Crimson Desert - powtórka z Clair Obscur Expedition 33 albo klapa roku

Crimson Desert - powtórka z Clair Obscur Expedition 33 albo klapa roku

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 09:00

Pamiętacie ten dreszcz niepokoju, kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy zwiastuny Clair Obscur: Expedition 33? Gra wyglądała tak nierealnie dobrze, że wielu z nas - wliczając w to mnie - zaczęło podejrzewać, że mamy do czynienia z kolejnym „pionowym plastrem” przygotowanym tylko pod targi, który przy premierze rozpadnie się jak domek z kart.

Tymczasem stało się coś, co w dzisiejszym świecie gamingu jest rzadkością: finalny produkt nie tylko dowiózł obietnice, ale okazał się absolutnym majstersztykiem, wyznaczając nowe standardy dla gatunku. I zdobywając główną nagrodę GOTY 2025 na gali The Game Awards 2025.

Dalsza część tekstu pod wideo

Dzisiaj stoimy w niemal identycznym miejscu, patrząc na nadchodzące Crimson Desert. Każdy kolejny materiał z gry od studia Pearl Abyss sprawia, że opadają nam szczęki. Produkcja wygląda na tyle ambitnie, że rodzi to samo pytanie, które towarzyszyło premierze Expedition 33: czy to możliwe, żeby jedna gra faktycznie zawierała w sobie tyle dobra, czy może jednak lecimy prosto w stronę słońca na woskowych skrzydłach marketingu?

Ewolucja

Crimson Deser
resize icon

Crimson Desert to projekt, który ewoluował z planowanego MMO w epickie, jednoosobowe RPG akcji i trzeba przyznać, że była to najlepsza decyzja, jaką deweloperzy mogli podjąć. Dzięki temu zamiast nudnego grindu, otrzymujemy skondensowaną dawkę jakości. Świat gry, kontynent Pywel, nie jest tylko pustą makietą. To żyjący ekosystem, w którym każda wioska, zamek czy jaskinia wydaje się mieć własną historię i duszę, a nie być jedynie punktem na mapie wygenerowanym przez algorytm.

Fundamentem tej opowieści jest Kliff, lider grupy najemników, który musi lawirować w świecie pełnym politycznych intryg i brutalnej walki o przetrwanie. To, co rzuca się w oczy w pierwszej kolejności, to niesamowita skala możliwości. Gra pozwala nam nie tylko na swobodną eksplorację, ale na interakcję ze światem na poziomie, którego nie widzieliśmy od czasów Red Dead Redemption 2 czy najnowszej Zeldy. Możemy wspinać się na niemal każdą strukturę, a fizyka otoczenia realnie wpływa na przebieg starć.

Co sprawia, że Crimson Desert to potencjalny kolos?

Jeśli chodzi o czystą zawartość, Pearl Abyss zdaje się nie uznawać półśrodków. Oto najważniejsze filary, na których opiera się ten tytuł:

Crimson Desert
resize icon

  • Długość i głębia gry: Plotki sugerują, że sam wątek główny to 60-70 godzin mięsistej fabuły, a dla „platyniarzy” przygotowano setki aktywności pobocznych.
  • Zadania poboczne z sensem: Deweloperzy obiecują, że nie znajdziemy tu klasycznych „zapychaczy”. Każde zadanie ma mieć narracyjne uzasadnienie i często wpływać na naszą relację z otoczeniem.
  • System walki: To prawdziwy taniec stali. Jest brutalnie, dynamicznie i niezwykle satysfakcjonująco. Czuć ciężar każdego uderzenia, a kombinacje ataków pozwalają na dużą kreatywność.
  • Arsenał godny mistrza: Od klasycznych mieczy i tarcz, przez potężne topory, aż po łuki i magiczne wzmocnienia. Każda broń zmienia styl gry i wymaga innej taktyki.

Oddzielnym akapitem należy wspomnieć o walkach z bossami. To nie są zwykłe starcia z „gąbkami na obrażenia”. Każdy większy przeciwnik w Crimson Desert to małe widowisko filmowe, wymagające od nas nauki wzorców ataków i wykorzystywania słabości otoczenia. Gigantyczne bestie, na które można się wspinać (ukłon w stronę Shadow of the Colossus), robią piorunujące wrażenie, zwłaszcza gdy technologia silnika BlackSpace Engine pozwala na niszczenie elementów pancerza czy otoczenia w czasie rzeczywistym.

Wizualnie gra to czysty obłęd. W 2026 roku, mając do dyspozycji moc PS5 Pro i najnowszych kart graficznych, Crimson Desert wyciska z krzemu siódme poty. Oświetlenie wolumetryczne, gęstość roślinności i mimika postaci stoją na poziomie, który jeszcze kilka lat temu wydawał się niemożliwy do osiągnięcia w grze z tak wielkim, otwartym światem. To sprawia, że immersja jest niemal namacalna.

Jednak tak agresywna i widowiskowa kampania marketingowa to miecz obosieczny. Z jednej strony buduje hype, który może wynieść grę na szczyty list sprzedaży, z drugiej - nie zostawia marginesu na błąd. Jeśli po premierze okaże się, że te wszystkie „niesamowite mechaniki” są zabugowane lub nie mają one większego sensu (po pierwszym zapoznaniu się i minięciu tego towarzyszącego efektu "WOW"), a świat świeci pustkami poza głównym szlakiem, upadek będzie bolesny i głośny.

Dwa scenariusze przy Crimson Desert

Crimson Desert
resize icon

Scenariusze są dwa: albo Crimson Desert powtórzy sukces Clair Obscur: Expedition 33 i stanie się produkcją, o której będziemy dyskutować przez kolejne lata, stawiając ją obok takich gigantów jak Wiedźmin 3 czy Elden Ring, albo okaże się najładniejszą wydmuszką roku, która rozczaruje milionową rzeszę fanów.

Patrząc jednak na to, z jaką dbałością o szczegóły Pearl Abyss prezentuje kolejne fragmenty gameplayu (nie bojąc się pokazywać surowych, długich ujęć bez cięć), osobiście głosuję za scenariuszem pierwszym. Wierzę, że mamy do czynienia z nowym rozdziałem w historii gier RPG. Twórcy wydają się mieć nie tylko ogromny budżet, ale przede wszystkim pasję i odwagę, by wprowadzić mechaniki, na które zachodni deweloperzy rzadko się decydują.

Ryzyko jest wpisane w naturę takich projektów, ale bez niego nie otrzymalibyśmy gier przełomowych. Pywel woła nas coraz głośniej, a obietnica wielkiej, niebezpiecznej przygody jest zbyt kusząca, by przejść obok niej obojętnie. Trzymam kciuki, by Klif i jego najemnicy dowieźli nam hit, na który zasługujemy.

Źródło: Opracowanie własne
Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper