Wszyscy nienawidzimy Assassin's Creed. Ale bez tych gier Polacy nie mieliby w co grać
Obecnie w globalnej sieci panuje pewien niepisany konsensus: narzekanie na Ubisoft to niemalże sport narodowy internautów. Wystarczy wejść na dowolny duży portal o grach czy media społecznościowe, by zalała nas fala komentarzy o „Ubi-papce”, wtórności i generycznych światach. Przekonanie, że gry francuskiego giganta to dziadostwo, stało się elementem popkulturowego kodu, a wyśmiewanie wież do odblokowania mapy jest obowiązkowym punktem każdego materiału o kondycji branży.
Jednak gdy przychodzi co do czego, statystyki sprzedaży brutalnie weryfikują tę internetową narrację. Kolejne odsłony Far Cry, The Division czy właśnie Assassin's Creed sprzedają się jak świeże bułeczki, okupując szczyty list bestsellerów. To klasyczny przypadek "głośnej mniejszości" kontra "milcząca większość". Podczas gdy jedna grupa produkuje memy o kopiowaniu zawartości, miliony graczy po prostu idą do sklepu, kupują nową grę i bawią się w niej przez dziesiątki godzin.
W Polsce ten paradoks jest jeszcze bardziej widoczny. Jeśli prześledzimy fora dyskusyjne czy sekcje komentarzy na takich portalach jak PPE.pl, szybko natrafimy na głosy, że Ubisoft i ich marki mogłyby z dnia na dzień zniknąć z powierzchni ziemi, a nikt by za nimi nie tęsknił. Często czytamy, że branża tylko by na tym zyskała, bo zwolniłoby się miejsce na prawdziwie ambitne projekty, ale... to dalekie od prawdy.
Osobiście absolutnie nie zgadzam się z tą tezą. Uważam, że gdyby seria Assassin's Creed nagle przestała istnieć, w sercach (i dyskach) polskich graczy powstałaby ogromna, trudna do zapełnienia pustka. Dlaczego? Bo Ubisoft, mimo swoich wad, opanował do perfekcji tworzenie gier, które są nam po prostu potrzebne jako odskocznia od trudów codzienności.
Świat, po którym można pływać
Oczywiście, nie każda odsłona serii to scenariuszowe arcydzieło na poziomie The Last of Us, ale umówmy się - Asasyny to najczęściej bardzo poprawne, a momentami wręcz świetne historie. Osobiście do dziś wspominam opowieść o Bayeku z Siwy w Origins. Zwroty akcji i ból ojca szukającego zemsty w starożytnym Egipcie nadały tej grze niesamowitego ciężaru gatunkowego.
Podobnie było w przypadku Valhalli. Choć gra była gigantyczna, wątek Eivora z mocnym naciskiem na mitologię nordycką oraz tajemnice rasy ISU potrafił zaintrygować nawet największych marudów. Ubisoft potrafi w sprytny sposób mieszać fakty historyczne z teorią spiskową i elementami science-fiction, tworząc koktajl, który po prostu dobrze się pije.
Jednak tym, co faktycznie definiuje te gry, jest ich oprawa i światy. Pod względem projektowania przestrzeni, Ubisoft nie ma sobie równych. Ich gry to najpiękniejsze wirtualne muzea, jakie możemy odwiedzić bez wychodzenia z domu. Każdy kamień, każda świątynia w Egipcie czy ośnieżone wzgórza Anglii są wykonane z pietyzmem, który budzi podziw.
Eksploracja Kraju Kwitnącej Wiśni w najnowszym Assassin's Creed Shadows to czysta przyjemność wizualna. Możliwość przeniesienia się do feudalnej Japonii i obserwowania zmieniających się pór roku to doświadczenie, którego nie zastąpi żadna inna gra o mniejszym budżecie. Ubisoft sprzedaje nam marzenia o turystyce historycznej, a my chętnie te bilety kupujemy. Dla posiadaczy PS5 Pro to tytuł must-have, wręcz do dzisiaj najlepszy pokaz możliwości najmocniejszej konsoli dziewiątej generacji.
