Ta animacja bez wielkiej marki weszła do TOP 10 wszech czasów Netflixa. Świetna wiadomość
Netflix od lat próbuje zbudować własną fabrykę animowanych hitów, ale widzowie nie zawsze chcą tańczyć dokładnie tak, jak zagra im algorytm. Wielkie nazwiska reżyserów, rozpoznawalne głosy i budżety pozwalające wyrenderować każdy włos na głowie bohatera potrafią skończyć jako kolorowa miniaturka, którą mijamy w drodze do czegoś znajomego. Tym razem wydarzyło się jednak coś znacznie ciekawszego.
Ktoś postawił przed widzami nowy świat, nowych bohaterów i historię pozbawioną sentymentalnej podpórki, a oni przyszli tłumnie. Być może streamingowa animacja wcale nie musi przez resztę życia grzebać w tym samym pudełku z zabawkami. Czasem wystarczy dać jej szansę zbudować własne - a później patrzeć, jak niespodziewanie ląduje na półce z największymi.
Chodzi o Swapped
Tym niespodziewanym gościem przy stole największych hitów Netflixa jest Swapped, animacja Skydance opowiadająca o maleńkim mieszkańcu lasu i majestatycznym ptaku, którzy nagle zamieniają się ciałami. Od tej chwili każde z nich musi nauczyć się życia w zupełnie obcej skórze - a właściwie w cudzych piórach i futrze - zanim wspólna dzicz zapłaci za ich wzajemną niechęć. Prosty pomysł, łatwa do zrozumienia stawka i przygoda, którą da się sprzedać jednym obrazkiem.
Głosów bohaterom użyczyli Michael B. Jordan i Juno Temple, a za kamerą stanął Nathan Greno, współreżyser Zaplątanych. Nie była to więc produkcja sklejona w piwnicy za pieniądze znalezione pod kanapą. Mimo tego brakowało jej najwygodniejszego koła ratunkowego współczesnej animacji: znanego logo wiszącego nad wejściem. Żadnych bohaterów pamiętanych z dzieciństwa, poprzednich części do nadrobienia ani piosenki, którą pół widowni potrafi zanucić przed seansem. Film musiał przedstawić się sam.
I zrobił to wyjątkowo skutecznie. Swapped zebrało 143,2 miliona wyświetleń w ciągu pierwszych 91 dni, co daje mu obecnie dziewiąte miejsce wśród najpopularniejszych anglojęzycznych filmów Netflixa w historii. Wcisnęło się pomiędzy produkcje, które przychodziły na platformę z gwiazdami, wielkimi kampaniami i nazwiskami znanymi z kinowych plakatów.
Nowe historie jednak mają gdzie rosnąć
Ten wynik przypomina, że widzowie nie odrzucają nowych światów - po prostu muszą dostać powód, żeby do nich wejść. W przypadku Swapped takim wejściem była zasada czytelna jeszcze przed uruchomieniem zwiastuna. Dwoje skrajnie różnych zwierząt zamienia się miejscami i zaczyna patrzeć na własny konflikt z drugiej strony. Dziecko widzi zabawną przygodę. Dorosły szybko rozumie, dokąd prowadzi ten pomysł.
Sukces animacji jest też dobrym znakiem dla platform, które zbyt często traktują oryginalne projekty jak kosztowne ryzyko. Kontynuacja przychodzi z gotową publicznością, więc w Excelu wygląda bezpieczniej. Nowa historia zaczyna od pustej kartki i musi zasłużyć na każde kliknięcie.
Nie ma przy tym sensu budować bajki o małej animacji, która samotnie pokonała hollywoodzką machinę. Za filmem stały Netflix, Skydance, rozpoznawalni aktorzy i reżyser mający w dorobku wielki przebój Disneya. Algorytm również potrafi ustawić nową produkcję dokładnie przed oczami milionów użytkowników. Nawet taka pomoc nie gwarantuje jednak, że widzowie zostaną, polecą film dalej i wprowadzą go do historycznego zestawienia. Streamingowe katalogi są pełne drogich premier.
Najważniejsze będzie więc to, co Netflix oraz konkurenci zrobią z takim sygnałem. Mogą uznać Swapped za szczęśliwy wyjątek i od razu zamówić pięć kontynuacji. Mogą też zauważyć coś ciekawszego: publiczność nadal potrafi przywiązać się do bohaterów, których chwilę wcześniej w ogóle nie znała. Trzeba tylko pozwolić im pojawić się na ekranie.
Konkluzja
Swapped nie weszło do historycznego TOP 10 dlatego, że widzowie mieli wobec niego sentymentalny dług. Nikt nie zabierał dzieci na seans, żeby pokazać im bohaterów własnego dzieciństwa. Film dostał od publiczności znacznie trudniejszy prezent: pierwszą szansę. Potem zamienił ją w wynik, którego zazdrościłaby mu większość premier opartych na znanych markach.
Dlatego te 143,2 miliona wyświetleń cieszy bardziej niż kolejny rekord odgrzewanej franczyzy. Gdzieś pomiędzy sequelami, remake’ami i powrotami bohaterów wyciąganych z magazynu znalazło się miejsce dla czegoś świeżego. Oby osoby decydujące o kolejnych produkcjach nie wyciągnęły z tego najnudniejszego możliwego wniosku i nie zamówiły wyłącznie Swapped 2. Najlepszą odpowiedzią na sukces nowej marki powinny być następne nowe marki.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych