Tomb Raider

Seksualność Lary Croft w nowym Tomb Raiderze zostanie wyjaśniona, ale... Nic dobrego z tego nie wyniknie

Mateusz Wróbel | 13.08, 08:00

Powiedzmy sobie to szczerze - lwia część graczy, niezależnie od płci, lubi romanse wplecione do gier wideo. Idealnie dopełniają one scenariusz w ogromnych, przepełnionych zwrotami akcji i emocjonalnymi momentami grach akcji czy RPG-ach nastawionych na głęboką kampanię fabularną.

Pogłębiają one immersję, pozwalając jednocześnie lepiej poznać towarzyszących nam bohaterów. Scenarzyści bardzo często próbują wykorzystać ten chwyt, aby zachęcić nas do jeszcze większego zżycia się z protagonistą. Książkowym przykładem jest tutaj Wiedźmin 3: Dziki Gon, w którym sterujemy Geraltem z Rivii. Ciężko wyobrazić sobie historię białowłosego wojownika, gdyby na jego drodze nie stanęły Yennefer oraz Triss. Rzucę nawet stwierdzeniem, że przez to przygoda byłaby dość znacząco spłycona, a tak pozytywne opinie w okolicach premiery czy nawet dzisiaj nie miałyby miejsca.

Romanse pogłębiają immersję. Zazwyczaj

Yennefer i Triss Wiedźmin

Związanie się z jedną z nich - albo i dwoma, co kto woli - diametralnie wpływa na to, jak układa się życie wiedźmina. I widać to nie tylko we wpisach w księdze prowadzonej przez Geralta (dzienniku, w którym możemy poczytać m.in. opisy bohaterów), ale również dialogach czy niektórych misjach pobocznych/fabularnych. Dzięki tym romansom czujemy, że to my odpowiadamy za to, jak potoczy się przyszłość sterowanej przez nas postaci. Możemy śmiało wrzucić to nawet do wora z "kluczowymi wyborami", których w RPG-ach zawsze jest sporo.

Kolejnych przykładów nie trzeba daleko szukać. Mamy przecież Cyberpunk 2077, któremu można zarzucić dużo, ale na pewno nie to, że romanse nie są rozbudowane, bo przecież wpływają one również na zakończenie. Dopiero przy trzecim podejściu do gry odkryłem, jak wiele może zmienić Judy Alvarez, jeśli gramy żeńską postacią i postanowimy współpracować również z Panam Palmer. Do tego dochodzą marki BioWare, czyli Dragon Age i Mass Effect. Tutaj jednak wybór wybranek/wybranków jest na tyle duży, że odbiorcy decydowali się na kilkukrotne podejście do gry. I nawet nie ze względu na to, aby ujrzeć złe zakończenie czy uśmiercić jakieś postacie, ale dlatego, żeby sprawdzić, jak zmieni się ich główny bohater czy towarzysz, gdy wejdziemy z nim w głębszą relację.

Kluczowe jest natomiast to, aby owe romanse dobrze napisać. O ile w RPG-ach w większości przypadków są one do przełknięcia (bo to my decydujemy, z kim się zwiążemy), tak inaczej dzieje się, gdy sięgniemy po gry akcji. W tym gatunku to my jesteśmy pasażerami i nie mamy żadnego wpływu na wątki ukazywane przez twórców. Czasami wychodzi to wszystkim na dobre (warto wyróżnić tu przepiękną relację między Nathanem a Eleną w Uncharted 4: Kres Złodzieja), czasami już nie. Problem leży w tym, czy odbiorca zgadza się z tym, aby jego postać związała się z wybranym przez scenarzystów bohaterem. 

Narzucone czy nie - kluczowe pytanie

Ellie Dina TLOU 2

Wewnętrzny ból spowodowany wyżej wymienionym czynnikiem był dobrze zauważalny przy The Last of Us Part II, gdzie Ellie związała się z inną kobietą, Diną. To jedna z najpotężniejszych marek PlayStation, ma kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt milionów fanów z całego świata i nie dziwi fakt, że jakiemuś procentowi odbiorców nie spodobało się to, jakiej orientacji seksualnej jest protagonistka "dwójki". Na ten temat powiedziano już wiele, każdy wyrobił sobie o tym z pewnością zdanie, a ja dodam wyłącznie, że jeśli relacja została napisana ze starannością, a nie na przysłowiowe "odwal się", aby tylko wepchnąć na siłę wątek homoseksualny, to nie mam nic przeciwko temu. I tak właśnie było przy TLOU2, bo związek między Ellie a Diną był naprawdę głęboki. Co innego głupoty, które wymyślili scenarzyści (jak ciężarne kobiety włączające się do zamieszek), ale to temat na oddzielny artykuł.

Teraz do sieci trafił scenariusz nowego Tomb Raidera. Zapoznając się z dokumentami, można uznać, że nie jest to wielki "fejk" przygotowany przez fana serii, a przeogromny wyciek, który zepsuł Square Enix  i Crystal Dynamics niespodziankę. Było nią oczywiście podjęcie tematu seksualności Lary Croft, czyli wątku, który od wielu lat stał pod wielkim znakiem zapytania. Gracze publikowali w przeszłości wpisy z notatek czy brali pod lupę relacje Lary z innymi bohaterami (jak np. z Samanthą), ale wszystkie dochodzenia lądowały finalnie w ślepej uliczce. A to dlatego, że jedna z twórczyni historii o owej bohaterce - Rhianna Pratchett - po premierze Tomb Raidera z 2013 roku wyjaśniła, dlaczego pani archeolog nie interesuje się związkami:

Wiecie, nie poruszaliśmy seksualności Lary…. Ludzie rozmawiali o adoratorach Lary i tego typu rzeczach, moje podejście było jednak w stylu: „Nie, nie, nie chcę, żeby to [romanse - dop.red] były częścią tego świata!” Tu chodzi o Larę Croft. Nie czułam, aby bliskie relacje pasowały do tej postaci.

Ale podoba mi się to, że ludzie spekulują na temat związku Lary z Samanthą… To dobrze, że ludzie troszczą się o te postacie na tyle, by myśleć o tego typu rzeczach.

Jak jednak wynika ze scenariusza nowego Tomb Raidera udostępnionego pod koniec lipca, Crystal Dynamics ma być gotowe w końcu pokazać cieplejszą stronę Lary Croft. Protagonistka nie skupi się jedynie na poszukiwaniach ukrytych skarbów, bo będzie pracować z innymi bohaterami, aby osiągnąć cel, z "którym nie da rady poradzić sobie samodzielnie". Brzmi to jak Uncharted, prawda? Dla mnie to bardzo pozytywna informacja, bo ogrywając Shadow of the Tomb Raider brakowało mi właśnie częstszych rozmów między ważnymi postaciami. Być może dzięki wspólnym podróżom gra stanie się bardziej liniowa, bo otwarty świat - znany właśnie z wymienionego wyżej SofTR - kompletnie mi nie podszedł.

Lara Croft z nowego Tomb Raidera w sytuacji bez wyjścia

Lara Croft Tomb Raider 3

Potwierdzono już, że w trakcie nowej ekspedycji pani archeolog spotka Devendrę i Tanvi. To dwie tajemnicze postacie, które podpowiadają, że nowy zespół Lary może składać się nawet z samych kobiet. Dodatkowo przynajmniej z jedną z nich będziemy mieć możliwość wejścia w romans. Scenariusz nie zdradza, czy byłaby to narzucona opcja, jak w typowej grze akcji, czy też wybór zostanie pozostawiony właśnie nam. Uważam jednak, że to drugie rozwiązanie przyjęłoby się zdecydowanie lepiej, bo byłoby bezpieczniejsze, zdecydowanie mniej kontrowersyjne.

Jednakże ogólnie rzecz biorąc, uważam, że scenarzyści z Crystal Dynamics rzucili się na głęboką wodą ze zbyt dużymi falami, przez które ich "okręt" może zatonąć. Prawdopodobnie zabrzmiało to dość skomplikowanie, ale jestem przekonany, że przez ten wyciek, powstający na silniku graficznym Unreal Engine 5 Tomb Raider będzie miał ciągle pod górkę. Gdzie tylko deweloperzy nie wyjdą do nas - czy to z zapowiedzią, czy w późniejszym czasie także aktualizacją stanu prac - to zostaną skrytykowani za to, że narzucają nam wątki homoseksualne - pomimo tego, że wciąż ciężko zdobyć szczegóły, które zdradziłyby, czy opcje romansowe zahaczają także o związki Lary z mężczyzną, a także to, czy są one odgórnie narzucone.

Lara Croft jest na tyle kultową postacią, że negatywne opinie miałyby również miejsce wtedy, gdy rzeczony scenariusz ujawniłby, iż badaczka zwiąże się z jakimś mężczyzną. Z pewnością wiele głosów skierowałoby się w stronę tego, że Croft powinna skupić się na odkrywaniu kolejnych grobowców, a nie bliższych relacjach, bo te powinna zostawić sobie na czas emerytury.

W mojej opinii Crystal Dynamics znalazło się między młotem a kowadłem, bo w tym przypadku nie uda się zadowolić wszystkich. To nie jest nowa marka, przy której można poeksperymentować, bo temat seksualności Lary, o ile zostanie rzeczywiście poruszony w nowym Tomb Raiderze, będzie unosił się w branży gier wideo tak długo, jak dzisiaj kultowa misja "No Russians" z Call of Duty: Modern Warfare 2, dojrzałość z GTA: San Andreas mająca "obrazić" odbiorcę czy nawet śmierć Aerith z oryginalnego Final Fantasy VII.

Czy uważasz, że twórcy nowego Tomb Raidera powinni podjąć temat seksualności Lary Croft?

Tak
6716%
Nie
6716%
Bez różnicy
6716%
Pokaż wyniki Głosów: 6716
cropper