Fenomen "odmóżdżacza"
Klucz do sukcesu Asasyna tkwi jednak w czymś innym - to idealne odmóżdżacze. Żyjemy w świecie, który nieustannie bombarduje nas bodźcami, stresującą pracą i natłokiem informacji. Po powrocie do domu wielu z nas nie ma ochoty na wyzwania typu Soulslike czy skomplikowane systemy RPG wymagające robienia notatek w Excelu czy pamiętaniu o najmniejszych szczegółach. Nie ma ukrywać - dzisiejsze społeczeństwo jest bardziej rozleniwione niż to sprzed chociażby kilkunastu lat.
Potrzebujemy gier, w których odpoczniemy. Gier, w których prostota odkrywania świata i czyszczenie mapy z pytajników przynosi niemal terapeutyczny spokój. Wykonywanie prostych aktywności, zbieranie znajdziek czy eliminowanie kolejnych celów to powtarzalna, ale niezwykle satysfakcjonująca pętla, która pozwala zresetować głowę po ciężkim dniu.
PPE.pl nie kłamie - Polacy kochają Asasyna
A skąd biorę tę pewność, że w Polsce ta seria cieszy się aż taką estymą? Dane nie kłamią, a te z naszego podwórka są jednoznaczne. Możemy zdradzić, że na portalu PPE.pl jednymi z najpopularniejszych i najczęściej odwiedzanych poradników w historii są te dedykowane Assassin's Creed Valhalla oraz najnowszemu Assassin's Creed Shadows. To nie jest kilkaset tysięcy wyświetleń, a przynajmniej kilka milionów na jedną pracę.
Tysiące z Was niemal codziennie zagląda do opisów zagadek, szuka lokalizacji rzadkich przedmiotów czy sprawdza solucje do eliminacji celów Zakonu Starożytnych czy innych trudniejszych misji. Gdybyście faktycznie nienawidzili tych gier, te statystyki by nie istniały. Fakt, że tak chętnie korzystacie z pomocy przy czyszczeniu mapy z pytajników, tylko potwierdza moją tezę: Polacy po prostu uwielbiają tę serię i ten konkretny styl rozgrywki. Zresztą, nawet tekst o Assassin's Creed Hexe z minionego weekendu to jedna z najczęściej czytanych publicystyk ostatnich 30 dni.
Głód eksploracji
W polskim graczu drzemie niesamowity głód eksploracji i chęć zaliczenia gry na 100%. Lubimy mieć porządek na mapie, lubimy czuć, że każdy odkryty sekret przybliża nas do finału, a potem zdobyć platynkę. Assassin's Creed daje nam narzędzia do realizacji tej potrzeby w sposób przejrzysty i niezwykle atrakcyjny wizualnie.
Bez Asasyna polski rynek straciłby swój fundament w segmencie gier przygodowych/akcji. To właśnie te tytuły często są pierwszym kontaktem młodych graczy z segmentem AAA, a dla starszych - stałym punktem w kalendarzu premier, na który czeka się z niecierpliwością, nawet jeśli publicznie mówi się co innego.
Warto więc zastanowić się, dlaczego tak bardzo wstydzimy się przyznać do zwykłego "kolegowania się" z Ubisoftem. Czy to kwestia mody? A może strach przed byciem uznanym za "niedzielnego gracza"? Prawda jest taka, że gry Ubisoftu to rzemieślnicza solidność, której branża potrzebuje. Po prostu.
Gdyby Ubisoft zniknął, stracilibyśmy ogromnego pracodawcę, innowatora w dziedzinie technologii graficznych i wydawcę, który jako jeden z nielicznych wciąż dostarcza ogromne, fabularne gry dla pojedynczego gracza. Wystarczy przypomnieć sobie o The Division i teraz wyczekiwać The Division 3, które ma być takim potworem, jak niegdyś jedynka rozgrywająca się w zaśnieżonym Nowym Jorku. Do tego AC Hexe z tematyką polowania na czarownice i gęstym jak mleko klimatem, strachem, klaustrofobicznymi lokacjami... Na takie gry właśnie trzeba czekać.
Kończąc te rozważania, spójrzmy prawdzie w oczy: możemy narzekać na wieże, możemy śmiać się z błędów w dniu premiery i powtarzalnych animacji. Ale gdy tylko na PPE.pl pojawia się nowy poradnik do Assassin's Creed (czy nawet news lub tekst związany z tą marką), tysiące kliknięć w kilkanaście minut od publikacji pokazują jedno - jesteśmy w tym świecie obecni, chłonąc go całym sobą.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Assassin's Creed Shadows.
Przeczytaj również
Komentarze (53)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych