Pamiętacie jeszcze Alone in the Dark?

Pamiętacie jeszcze Alone in the Dark?

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 11:00

Za kilka tygodni na świat przyjdzie jubileuszowa odsłona Resident Evil, serii kultowej, lecz nie pionierskiej, jej twórcy wykorzystali schemat wynaleziony przez francuskie studio, Infogrames. Właściwie, wszystko to zaczęło się od jednego człowieka, zapalonego miłośnika gier planszowych, horrorów George'a Romero i Dario Argento. Do studia przybył w 1990 roku i zajął się portem gry The Cube z Atari ST na komputery osobiste, spędził nad tym zadaniem sześć miesięcy, co jak przyznał po latach "stało się jego obsesją na punkcie 3D" - wkrótce w jego umyśle zaczął kiełkować pomysł na wizję z udziałem trójwymiarowych modeli zombie i potworów, z akcją osadzoną głęboko w latach 20. i postacią gracza usiłującą wydostać się z koszmarnej rezydencji. 

"Aby stworzyć coś naprawdę przerażającego nie wystarczyły polygony, musiałem dorzucić tekst, aby stworzyć odpowiednie tło opowieści" - wyznał Frederick Raynal, reżyser oryginalnego Alone in the Dark (Gamasutra, 2012). Horror, by straszyć, musi być autentyczny w sferze wizualnej, w latach 1990-1992 proporcje grafiki trójwymiarowej nie pozwalały na zbyt wiele, kreacja "bryłowatego" (ze współczesnego punktu widzenia) otoczenia nie zagwarantowałaby podstawowego efektu, tj. dreszczyku emocji u potencjalnego odbiorcy.

Dalsza część tekstu pod wideo

"Pomyślałem więc, że potrzebuję teł 3D, które nie byłyby złożone z wielokątów. Wpadłem na pomysł wykorzystania zdjęć prawdziwej, wiekowej posiadłości" - decyzja ta zdefiniowała gatunek survival-horroru, przed powstaniem Alone in the Dark nikt nie wpadł na podobny pomysł, by tym sposobem uwiecznić świat przedstawiony w grze komputerowej. Z racji obszerności danych, grę przeznaczono wyłącznie na PC. Infogrames, nawet gdyby chciało, nie przeszłoby ówczesnych restrykcji Nintendo, hegemona rynku konsol, z drugiej strony, żadna z ówczesnych konsol, prawdopodobnie, nie poradziłoby sobie z bezproblemowym wyświetlaniem gry na ekranie telewizora

Detektyw w ciemności

undefined

Z początku stworzono autorski edytor 3D, do którego można było wrzucić zdjęcie i wygenerować obraz w grafice trójwymiarowej. Jak nietrudno się domyśleć, efekty okazywały się być znacząco poniżej oczekiwań. Raynal musiał uciec się do bardziej radykalnych metod, postawił na bitmapy, odręcznie przenoszone na ekran komputera, aby świat w Alone in the Dark wyglądał, cokolwiek, realistycznie. Fakt ten uświadamia nam z punktu widzenia historii, jak w pierwszych dekadach gamedevu żonglowano kompromisami, gdy kreatywność wyprzedzała technologię, dzisiaj w zdecydowanej większości przypadków jest niestety odwrotnie. Po wielu, wielu latach, seria powróciła na rynek, po tytułach wartych zapamiętania, jak Alone in the Dark: The New Nightmare, mniej udanych, jak Alone in the Dark: Inferno. 

Stanęliśmy przed obliczem posiadłości Derceto w kwietniu, 2024 roku. Zapamiętałem występ Davida Harbour'a, aktora znanego dzięki roli w Stranger Things. Jego angaż nie miałaby prawa bytu, gdyby nie reżyser gry, Mikael Hedberg. Wiedzcie, że THQ Nordic przewidywało o wiele mniejszy budżet na produkcję gry. Hedberg przekonał swych przełożonych, że bez dobre gry aktorskiej nie uda się stworzyć angażującej historii w klimacie noir. Alone in the Dark stylistycznie uciekło aż do początków marki. Historia w pierwszej grze wydanej w 1992 roku przez francuskie Infogrames dzieje się w latach 20. ubiegłego stulecia. Współczesna edycja korzysta z tradycyjnej stylistyki, oferuje również charakterystyczne filtry obrazu. To bardzo ciekawy i spójny projekt, choć nierzadko stosuje fabularne zmyłki. Carnby lub panna Hartwood miewają trudne do racjonalnego wyjaśnienia wizje. 

Słaby powrót

undefined

Alone in the Dark zgrabnie korzysta z gotowych koncepcji. Stąd nie miało większych szans na rywalizację choćby z najnowszymi odsłonami Resident Evil. Gra, która dała początek gatunkowi nie była w stanie wyznaczyć kolejnych trendów. Nawet z Hedbergiem na pokładzie. Myślę, że dyrektor kreatywny gdzieś zbłądził. Rozgrywka zbyt często była przerywana paranormalnością. Coś, co działało w horrorach typu hide & seek niekoniecznie sprawdzi się w wielozadaniowej rozgrywce. Alone in the Dark zostało chłodno przyjęte, choć zapowiadało się inaczej. Siła marki wygasła, choć jej historycznie znacznie jest nieocenione. Niektórzy są zdania, Hedberg mierzył zbyt wysoko w kwestii obsady. Aktorzy wzięli niemałą gażę, lecz gra się nie zwróciła. Czy dało się zrobić inaczej? Reżyser gry wcześniej stworzył świetny horror, SOMA, rozgrywający się pod wodą, pełny filozoficznych traktatów o znaczeniu człowieka uwięzionego wewnątrz maszyny. Tytuł nie przyjął się na rynku zgodnie z oczekiwaniami wydawcami, więc studio, Pieces Interactive, rozpadło się na kawałeczki. Czy seria jeszcze powróci? Oby, bo stworzyła ten gatunek. 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Alone in the Dark (2024).

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper