Konsole jakie znamy umierają. Walkę z PC-tami oddały walkowerem

Konsole jakie znamy umierają. Walkę z PC-tami oddały walkowerem

gtxxor_OV | Dzisiaj, 10:25
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Tak, wsadzam niniejszym kij w mrowisko, ale postawmy sprawę jasno: dzisiaj konsole powoli tracą sens istnienia i bez radykalnych zmian ten trend się nie odwróci.

Debata nad tym, czy w dobie wysokowydajnych i elastycznych pecetów zamknięte i przeznaczone niemal wyłącznie do gier konsole w ogóle mają sens, nakręcana zazwyczaj przez fanatyków spod flagi PC Master Race, ciągnie się od lat. Raz bardziej na poważnie, innym razem jako część branżowego folkloru i swoisty mem. Trzeba jednak zauważyć, że już co najmniej od dwóch dekad pytanie o rolę konsol staje się coraz bardziej zasadne.

Dalsza część tekstu pod wideo

Grafika 3D nie tylko dla technokratów

Gdy w  latach 90. XX wieku grafika 3D zaczęła stawiać pierwsze kroki, gwiazda PlayStation rozbłysnęła. Nie tylko z uwagi na cenę zakupu, ale także, a może przede wszystkim przystępność użytkową. Z jednej strony bowiem mogliśmy wrzucić płytę do czytnika i po prostu grać, a z drugiej zastanawiać się, czemu niektóre gry pisane pod Voodoo 1 grymaszą na nowszym i potężniejszym Voodoo 2. Nikt jednocześnie nie próbował łączyć tych dwóch światów, bo choć zgodnie skupiały się wokół gamingu, adresowane były do zupełnie różnej klienteli.

PlayStation 1
resize icon

Że na PS1 skakały krawędzie wierzchołków przez brak obsługi liczb zmiennoprzecinkowych, nie sądzę, by komukolwiek z zainteresowanych dokuczało. Cieszył się niczym nieskrępowaną radością z gier, a taki stan rzeczy przeciągnął się również na kolejne PlayStation 2. Poczciwa czarnula nie była demonem wydajności, ale ponownie przyjmowała krążek i tyle. Na PC-tach tymczasem eldorado. SiS Xabre z 2002 roku niby oferował DirectX 8.1, ale zgodność z grami miał gorszą niż GeForce4 MX oraz Radeon 8500 na DX 7. A kiedy tylko wyszedł GeForce FX pod DX 9, to – nie zgadniecie – z tym akurat środowiskiem działał głównie teoretycznie.

Bądź co bądź, dlatego właśnie konsole przez długi czas mogły uchodzić za Święty Graal gamingu. Nie uprawiały szermierki na wodotryski, chyba że między sobą, za to stanowiły opcję pragmatyczną; uporządkowaną, czytelną i wolną od blaszanego chaosu. Nikogo nie interesowało zbytnio, że taki Quake II na PS1 to w sumie popłuczyny po wersji PC-towej, z uproszczoną geometrią, licznymi ekranami ładowania i zmniejszoną liczbą poziomów. Ważniejsze, że gracz nie musiał się zastanawiać, czy jego Rendition Verite V2200 dostanie akurat dla tej gry funkcjonalny sterownik MiniGL i jak poradzi sobie wobec braku możliwości filtrowania z użyciem mipmap dla pojedynczych pikseli.

Wejście na grunt PC-tów

PlayStation 3
resize icon

Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, być może pierwotnie ambicjonalnych, brak technokratycznej otoczki w czasach PlayStation 3 został zarzucony. Gdy główny architekt Ken Kutaragi pokazywał wykresy porównujące procesor Cell do Pentium 4, usiłując dowieść dominacji swojego dzieła, jasnym stało się, że konsole będą pogryzać komputery nie tylko na gruncie efektywności, lecz również efektowności. Porzucono tym samym pierwotną ideę przystępności i prostoty, by rozpocząć walkę. Walkę z góry skazaną na porażkę, wszak ulepszane w cyklu rocznym maszyny zawsze będą szybsze, kilkuletni plastikowy erzac szczerymi chęciami z pędzącym postępem technologicznym nie wygra.

Goniąc króliczka natomiast, łatwo sobie napytać biedy. Sony agresywnie dotując PS3 prawie zrujnowało dział gier, szacując straty finansowe w pierwszych latach cyklu na 3 mld dolarów. Nie dziwne, że to właśnie na tym urządzeniu pojawiły się pierwsze kontrowersyjne decyzje, takie jak handel Przepustkami Sieciowymi. Co gorsza, szybko zostało obnażone, że trzeci „plejak” żadnym superkomputerem nie jest, a wiele produkcji miało problem z płynnym działaniem w 720p i mimo ogromnych nakładów inwestycyjnych, wróciliśmy do punktu wyjścia.

Komputery w końcu odrobiły lekcje

Komputer gamingowy
resize icon

Tyle że rynek PC swoje lekcje odrobił, budowa komputerów stała się intuicyjna. Kwestię środowisk z biegiem lat ustandaryzowano, a to konsole zaczęły sprawiać więcej problemów. Ot, proste zadanie polegające na podłączeniu słuchawek Bluetooth może okazać się wcale nie takie oczywiste, gdyż PS3 obsługuje BT audio tylko dla czatów głosowych, z kolei PS4 i PS5 wymagają certyfikacji konkretnych zestawów. W rezultacie kraina wszechobecnej prostoty wyewoluowała niejako w złotą klatkę, uwiązaną do wskazywanych palcem przez producenta rozwiązań, w dodatku ostatnio także jeśli chodzi o dystrybucję gier.

Jak na ironię, podczas gdy branża konsol podkręca dynamikę zmian i idzie w międzygeneracyjne liftingi typu PS5 Pro, komputery się stabilizują. Ktoś, kto w 2020 roku kupił GeForce’a RTX 3060 Ti, dalej nie powinien odbić się od żadnej gry. Pobieranie gigabajtów aktualizacji i wymóg instalacji i tak już na konsole zawitały, a wolność wyboru akcesoriów i cyfrowego sklepiku z grami wpycha asa atutowego w rękaw PC-tom.

Requestat in pace, aniołku

Czy konsole są w stanie powrócić do czasów świetności? Moim zdaniem tak, ale wymaga to zmiany elementarnych założeń wśród wiodących producentów. Rynek urządzeń dedykowanych ma potencjał, co udowadnia Nintendo Switch, ale rywalizacja na nim powinna odbywać się wokół zaspokajania potrzeb szerszego grona odbiorców niż technokraci. Big N to zrozumiało i zamiast wydawać upośledzony substytut PC-ta, pokazało nowatorską hybrydę z oryginalną biblioteką gier, stając się nie gorszym odpowiednikiem jak PS5 oraz Xbox Series X dla blaszaków, lecz inspiracją, która pociągnęła do powstania takich wynalazków jak Steam Deck czy ROG Ally.

O ile jeszcze rozumiem wewnętrzy dysonans Microsoftu, który z uwagi na Windowsa 11 musi dzielić swoją uwagę na dwoje, o tyle Sony - mam wrażenie - totalnie się pogubiło, błędnie oceniając podstawy sukcesu PS4. Konsoli niesionej falą szalenie obfitej pod względem doskonałych gier generacji siódmej, przy jednoczesnym samobóju ze strony głównej konkurencji. Niestety bezgraniczna pewność siebie zabiła w PlayStation kreatywność. Nie ma już gier imprezowych jak Buzz czy choćby seria PlayLink, nie ma gier ruchowych w postaci PS Move, czyli tego wszystkiego, co wyróżniało markę na tle PC-tów. Pozostaje odcinać kupony dopóki to możliwe.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: własne
gtxxor_OV Strona autora
cropper