Highguard ma SPORE problemy. Szykuje się powtórka z Concord? 

Highguard ma SPORE problemy. Szykuje się powtórka z Concord? 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30

Highguard miało być jednym z tych projektów, które wchodzą na rynek z impetem i od razu pokazują, że w sieciowych strzelankach wciąż jest miejsce na nowe pomysły. Zapowiedzi, doświadczenie zespołu i pierwsze materiały sugerowały grę, która chce połączyć taktykę, kooperację i dynamiczną akcję w jednym, spójnym pakiecie. Przez moment wydawało się nawet, że może to być tytuł, o którym będziemy mówić częściej niż tylko w dniu premiery.

Rzeczywistość szybko jednak sprowadziła te oczekiwania na ziemię. Zamiast rozmów o świeżym podejściu do gatunku, wokół Highguard zaczęły pojawiać się pytania o fundamenty projektu i o to, czy gra w ogóle wiedziała, czym chce być. Porównania do Concord nie wzięły się znikąd - w obu przypadkach początkowy hype bardzo szybko zderzył się z chłodnym odbiorem graczy.

Dalsza część tekstu pod wideo

Problemy po premierze

Najbardziej odczuwalnym problemem okazał się stan techniczny gry. Spadki wydajności, niestabilne serwery i ogólne problemy z płynnością sprawiły, że pierwsze godziny z Highguard były dla wielu graczy zwyczajnie frustrujące. Trudno budować dobrą opinię wokół tytułu, który już na starcie potrafi skutecznie zniechęcić do dalszej zabawy.

Równie często krytykowano samą strukturę rozgrywki. Mapy uznano za zbyt rozległe jak na format meczów, co prowadziło do długich momentów bez akcji i poczucia, że tempo gry kompletnie się rozjeżdża. Zamiast dynamicznych starć dostawaliśmy bieganie i szukanie przeciwników, co w strzelance nastawionej na intensywność jest poważnym problemem.

Do tego dochodzi kwestia tożsamości. Highguard próbuje łączyć różne pomysły - elementy raid shooterów, PvP, hero shootera i taktycznej kooperacji - ale w praktyce nie zawsze tworzą one spójną całość. Wielu graczy miało wrażenie, że gra czerpie z popularnych trendów, nie oferując przy tym wystarczająco wyraźnego powodu, by zostać w niej na dłużej.

Na koniec zostaje jeszcze warstwa wizualna i stylistyczna. Choć trudno nazwać Highguard grą brzydką, jej estetyka bywa niespójna i momentami chaotyczna. Świat, postacie i umiejętności nie zawsze tworzą czytelny obraz, co tylko pogłębia wrażenie, że projekt nie został do końca przemyślany. Mało tego, właściwie trudno tam znaleźć coś, co będzie wyróżniać tę pozycją na tle dziesiątek innych. 

Nie podzielić losu Concord 

Patrząc na to, co wydarzyło się po premierze Highguard, trudno nie mieć déjà vu. Concord też startował z obietnicą czegoś świeżego, z zapleczem doświadczonego zespołu i wiarą, że jakość obroni się sama. Problem polega na tym, że rynek gier sieciowych nie daje dziś zbyt wiele czasu na poprawki. Jeśli pierwsze wrażenie jest złe, bardzo trudno je odwrócić.

Największym zagrożeniem nie są nawet konkretne błędy techniczne, bo te da się - prędzej czy później - naprawić. Groźniejsze jest wrażenie, że gra nie do końca wie, czym chce być. Concord poległ właśnie na tym etapie: poprawki nie szły w parze z jasną wizją, a gracze nie mieli powodu, by wracać. Highguard stoi dziś bardzo blisko tej samej krawędzi.

Kluczowe będzie to, czy twórcy potrafią wsłuchać się w feedback i wyciągnąć z niego realne wnioski, a nie tylko zasypać grę drobnymi łatkami. Potrzebne są decyzje odważne - dotyczące tempa rozgrywki, skali map, balansu i ogólnego kierunku rozwoju. Bez tego nawet najlepsze intencje nie wystarczą, by zatrzymać odpływ graczy. Niedawne ogłoszenia zwiastują, że twórcy są tego świadomi - oby tak było. 

Mimo wszystko wciąż chciałbym wierzyć, że Highguard uniknie losu Concord. Fundamenty jeszcze istnieją, a potencjał nie został całkowicie zmarnowany. Teraz wszystko zależy od tego, czy twórcy potraktują ten trudny start jako lekcję, a nie tylko chwilowe potknięcie. Bo druga szansa w tym gatunku zdarza się rzadko - ale kiedy już się pojawia, trzeba ją wykorzystać bez wahania.

Jak to będzie? 

Highguard znalazło się dziś w bardzo newralgicznym momencie. Problemy po premierze, chłodny odbiór i wyraźne porównania do Concord nie wzięły się znikąd - to efekt realnych błędów, które gracze szybko wyłapali. Przy zaledwie 37% pozytywnych opinii na Steam trudno mówić o udanym starcie, a odbudowa zaufania będzie wymagała czegoś więcej niż kilku technicznych poprawek.

Jednocześnie nie wszystko wygląda tu beznadziejnie. Opublikowana road mapa pokazuje, że twórcy przynajmniej zdają sobie sprawę z problemów i mają plan, jak je adresować. To jeszcze nie gwarancja sukcesu, ale wystarczający powód, by nie stawiać na Highguard krzyżyka zbyt szybko. Cóż, czekamy. 

Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper