Czy PS5 się przebudzi? Co PlayStation zaoferuje w 2026 roku?
Po bardzo niemrawym i dla wielu graczy po prostu „niewystarczającym” 2025 roku Sony szykuje się do kilku głośnych premier. Co jednak PlayStation 5 zaoferuje w 2026 roku? Sprawdźmy listę zapowiedzianych i potwierdzonych gier.
Ostatnie dwa lata były wyjątkowo wymagające dla fanów PlayStation. Na liście premier zabrakło wielu oczekiwanych produkcji, a największe studia Sony zostały oddelegowane do realizacji gier-jako-usług. Projekty te nie zapewniły oczekiwanej jakości, część z nich trafiła do kosza, a gracze… musieli uzbroić się w cierpliwość i czekać na konkretne zapowiedzi.
Teraz jednak sytuacja zaczyna się zmieniać. Sony w 2026 roku ma zapewnić przynajmniej dwie duże gry first-party, które zostaną uzupełnione o kilka interesujących produkcji partnerów. Japończycy ponownie stawiają na czasową ekskluzywność, by przynajmniej przez pierwsze 12 miesięcy gracze mogli zagrać w wybrane tytuły wyłącznie na PS5 lub na PS5 i PC.
Czy to będzie ten rok, w którym szeroka publika przestanie narzekać na działania producenta PlayStation 5? Sprawdźmy, co Sony już zapowiedziało i jakie premiery mają realną szansę trafić na rynek w nadchodzących miesiącach.
Mocny początek?
Początek 2026 roku może być dla PlayStation naprawdę znakomity... i to nawet jeśli pierwszym głośnym tytułem w kalendarzu nie będzie pełnoprawny exclusive Sony. Nioh 3 nie jest produkcją wewnętrznego studia PlayStation, ale to jedna z tych marek, które od lat mają bardzo silną tradycję na konsolach Sony, więc naturalnie gracze kojarzą ją właśnie z japońską platformą.
Seria Nioh praktycznie zawsze dowozi jakość. To propozycja, która wyrobiła sobie renomę dzięki piekielnie satysfakcjonującej walce, świetnemu feelingowi broni, kapitalnej dynamice starć i temu specyficznemu miksowi historii z japońskim folklorem. Nic dziwnego, że gdy tylko pojawia się zapowiedź kolejnej odsłony, fani PlayStation od razu ustawiają ją wysoko na liście „must-have”.
Nioh 3 zadebiutuje już 6 lutego 2026 roku, więc to idealny tytuł na otwarcie sezonu: dynamiczny, widowiskowy i stworzony do tego, by społeczność żyła nim tygodniami - buildami, wyzwaniami, bossami i kolejnymi „jeszcze jedną próbą” do późnej nocy. Do tego dochodzi multiplayer, więc w praktyce może to być taka premiera, która z miejsca wywoła pożądany efekt dla PlayStation - o tej grze może być naprawdę głośno.
A potem na scenę wchodzi już pełnoprawny, potencjalny hit PlayStation Studios: Saros. To nie jest tylko kolejna nowa marka - to projekt Housemarque, zespołu, który Returnalem udowodnił, że potrafi połączyć brutalnie dobry gameplay z atmosferą, tajemnicą i historią, o której chce się rozmawiać długo po napisach końcowych. Sony jasno komunikuje, że Saros jest ekskluzywne dla konsol PS5, więc to ma być „ten” tytuł, który pokaże realną siłę oferty first-party.
Saros rozwija koncepcję Returnala w bardzo czytelnym kierunku: szybkie, agresywne tempo trzecioosobowej akcji, ogromny nacisk na feeling strzelania i budowanie napięcia w świecie, który przyciąga nie tylko widokami, ale też klimatem oraz celowymi niedopowiedzeniami. Już materiały zaprezentowane do tej pory sugerują bardziej „filmową” strukturę przygody i opowieść, która może zainteresować nawet tych graczy, którzy zwykle omijają tego typu doświadczenia.
W efekcie pierwsze miesiące 2026 roku układają się dla PlayStation w naprawdę mocny duet. Z jednej strony mamy Nioh 3 - sprawdzoną markę, która rozpala społeczność i zapewnia jakościową, wymagającą akcję na start roku. Z drugiej pojawia się Saros jako wizytówka Sony: gra, która ma pchnąć dalej to, co tak dobrze zadziałało w Returnalu, i jednocześnie udowodnić, że PlayStation wchodzi w 2026 bez hamulców i bez oglądania się na konkurencję.
Na sam początek roku gracze mogą liczyć jeszcze na dwie produkcje, które trafią na PS5, choć w ich przypadku entuzjazm jest już znacznie bardziej umiarkowany. Code Violet (10.01) rodzi pytanie, czy będzie czymś więcej niż wydmuszką wykorzystującą bardzo sprawny marketing poprzedniej gry TeamKill Media – osobiście podchodzę do tego studia z coraz większym dystansem. Z kolei The Seven Deadly Sins: Origin (28.01) to kolejny free-to-play z Azji, kuszący dużym światem i fabułą, ale oparty na modelu, w którym część zawartości naturalnie zostanie zamknięta za płatnościami. Pewnie część graczy sprawdzi, wielu będzie się bawić dobrze, ale warto mieć świadomość, że to dość specyficzny układ, który nie trafi do każdego.
PlayStation ponownie liczy na partnerów?
PlayStation od kilku lat potrafi skutecznie korzystać nie tylko z mocy własnych zespołów, ale też ze wsparcia silnych partnerów... i wygląda na to, że w 2026 roku ponownie zobaczymy ten sam, sprawdzony schemat. Sony stawia na mocne tytuły dostępne wyłącznie na PS5 albo w modelu PS5 + PC, które realnie poszerzają katalog platformy, bez oglądania się na konkurencję konsolową.
Najgłośniej zapowiada się MARVEL Tōkon: Fighting Souls. Sony wciąż nie podało konkretnej daty premiery, ale już teraz wiadomo, że to będzie jedna z największych premier dla PlayStation w perspektywie najbliższych 12 miesięcy. Bijatyka 4v4 tworzona wspólnie przez PlayStation Studios, Arc System Works i Marvel Games wygląda jak projekt skrojony pod widowiskowość, tempo i rywalizację na najwyższym poziomie. Dynamiczne starcia, efektowna oprawa i wyraźny nacisk na zespołową walkę sprawiają, że MARVEL Tōkon: Fighting Souls aż prosi się o esportowe ambicje.
I to nie jest przypadek. Równolegle powstaje PlayStation FlexStrike - oficjalny fight stick japońskiego producenta, który ma trafić w gust fanów bijatyk i graczy turniejowych. Zestawienie nowej bijatyki Marvela z dedykowanym sprzętem jasno pokazuje, że Sony buduje coś więcej niż pojedynczą premierę. To próba stworzenia całego ekosystemu: gry, sprzętu, rywalizacji, eventów i promocji esportowych emocji na PS5.
W segmencie free-to-play gracze dostaną z kolei Ballad of Antara - dark-fantasy action RPG, w którym wcielamy się w Emisariuszy, czyli postacie reprezentujące różne klasy i style walki. Gra stawia na eksplorację ręcznie projektowanych regionów, tajemniczą narrację i świat rozdzierany przez katastrofę. To propozycja skierowana do fanów cięższych klimatów, soulsowych inspiracji i systemów opartych na budowaniu postaci. Model F2P sprawia natomiast, że wiele osób po prostu da tej grze szansę - bez ryzyka, ale z potencjałem na dłuższą przygodę.
Wisienką na torcie oferty partnerów może okazać się Phantom Blade Zero - tytuł, który ma realny potencjał, by wejść do ścisłej czołówki 2026 roku. Miks chińskiej mitologii, steampunku, okultyzmu i kung-fu brzmi jak czyste szaleństwo, ale na materiałach wideo działa zaskakująco spójnie. Szybkie, perfekcyjnie reżyserowane pojedynki, wyrazista choreografia starć, ogromna dynamika i ten „filmowy” pazur sprawiają, że gra przykuwa uwagę już po kilku sekundach gameplayu. Jeśli twórcy dowiozą feeling walki i utrzymają tempo rozgrywki, Sony naprawdę będzie miało powody do zadowolenia - bo taki tytuł na PS5 po prostu znakomicie prezentuje się w gablocie partnerskich ekskluzywów.
Jest jeszcze 4:LOOP - jedna z tych gier-partnerów PlayStation, które warto od razu zapisać sobie na radarze. Projekt zapowiada się jak „nowe Left 4 Dead”: taktyczna strzelanka kooperacyjna dla czterech graczy, nastawiona na wysoką regrywalność, uczenie się na błędach i wspólne runy, w których drużyna mierzy się z potworami w klimacie science fiction. Za grą stoi Mike Booth, współtwórca Left 4 Dead, produkcją zajmuje się Bad Robot Games, a Sony pełni rolę wydawcy. Tytuł zmierza na PS5 oraz PC (Steam), więc wszyscy fani kooperacyjnej jatki z kumplami powinni mieć go na oku - papiery na solidny hit są tu naprawdę konkretne.
Jeśli spojrzeć na całość, 2026 rok może być kolejnym okresem, w którym PlayStation będzie żyło nie tylko dużymi grami od własnych studiów, ale też mocnymi tytułami od partnerów. Od bijatyki, którą łatwo przepchnąć w stronę e-sportu i dużych eventów, przez darmową produkcję F2P dla szerokiej publiki, aż po widowiskową akcję z ambicjami na jeden z najbardziej stylowych tytułów roku. Jeśli to wszystko się zepnie, PS5 zacznie 2026 z rozmachem - a potem będzie miało paliwo, by utrzymać tempo przez kolejne miesiące.
Król będzie tylko jeden?
Marvel’s Wolverine to jedna z tych gier, na które czeka się latami - już po pierwszej zapowiedzi Insomniac Games ustawiło poprzeczkę oczekiwań pod sam sufit. Sony wreszcie zaczyna mówić o projekcie konkretniej: gra ma trafić na PS5 jesienią 2026 roku, a najnowszy zwiastun jest jasnym sygnałem, że prawdziwa machina marketingowa dopiero się rozkręca.
Nie da się jednak udawać, że wokół Wolverine’a nie unosi się cień. Insomniac zostało uderzone głośnym atakiem ransomware, a do sieci trafił ogromny pakiet poufnych materiałów - w tym fragmenty gry, które wcześniej oglądaliśmy głównie za sprawą hakerów, a nie oficjalnych prezentacji. To był wyjątkowo niekomfortowy moment zarówno dla zespołu, jak i dla fanów, bo zamiast kontrolowanych teaserów dostaliśmy surowy wycinek produkcji „od kuchni”, wyrwany z kontekstu i pozbawiony narracyjnej oprawy.
Teraz Sony ma realną szansę odzyskać kontrolę nad przekazem i sprzedać Marvel’s Wolverine w sposób, w jaki potrafi najlepiej: klimatem, historią i rozmachem. Wszystko wskazuje na to, że Insomniac pójdzie w wyraźnie mroczniejszy ton - Logan to idealny bohater do opowieści o bólu, konsekwencjach i świecie, w którym nadludzkie zdolności nie rozwiązują problemów, lecz często tylko je pogłębiają. Jeśli ten kierunek zostanie dowieziony, Wolverine może stać się jedną z najbardziej dojrzałych i bezkompromisowych gier w portfolio PlayStation.
Timing jest niemal perfekcyjny, bo Wolverine znów znajduje się na absolutnym szczycie popkultury. Deadpool & Wolverine okazał się gigantycznym hitem i jednym z największych otwarć 2024 roku, co tylko podkręciło apetyt na kolejne historie z Loganem. Jeśli Sony odpowiednio to sklei marketingowo - filmowy hype, dojrzały ton gry i wyrazistą kampanię promocyjną - Marvel’s Wolverine ma realne szanse stać się jedną z najmocniejszych premier 2026 roku.
Jest jeszcze jeden bardzo ważny argument: Insomniac już przy Spider-Manie udowodniło, że potrafi opowiadać superbohaterskie historie z wyczuciem, tempem i emocjami, nie rezygnując przy tym z widowiskowości. To buduje zaufanie, że fani Marvela dostaną nie tylko efektowną akcję, ale też naprawdę solidną, angażującą opowieść o Loganie - taką, która może na nowo zdefiniować tę postać dla całego pokolenia graczy.
A może w końcu sukces sieciówki?
Sony odważnie weszło w gry-jako-usługi, stawiając na cały pakiet projektów, które miały żyć latami i regularnie napędzać ekosystem PS5. Problem w tym, że rynek nie wybacza. Obok dużego sukcesu Helldivers 2, które sprzedało się błyskawicznie i stało się realnym hitem, pojawiły się też bolesne potknięcia – z Concord na czele. Gra została wycofana z obiegu i wyłączona zaledwie po kilkunastu dniach, a w konsekwencji Sony zamknęło studio Firewalk Studios. Do tego doszły kolejne anulowania wewnętrznych projektów live-service, m.in. w Bluepoint Games oraz Bend Studio, co jasno pokazuje, jak mocno PlayStation musiało skorygować swój kurs.
W 2026 roku kluczowym testem tej strategii ma być Marathon. Bungie wraca do kultowej marki, ale start projektu był wyjątkowo trudny: fala negatywnych komentarzy i wnioski z testów alfa sprawiły, że twórcy zdecydowali się na przełożenie premiery. Gra miała trafić na rynek 23 września 2025 roku, jednak ostatecznie została przesunięta na 2026. Zespół otwarcie mówi o konieczności dopracowania fundamentów: „survivalu pod presją”, bardziej angażującego PvE, sensownie zaprojektowanego endgame’u oraz – po prostu – lepszego strzelania. Aktualnie celem jest marzec 2026, ale pytanie pozostaje brutalnie proste: czy w zatłoczonym gatunku extraction shooterów Bungie ma jeszcze miejsce na duży sukces?
Tym bardziej że Marathon od początku balansuje na cienkiej linie. Z jednej strony musi przyciągnąć nową publiczność, z drugiej – przekonać graczy, że nie jest to produkt „na chwilę”. Bungie zapowiada rozwiązania obniżające frustrację (m.in. lepsze wsparcie dla gry solo, większy komfort rozgrywki i przepustki nagród bez klasycznego FOMO), ale ostatecznie wszystko rozbije się o jedno: czy pętla rozgrywki będzie na tyle uzależniająca, by gracze zostali na dłużej, a nie tylko „sprawdzili i poszli dalej”.
Drugim dużym znakiem zapytania pozostaje Fairgame$ od Haven Studios. Projekt miał być jedną z wizytówek gier-jako-usług tworzonych wewnątrz PlayStation Studios, ale według dostępnych raportów tytuł od dłuższego czasu mierzy się z własnymi problemami produkcyjnymi. W tle pojawiały się informacje o roszadach i odejściach kluczowych osób, w tym Jade Raymond, co nigdy nie jest dobrym sygnałem dla projektu, który ma funkcjonować latami. Fairgame$ wciąż może pozytywnie zaskoczyć, ale równie dobrze może stać się kolejnym przykładem tego, jak trudno jest dowieźć grę-usługę na poziomie, który nie tylko wystartuje z impetem, ale też utrzyma zainteresowanie graczy w długim terminie.
No i jest jeszcze Horizon Online - tytuł, który wraca jak bumerang przy każdej większej dyskusji o przyszłości PlayStation. Z jednej strony nadal nie doczekaliśmy się pełnoprawnej prezentacji, z drugiej coraz częściej pojawiają się wiarygodne doniesienia, że sieciowy Horizon to jeden z kluczowych kierunków rozwoju Guerrilla Games i że właśnie 2026 rok może być momentem jego oficjalnego ujawnienia. Jeśli PlayStation chce udowodnić, że ich gry-jako-usługi to coś więcej niż pojedyncze wyjątki, potrzebuje projektu o naprawdę rozpoznawalnym IP i świeżym pomyśle na kooperację oraz długoterminową zabawę.
Horizon idealnie pasuje do tej roli. Według przecieków twórcy czerpią tu garściami z założeń serii Monster Hunter - wspólne polowania, przygotowania do starć, specjalizacja ról i świat, który żyje także poza głównymi zadaniami. Jeśli Guerrilla faktycznie pójdzie w tym kierunku i dołoży do tego własną wizję uniwersum, Horizon Online może okazać się pierwszą grą-usługą PlayStation, która nie tylko „ma sens na papierze”, ale realnie wypełni lukę pomiędzy ambitnym single-playerem a długoterminowym graniem z innymi. Czy to się uda? To wciąż ogromny znak zapytania - ale potencjał jest nieporównywalnie większy niż w przypadku zupełnie nowych marek.
Czy to wystarczy?
2026 rok zapowiada się dla fanów PS5 naprawdę ekscytująco, bo PlayStation już na starcie ma kilka bardzo mocnych punktów zaczepienia. Nioh 3 to powrót IP, które od lat ma silną tradycję na konsolach Sony i niemal zawsze dowozi jakość, a Saros jako pełnoprawny tytuł od PlayStation Studios ma rozwinąć koncepcję Returnal i pokazać, że zespoły first-party wciąż potrafią zaskakiwać. Do tego dochodzi Marathon - wielki test strategii gier-jako-usług, który po przełożeniu premiery ma wrócić z dopracowanymi fundamentami oraz Marvel’s Wolverine, czyli jedna z najbardziej wyczekiwanych gier ostatnich lat.
Ten rok nie będzie jednak opierał się wyłącznie na „wielkiej czwórce”. Katalog uzupełnią partnerzy, którzy mogą wygenerować równie dużo szumu: MARVEL Tōkon: Fighting Souls wygląda jak przyszły motor e-sportu na PlayStation, 4:LOOP kusi klimatem „nowego Left 4 Dead”, a Phantom Blade Zero ma papiery na jedną z najmocniejszych i najbardziej stylowych gier akcji 2026 roku. To dokładnie ten typ premier, który sprawia, że na PS5 „zawsze jest w co grać”, nawet gdy pomiędzy największymi hitami pojawia się chwilowa cisza.
Pytanie brzmi jednak: czy możemy liczyć na prawdziwe niespodzianki? Przydałaby się jeszcze przynajmniej jedna duża premiera, która domknie rok i sprawi, że PlayStation będzie mogło mówić o kompletnym kalendarzu bez pustych miesięcy. Równie istotne pozostaje to, czy wreszcie zobaczymy realne sukcesy w katalogu gier-jako-usług – Sony ma ambicje, ale rynek już wielokrotnie pokazał, że w tym segmencie nie ma taryfy ulgowej.
Ostatecznie wszystko rozbije się o jakość i tempo premier. Jedno jest jednak pewne: jeśli choć część tych tytułów dowiezie to, co obiecują zwiastuny i zapowiedzi, 2026 rok może być dla posiadaczy PlayStation 5 po prostu bardzo dobry - pełen głośnych, różnorodnych i długo komentowanych premier.
Przeczytaj również
Komentarze (19)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych