrać kierunek i rozpocząć wędrówkę, by po chwili znaleźć się w samym środku nieoczekiwanych wydarzeń. Z pozoru zwyczajna wyprawa może zamienić się w walkę z potężnym cyklopem, odkrywanie zapomnianej jaskini albo desperacką próbę dotarcia do najbliższego obozowiska przed zapadnięciem zmroku. Capcom nie prowadzi gracza za rękę i właśnie dzięki temu eksploracja daje tak dużo satysfakcji. Każda droga może skrywać niespodziankę, a nawet dobrze znane okolice potrafią zaskoczyć kolejnym spotkaniem.

Nie byłoby jednak tak wielkiej przyjemności z odkrywania kolejnych zakątków, gdyby nie kapitalny system walki, który pozostaje jednym z największych osiągnięć Dragon’s Dogma 2. Starcia są widowiskowe, dynamiczne i dają ogromną swobodę działania. Możemy wspinać się na gigantyczne bestie, szukać ich słabych punktów, wykorzystywać otoczenie czy łączyć własne ataki z umiejętnościami towarzyszy. Walka z gryfem, cyklopem lub smokiem potrafi przerodzić się w prawdziwe widowisko, szczególnie gdy na ekranie pojawiają się efektowne zaklęcia, a kolejni członkowie drużyny próbują wsłuchiwać w nasze polecenia. Starcia w produkcji Capcomu nie sprowadzają się do bezmyślnego wciskania przycisków, ponieważ odpowiednie przygotowanie, dobór umiejętności i znajomość zachowania przeciwników mają ogromne znaczenie.

Ogromną rolę odgrywa również system Pionków, dzięki któremu w Dragon’s Dogma 2 praktycznie nigdy nie czujemy się samotni. Naszemu bohaterowi towarzyszy stworzony przez nas główny Pionek-Towarzysz, a do drużyny możemy zaprosić również dodatkowych kompanów, w tym postacie przygotowane przez innych graczy. Nie są to jednak zwykli pomocnicy, którzy bezmyślnie podążają za protagonistą. Pionki samodzielnie uczestniczą w pojedynkach, wykorzystują umiejętności swoich profesji, pomagają podczas eksploracji, wskazują interesujące miejsca i reagują na wydarzenia rozgrywające się wokół drużyny… a nawet biegają z poległymi na rękach i próbują ich odciągnąć od „afery”, którą może nam wyrządzić przykładowo ogromny gryf. Pionki potrafią również uratować sytuację w krytycznym momencie, a ich komentarze sprawiają, że nawet długa wędrówka przez pustkowia nabiera zupełnie innego charakteru.

Pozytywnie oczywiście wypada również rozbudowany system rozwoju postaci, który pozwala eksperymentować z profesjami i tworzyć drużynę dopasowaną do własnego stylu gry. Dragon’s Dogma 2 oferuje dziesięć zróżnicowanych klas, a każda z nich potrafi diametralnie zmienić sposób prowadzenia pojedynków. Możemy postawić na wojownika walczącego w pierwszej linii, łucznika eliminującego przeciwników z dystansu, potężnego czarodzieja lub bohatera łączącego różne możliwości bojowe. Z mojej perspektywy bardzo ważne jest także dobór Pionków, ponieważ dobrze skomponowany zespół potrafi poradzić sobie nawet z wyjątkowo wymagającymi przeciwnikami - w tym wypadku nic nie stoi na przeszkodzie, by stworzyć drużynę nastawioną na ofensywę albo zadbać o większą równowagę pomiędzy zadawaniem obrażeń, leczeniem i wspieraniem pozostałych postaci.

Szczerze mówiąc wróciłem do Dragon’s Dogma 2 z dużą przyjemnością, bo gra daje przede wszystkim znakomite poczucie uczestniczenia w wielkiej przygodzie. Capcom stworzył produkcję, która nagradza ciekawość, zachęca do podejmowania ryzyka i pozwala przeżywać własne, często zupełnie nieplanowane historie. Teraz jednak dochodzi do tego jeszcze jeden niezwykle istotny element - możliwość zabrania całej tej przygody dosłownie wszędzie. Dzięki Nintendo Switchowi 2 możemy przemierzać Vermund, walczyć z ogromnymi bestiami i rozwijać własną drużynę nie tylko przed telewizorem, ale również podczas podróży czy odpoczynku poza domem. Brzmi to znakomicie, szczególnie w przypadku tak rozbudowanego RPG-a, ale pozostaje najważniejsze pytanie… czy Capcom rzeczywiście poradził sobie z przeniesieniem tak wymagającej produkcji na hybrydową konsolę Nintendo?

Jak Dragon’s Dogma 2 wygląda na Nintendo Switchu 2?

Jak wcześniej wspomniałem, recenzowana Dragon’s Dogma 2 od pierwotnej premiery było jedną z najbardziej wymagających technologicznie produkcji Capcomu, dlatego przeniesienie tej ogromnej przygody na Nintendo Switcha 2 musiało wiązać się z pewnymi decyzjami… lub mogę nawet napisać kompromisami. Japończycy stanęli przed trudnym zadaniem, ponieważ musieli zachować charakterystyczny wygląd rozbudowanego świata fantasy, a jednocześnie dostosować go do możliwości znacznie słabszego sprzętu. I muszę przyznać, że efekt końcowy pozytywnie mnie zaskoczył - oczywiście wystarczy zestawić grę z wydaniami na PlayStation 5 czy Xboksa Series X, by dostrzec wyraźne różnice, ale podczas zwyczajnej rozgrywki nie miałem poczucia, że doświadczam... półproduktu. Dragon’s Dogma 2 na Switchu 2 nadal wygląda naprawdę dobrze, oferując rozległe krajobrazy, klimatyczne osady, monumentalne budowle i lokacje, które zachęcają do odkrywania kolejnych tajemnic.

Największe cięcia dotyczą przede wszystkim samego otoczenia. Capcom wyraźnie ograniczył szczegółowość roślinności, przez co lasy i otwarte przestrzenie są mniej gęste niż na mocniejszych konsolach. W niektórych miejscach znajdziemy mniej trawy, krzewów, kamieni czy drobnych elementów dekoracyjnych, a część tekstur straciła na ostrości. Uproszczenia objęły również oświetlenie, które nie wykorzystuje wszystkich zaawansowanych efektów znanych z pozostałych wydań. Do tego dochodzi mniejszy draw distance, przez co niektóre obiekty pojawiają się dopiero po zbliżeniu bohatera. I szczerze mówiąc nie są to drobnostki, które można całkowicie zignorować, jednak twórcy rozsądnie dobrali kompromisy, ponieważ najważniejsze elementy oprawy nadal prezentują się świetnie.

Muszę przy tym podkreślić, że Dragon’s Dogma 2 nie straciło nic ze swojej widowiskowości, szczególnie podczas spotkań z ogromnymi bestiami. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której spokojnie przemierzamy kolejną ścieżkę, podziwiamy otoczenie i nagle na naszej drodze pojawia się potężny ogr. Ogromny przeciwnik góruje nad drużyną, wymachuje łapami, rozrzuca towarzyszy i zmusza nas do błyskawicznej reakcji. Jeszcze większe wrażenie robią starcia z cyklopami, gryfami czy smokami - to właśnie w takich momentach najlepiej widać, że Capcom zachował skalę i rozmach produkcji.

Szczególnie dobrze Dragon’s Dogma 2 wypada w trybie przenośnym, który moim zdaniem jest jednym z największych atutów całej propozycji. Na mniejszym ekranie część graficznych uproszczeń staje się mniej zauważalna, a rozległy świat, szczegółowe modele postaci i widowiskowe starcia nadal prezentują się dobrze. Sama świadomość, że tak ogromnego RPG-a możemy uruchomić na przenośnej konsoli, robi naprawdę duże wrażenie. Po podłączeniu Switcha 2 do telewizora otrzymujemy bardziej szczegółowy obraz, z wyraźniejszymi teksturami, poprawioną geometrią i większą gęstością roślinności… choć jednocześnie na dużym ekranie łatwiej również dostrzec ograniczenia względem PS5 czy Xboksa Series X. Jestem jednak przekonany, że Capcom wykonał kawał dobrej roboty. Nie jest to najładniejsza wersja Dragon’s Dogma 2, ale zachowuje atmosferę, skalę świata i widowiskowość, które od początku stanowiły o sile tej produkcji. A w przypadku tak wymagającego RPG-a to naprawdę spore osiągnięcie.

Jak Dragon’s Dogma 2 działa na Nintendo Switchu 2?

Płynność rozgrywki to bez wątpienia najważniejszy temat związany z recenzowaną Dragon’s Dogmą 2 na Nintendo Switcha 2 - trudno zapomnieć o premierowych problemach… i właśnie z tego powodu z jednej strony bałem się, jak deweloperzy poradzą sobie z wydaniem na sprzęt Big N, ale z drugiej chciałem się przekonać, czy Japończycy kolejny raz nie zawiodą. Capcom miał przed sobą wyjątkowo trudne zadanie i muszę przyznać, że ostatecznie poradził sobie z nim całkiem dobrze. Nie oznacza to jednak, że otrzymaliśmy idealnie zoptymalizowaną produkcję, ponieważ spadki płynności nadal się pojawiają, ale biorąc pod uwagę skalę świata, liczbę wydarzeń rozgrywających się jednocześnie na ekranie i wcześniejsze problemy gry, trudno nie docenić osiągniętego rezultatu. Szczególnie że deweloperzy nie ograniczyli się do jednego ustawienia - Dragon’s Dogma 2 oferuje na sprzęcie Nintendo trzy tryby.

Pierwszą możliwością jest klasyczny limit 30 klatek na sekundę, który dla wielu osób może okazać się najbardziej komfortowym wyborem. Podczas moich testów przekonałem się, że Dragon’s Dogma 2 potrafi zapewnić w tym wariancie naprawdę przyjemną rozgrywkę, szczególnie po podłączeniu konsoli do dużego telewizora. Ruch jest oczywiście mniej płynny niż w produkcjach oferujących 60 FPS, ale po krótkim przyzwyczajeniu można bez większych problemów przemierzać świat, wykonywać zadania i uczestniczyć w widowiskowych pojedynkach. Nie jest to jednak idealnie zablokowane 30 FPS, ponieważ zdarzają się drobne problemy szarpaniem ekranu. Można je zauważyć przykładowo podczas obracania kamery lub w bardziej wymagających sytuacjach. Mimo tych niedoskonałości właśnie ten wariant uznaję za rozsądny wybór dla osób, które chcą cieszyć się najbardziej stabilną rozgrywką.

Drugą propozycją jest zmienna płynność, która pozwala Dragon’s Dogma 2 przekroczyć barierę 30 klatek na sekundę. W praktyce możemy liczyć najczęściej na okolice 30-40 FPS, choć w mniej wymagających miejscach liczba klatek potrafi wzrosnąć jeszcze bardziej. Podczas spokojnej eksploracji daje to przyjemne wrażenie większej swobody, a szybsza reakcja obrazu na ruchy kamery sprawia, że przemierzanie kolejnych lokacji staje się bardziej komfortowe. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy sytuacja na ekranie zaczyna się komplikować. Wystarczy większa grupa przeciwników, widowiskowe zaklęcia lub bardziej wymagająca lokacja, by płynność zaczęła się zmieniać, a takie wahania mogą być odczuwalne. Moim zdaniem ten wariant najlepiej sprawdza się podczas rozgrywki przenośnej, ponieważ ekran Nintendo Switcha 2 obsługuje VRR i technologia pomaga ograniczyć widoczne szarpanie obrazu przy spadkach FPS-ów.

Najbardziej nietypowym rozwiązaniem jest jednak FSR 3 Frame Generation, czyli technologia generowania dodatkowych klatek obrazu. Capcom zdecydował się wykorzystać rozwiązanie, które nie zwiększa bezpośrednio liczby klatek rzeczywiście renderowanych przez silnik, lecz tworzy dodatkowe obrazy pomiędzy nimi. W dużym uproszczeniu oznacza to, że jeśli gra działa w okolicach 30 FPS, dzięki Frame Generation możemy zobaczyć animację sprawiającą wrażenie znacznie płynniejszej, nawet zbliżonej do 60 FPS. I szczerze mówiąc podczas spokojnego przemierzania świata efekt potrafi być naprawdę przyjemny. Ruch postaci wygląda bardziej naturalnie, obracanie kamery sprawia wrażenie płynniejszego, a cała przygoda zyskuje na widowiskowości. To szczególnie interesujące rozwiązanie w trybie przenośnym, gdzie połączenie zmiennej płynności z generowaniem klatek może zapewnić bardzo atrakcyjne wrażenia.

Niestety, Frame Generation ma również swoje wyraźne ograniczenia, które szczególnie mocno ujawniają się podczas dynamicznych starć z większą grupą przeciwników. Największym problemem jest ghosting, czyli charakterystyczne smużenie i powstawanie wizualnych artefaktów wokół szybko poruszających się obiektów. Gdy bohater wyprowadza kolejne ciosy, przeciwnicy gwałtownie zmieniają pozycję, a na ekranie pojawiają się efektowne zaklęcia, wygenerowane klatki nie zawsze poprawnie odwzorowują ruch. W rezultacie możemy dostrzec nieprzyjemne zniekształcenia, które potrafią odwracać uwagę od samej walki. Drugim problemem jest responsywność sterowania - obraz może sprawiać wrażenie płynniejszego, ale postać nie reaguje na nasze polecenia tak szybko, jak w grze rzeczywiście działającej w 60 FPS. Generowanie klatek nie przyspiesza podstawowej rozgrywki, a dodatkowe opóźnienia mogą sprawiać, że sterowanie wydaje się mniej bezpośrednie.

Przetestowałem wszystkie trzy rozwiązania i szczerze mówiąc... nie potrafię wskazać jednego ustawienia, które bez żadnych zastrzeżeń poleciłbym każdemu graczowi. Limit 30 FPS zapewnia najbardziej przewidywalne doświadczenie, ale wiem, że nie każdy gracz lubi rozgrywkę w 30 klatkach. Zmienna płynność potrafi zaoferować przyjemniejszą zabawę i moim zdaniem szczególnie dobrze odnajduje się w trybie przenośnym, choć zdarzają się tutaj większe spadki. Natomiast Frame Generation robi dobre pierwsze wrażenie, ale podczas intensywnej walki jego ograniczenia mogą okazać się bardziej dokuczliwe. Na dużym telewizorze osobiście skłaniałbym się więc ku klasycznym 30 klatkom, natomiast z konsolą w rękach chętniej korzystałbym ze zmiennej płynności, eksperymentując również z generowaniem dodatkowych klatek. Capcom przygotował trzy sensowne możliwości, ale żadna nie rozwiązuje wszystkich problemów Dragon’s Dogma 2... i choć nadal chciałbym zobaczyć bardziej stabilną rozgrywkę, to trudno zapominać, że jeszcze dwa lata temu ta sama produkcja potrafiła sprawiać ogromne problemy na zdecydowanie mocniejszym sprzęcie. Patrząc z tej perspektywy, wersję na Nintendo Switcha 2 można uznać za naprawdę udaną, nawet jeśli deweloperzy wciąż mają tutaj pewne pole do popisu.

Dragon’s Dogma 2 przeszło długą drogę

Dragon’s Dogma 2 przeszło naprawdę długą drogę od swojej pierwotnej premiery w 2024 roku. Capcom dwa lata temu wrzucił na rynek znakomitego RPG-a, który niestety nie był odpowiednio dopracowany pod względem technicznym. Największe problemy dotyczyły komputerów osobistych, gdzie nawet posiadacze mocarnych zestawów musieli mierzyć się z problemami. Na szczęście Japończycy nie pozostawili produkcji w takim stanie i przez kolejne miesiące systematycznie przygotowywali aktualizacje, które poprawiały wydajność, eliminowały błędy oraz usprawniały poszczególne elementy rozgrywki. Dzisiaj Dragon’s Dogma 2 jest znacznie bardziej dopracowaną przygodą, a posiadacze Nintendo Switcha 2 otrzymują od razu bogatsze wydanie, zawierające również duże rozszerzenie Dark Arisen.

Jedną z najważniejszych zmian z perspektywy polskich graczy było dodanie rodzimych napisów. Trudno uwierzyć, że tak duża produkcja Capcomu debiutowała bez polskiej lokalizacji, szczególnie że mówimy o rozbudowanym RPG-u, w którym rozmowy z bohaterami, opisy zadań i liczne informacje dotyczące świata odgrywają bardzo ważną rolę. Na szczęście twórcy naprawili to niedopatrzenie w jednej z aktualizacji, dzięki czemu obecnie możemy poznawać całą przygodę z polskimi napisami. To ogromne ułatwienie, które pozwala znacznie swobodniej śledzić fabułę, rozumieć wskazówki Pionków i zagłębiać się w kolejne mechaniki. Nie wszystkie decyzje Capcomu zasługują jednak na pochwałę, ponieważ wersja na Nintendo Switcha 2 nie oferuje funkcji cross-save… nie możemy w tej sytuacji przenieść zapisów z PlayStation 5, Xboksa czy PC.

Muszę przy tym podkreślić, że Capcom wyraźnie wsłuchał się w opinie społeczności i zdecydował się złagodzić część najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań. Ułatwiono korzystanie z szybkiej podróży, zwiększając dostępność przedmiotów pozwalających błyskawicznie przemieszczać się pomiędzy lokacjami, a także ograniczono uciążliwość plagi. Oczywiście znajdą się osoby, które uznają, że w ten sposób Dragon’s Dogma 2 straciło część swojego bezkompromisowego charakteru i stało się zwyczajnie łatwiejsze, ale moim zdaniem te zmiany były potrzebne, ponieważ pozwalają skupić się na tym, co w tej produkcji najlepsze: eksploracji, widowiskowej walce i przeżywaniu własnych przygód, zamiast niepotrzebnie walczyć z rozwiązaniami, które potrafiły bardziej frustrować niż zapewniać satysfakcję.

Czy warto zagrać w Dragon’s Dogma 2 na Nintendo Switchu 2?

Recenzowana Dragon’s Dogma 2 na Nintendo Switchu 2 można śmiało określić mianem jednego z małych technologicznych cudów. Oczywiście nie jest to najpiękniejsza wersja gry, nie oferuje również najbardziej stabilnej płynności, ale trudno nie docenić pracy wykonanej przez Capcom. Japończycy musieli zmierzyć się z ogromnym światem, rozbudowanymi systemami, zaawansowaną sztuczną inteligencją Pionków i widowiskowymi pojedynkami, które potrafiły sprawiać problemy nawet na znacznie mocniejszym sprzęcie. Deweloperzy bardzo rozsądnie dobrali jednak kompromisy, ograniczając przede wszystkim szczegółowość otoczenia, a jednocześnie zachowując to, co od początku stanowiło największą siłę produkcji. Nadal możemy swobodnie eksplorować rozległe krainy, walczyć z gigantycznymi bestiami i przeżywać niepowtarzalne przygody, a teraz całą tę zawartość możemy zabrać dosłownie wszędzie.

Nie mogę niestety napisać, że najnowsze wydanie jest pozbawione wszystkich problemów - Capcom mógłby jeszcze popracować nad płynnością w poszczególnych trybach. Mimo to podczas rozgrywki wielokrotnie łapałem się na tym, że zamiast analizować kolejne kompromisy, po prostu cieszyłem się odkrywaniem świata, rozwijaniem drużyny i uczestniczeniem w następnych widowiskowych starciach. To chyba najlepszy dowód na to, że twórcom udało się osiągnąć najważniejszy cel. Dragon’s Dogma 2 zachowało swój charakter i potrafi zapewnić ogromną satysfakcję nawet na hybrydowej konsoli Nintendo.

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Dragon's Dogma II.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Ocena - recenzja gry Dragon's Dogma II

Atuty

  • Ogromny, różnorodny świat zachęcający do eksploracji,
  • Kapitalny, widowiskowy system walki,
  • Świetny system Pionków i współpracy drużynowej,
  • Rozbudowany rozwój postaci i 10 profesji,
  • Nieprzewidywalne wydarzenia podczas eksploracji,
  • Dobra oprawa pomimo ograniczeń sprzętowych,
  • Monumentalne starcia z ogromnymi przeciwnikami,
  • Trzy warianty płynności pozwalające dostosować rozgrywkę,
  • Możliwość zabrania całej przygody w podróż,
  • Duży dodatek Dark Arisen w zestawie,
  • Liczne usprawnienia wprowadzone po premierze,
  • Polskie napisy.

Wady

  • Brak idealnie stabilnej płynności w każdym z trzech wariantów,
  • Ghosting i dodatkowe opóźnienia sterowania przy Frame Generation,
  • Widoczne uproszczenia roślinności, tekstur i oświetlenia,
  • Pop-in i ograniczony dystans rysowania,
  • Brak funkcji cross-save.

Dragon’s Dogma 2 na Nintendo Switchu 2 to jeden z największych technologicznych cudów konsoli Nintendo, ponieważ Capcom zdołał przenieść ogromnego RPG-a na hybrydową platformę, zachowując jego największe zalety i charakterystyczny rozmach. Choć uproszczenia graficzne są zauważalne, a żaden z trzech trybów graficznych nie jest idealny, otrzymujemy znakomitą przygodę z kapitalnym systemem walki, świetnymi Pionkami i ogromnym światem pełnym niespodzianek. To naprawdę udana propozycja, która pomimo technicznych niedoskonałości zapewnia mnóstwo satysfakcji.
Graliśmy na: NS2

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper