Po latach włączyłem Red Dead Redemption 2
Odnoszę nieodparte wrażenie, że mocne tytuły albo starzeją się wolniej, bo zostały odpowiednio dopracowane, albo to problem licznych, współczesnych produkcji. Lata wstecz nie doceniałem gier wyłącznie z faktu, że ich twórcy bazują na własnej technologii, tj. nie sięgają po licencje zewnętrzne (powszechna użyteczność silnika Unreal to znak czasów). Aktualny gamedev wygląda zupełnie inaczej, niezależnie, czy pisałbym o mniejszych studiach czy gigantach branży. W pogoni za wspomnieniem najlepszych gier z poprzedniej generacji konsol, ruszyłem w podróż jako Arthur Morgan, jako bohater niezwykle autentyczny, przemierzający jeden z najpiękniejszych światów, jaki przepisano na zera i jedynki.
Historię Read Dead Redemption tworzyło ponad dwa tysiące osób, studio Rockstar San-Diego (wcześniej działające pod szyldem Angel Studios, znane z głośnej konwersji gry Resident Evil 2 na konsolę Nintendo 64) wspięło się na wyżyny pisarskich, artystycznych i programistycznych umiejętności, aby dowieźć angażującą, dużą i pozbawioną błędów produkcję. Szefowie Rockstara od zawsze mieli ogromne ambicje, przyzwyczaili graczy do jakości zdolnej utrzymać się latami.
Oryginalne Red Dead Revolver uznano za grę dobrą, lecz mało kto przypuszczał, że marka ta wykiełkuje w stronę mocnego, autentycznego westernu, który w moim przypadku sprawił, że pokochałem ten setting. Zrobił to John Marston (Rob Wiethoff), główny bohater Red Dead Redemption, prawdopodobnie najlepszej gry siódmej generacji konsol. Deweloperzy po latach dostarczyli odświeżoną wersję tego klasyka. "Red Dead Redemption wyraźnie się postarzało, a odświeżona wersja nie odmłodziła tej pięknej historii jak trzeba" - napisaliśmy w naszej recenzji. Napisałbym, że oczekuję odświeżenia sequela, lecz gdy po latach zdecydowałem się rozegrać tę opowieść zupełnie na nowo, sądzę, że Red Dead Redemption 2 nie wymaga wizualnego retuszu.
Gang autentyczności

W poszukiwaniu informacji o metodach produkcyjnych studia Rockstar Games trafiłem na serię interesujących wywiadów z jednym z założycieli firmy, Danem Houserem (opuścił studio w 2020 roku.), który przyznał, że zespół rozpoczyna kreację nowych gier od postaci, te są w centrum uwagi, następnie powstaje mapa świata i rozpoczyna się wypełnianie jej detalami. Red Dead Redemption 2 aż kipi od szczegółów, przemierzanie górzystych dolin, miasteczek, prerii, dzikich lasów w 2026 roku nadal sprawia niepohamowaną satysfakcję. Gra powstająca z myślą o wciąż żyjących konsolach PlayStation 4/Xbox One nieustannie zadziwia wykonaniem. W jej podziwianiu pomaga narracja rozgrywki, w której to dodano filmowość do każdej, nawet najprostszej czynności. Arthur powoli otwiera szuflady, szafki, podnosi kapelusz z ziemie, taktownie zsiada z konia, wszystkiemu towarzyszą piękne animacje. Jakość ta ani trochę nie ucierpiała wzdłuż prawie dziewięciu lat.
Produkcję gry Red Dead Redemption 2 zainicjowano w 2010 roku, właściwie chwilę po wypchnięciu pierwszej części z Johnem Marstonem. Decyzję o tworzeniu prequela podyktowała chęć ekspozycji gangu Dutcha Ven Der Linde'a. Ten pomysł zaproponował Dan Houser, po skonsultowaniu się z zespołem pisarzy rozpoczęto formowanie bazowej historii. Twórcy wykorzystali koncept trzech ról znany z Grand Theft Auto V, i faktycznie, w grze patent jest narracyjnie odczuwalny. Nie gramy nikim innym poza Arthurem, choć pozostali członkowie i członkinie gangu sycą narrację swoją obecnością wydają się prawdziwi, w szczególności, gdy akcja przenosi się do rozbijanych obozów (w podobnym stylu działali autorzy z nieistniejącego już Luminous Studio, autorów Final Fantasy XV). Od pierwszych minut otwarcia Red Dead Redemption 2 trudno wyjść z podziwu. Przypadek gry Rockstar Games wiele tłumaczy w kontekście piękna gier wideo. Czy to przypadek, że większość najpiękniejszych współczesnych gier stanowią tytuły korzystające z rzeczywistych scenerii przeniesionych na język zer i jedynek? Jasne, że wiele zawdzięczamy deweloperom i ich wycieczkom w rozmaite rejony Ameryki, aby stworzyć urzekający świat w grze. Każda duża gra korzystająca z pierwiastków natury staje się przyjemniejsza w odbiorze. Red Dead Redemption 2 syci zmysły, po tylu latach, bez większych, upiększających aktualizacji.
Prequel i sequel doskonały

"To nasza ewolucja w znaczeniu tworzenia postaci" - opowiadał Dan Houser (Variety, 2018). Red Dead Redemption 2 porywa gracza do wydarzeń dziejących się na ekranie. Większą przyjemność z doświadczenia oferują momenty spoza głównego wątku, zespół przygotował tysiące kontekstowych sytuacji, które gracz może "triggerować" w trakcie rozgrywki. Dzięki utrzymaniu odpowiedniego tempa, grze nie ujmuje wydajność na poziomie 30 klatek na sekundę, ani stała rozdzielczość ekranu. Dałem się znów pożreć tej grze, jest jedną z tych produkcji, które zwyczajowo obawiam się rozpoczynać, bo mój backlog oczywiście wzrośnie. Red Dead Redemption 2 jest przykładem mocnej jakości, wynikiem tytanicznej pracy tysiąca sześciuset deweloperów i ponad czterystu pracowników z firm zewnętrznych, jak utrzymywał Dan Houser w wywiadach, studio pracowało sto godzin tygodniowo (autor miał na myśli siebie i trzech innych pisarzy, lecz z czasem okazało się, że zaangażowanych w nadgodziny było znacznie, znacznie więcej). Po tych wszystkich lata mogę tylko napisać, że było warto. Tak intensywnego, bujnego i żyjącego własnym życiem świata nie widziałem w grach od dawna.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Red Dead Redemption 2.
Przeczytaj również
Komentarze (6)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych