PlayStation 2

Te produkcje z PS2 nie były idealne, ale i tak je uwielbiam. Musicie je spróbować! 

Kajetan Węsierski | 19.05, 21:30

Część z Was może wie, inni na pewno nie, ale PlayStation 2 było moją pierwszą konsolą, na której grałem w pełni świadomie. Zdarzało mi się wcześniej korzystać z paru innych, ale były to bardziej okazjonalne sytuacje i nawet nie pamiętam, z jakimi tytułami obcowałem. Kultowa konsola od Sony zmieniła natomiast moje postrzeganie branży gier i sprawiła, że wolne chwile z kontrolerem stały się codziennością. 

Spędzałem przy PlayStation 2 naprawdę wiele godzin i z perspektywy czasu… Nie zamieniłbym ich na nic innego. Niedawno wspominałem już na przykład o grach, które osobiście najlepiej wspominam z tej konsoli - takich, które dały mi całą masę frajdy, pozwalając na długie godziny znakomitej zabawy. Rzeczony wpis znajdziecie w tym miejscu, a na dziś przygotowałem dla Was nieco inną formę nostalgicznej podróży. 

Chciałbym przedstawić Wam listę dziesięciu gier, które pomimo sporej liczby wad i problemów, wciąż dawały mi nieskończoną zabawę. Żaden z poniższych tytułów nie jest idealny. Daleko im do takich, które mogłyby się ocierać o 9-10/10. Nie przeszkadzało to jednak w przesiadywaniu z nimi długich godzin i zaangażowaniu w to, co działo się na ekranie. Przedstawiam Wam moją dyszkę i zachęcam do tego samego w komentarzach. 

Naruto Uzumaki Chronicles 2

Zacznijmy od mojego prywatnego guilty pleasure! To nie jest wybitny tytuł i daleko mu do wielu gier traktujących o przygodach blondaska, który marzy o zostaniu Hokage. Gdy jednak pewnego dnia Tata przywiózł tę grę z Niemiec, byłem oczarowany. Dziś trudno już tam wrócić i się dobrze bawić, ale wtedy było to dla mnie istnym spełnieniem. Wiecie, sam mogłem kierować Naruto w przygodzie, której w gruncie rzeczy nigdy nie było w anime. Coś cudownego! 

PaRappa the Rapper 2

Pierwsza część była prawdziwym hitem, pewnym przełomem i ogromnym odświeżeniem w branży gier wideo (osobiście nigdy wcześniej nie widziałem czegoś w tym stylu). Niestety przy okazji drugiej odsłony, przyjęcie było znacznie chłodniejsze. Dlaczego? Osobiście uważam, iż wynikało to z tego, że nie było tego elementu zaskoczenia, a sama muzyka stała tu na niższym poziomie, niż w przypadku oryginału. 

Need for Speed Undercover

Nie jest to najlepsza część Need for Speeda i prawdopodobnie od samego podium uplasowałaby się naprawdę daleko. Niemniej, dla mnie była pierwszą, w którą miałem przyjemność grać. I nigdy nie zapomnę długich godzin wyścigów z Tatą i kumplami, kapitalnej muzyki oraz tych wszystkich mechanik wpływania na otoczenie (na przykład niszczenie wielkich znaków). To ten tytuł wprowadził mnie w świat gier wyścigowych. 

Naruto: Ultimate Ninja 3

Ileż godzin przesiedziałem przy tym tytule! Co więcej - cały czas (pomimo sprzedaży większości pudełek i samej konsoli) mam tę produkcję na półce. Z nostalgii i dla potomnych! Sama gra od CyberConnect2 już w momencie premiery była nieco archaiczna, a mechanika walki zdecydowanie nie była czymś, co zachwycało. Po czasie mogła nudzić… No, chyba że jest się fanem Naruto - a ja to spełniałem. 

Soul Reaver 2

Dla wielu osób (i sam zaliczyłbym się do tego grona) sequel Legacy of Kain: Soul Reader 2 nie był tak dobry, jak pierwsza część. Może spowodowane było to zbyt małą liczbą różnic, albo po prostu przesyceniem tematem? Nie wiem, ale sama pozycja została przyjęta raczej średnio. Niemniej, ja bawiłem się dobrze. Dostrzegam pewne błędy, a mało zmian rzeczywiście mogło denerwować, ale to przecież wciąż ten świetny świat! 

Rocky

Pisałem to już wielokrotnie, ale zrobię to raz jeszcze - jestem ogromnym fanem serii filmów „Rocky”. Ubóstwiam Sylvestra Stallone’a, a bokserskie produkcje są moimi ulubionymi w jego repertuarze. Do dziś mam do nich słabość. I pewnie z tego względu tak dobrze bawiłem się przy okazji gry bazującej na tym cyklu. Mechaniki były skopane, postaci nie było wiele, a grafika… Cóż, nie wspominajmy jej. Mimo wszystko spędzałem tam wiele godzin. 

Ultimate Spider-Man

Spider-Man miał sporo udanych gier na PlayStation 2, ale trafiło się także nieco średniaków - wśród nich umieściłbym właśnie grę bazującą na komiksach o Spider-Manie z uniwersum „Ultimate”. Gdy zdecydowano się niejako „zresetować” świat Marvela i zaserwowano nam wgląd w nowe spojrzenie na bohaterów, przyjęto to bardzo ciepło. Nie dziwi więc, że postanowiono w ten sposób pobić także branżę gier. I wyszło… Na tyle dobrze, że chętnie bym dziś wrócił. 

One Piece: Grand Battle

To zdecydowanie nie była dobra gra, a nawet jeśli odpalicie sobie materiał poniżej, zauważycie, dlaczego tak uważam. Czy jednak przeszkadzało mi to, aby bawić się przednio z kumplem? Ani trochę! Zdecydowanie najważniejsza była tu implementacja trybu wieloosobowego, która sprawiała, że zabawa otrzymywała drugie życie i znacznie więcej sensu. Jeśli nie graliście, a będziecie mieli okazję - spróbujcie. Króciutka historia, ale na swój sposób zabawna. 

Ape Escape 2

Tej marki nie muszę raczej przedstawiać, co nie? Pojawiło się nieco kapitalnych odsłon zręcznościowych przygód z łapaniem tytułowych małpek, a „Dwójeczka” zdecydowanie nie była jedną z najlepszych. Sequel nieco irytował, nawet najmniejsze błędy były karane, a potknięcia zdecydowanie za bardzo dawały w kość. Coś, co miało być przyjemną zabawą, okazało się najprostszym sposobem, żeby wyprowadzić się z równowagi. Mimo tego… Grałem dużo i nie żałuję! 

Devil May Cry 2

W rankingu gier z serii Devil May Cry druga odsłona byłaby prawdopodobnie stosunkowo nisko. Na pewno nie jest moją ulubioną i zdają sobie sprawę z wielu (ale to naprawdę wielu) problemów, na które cierpi. Niemniej, nie mam w tym wszystkim żadnych wątpliwości, iż pod pewnymi względami ukazała się dobrą kontynuacją. Usprawniono kilka elementów z oryginału i ja bawiłem dobrze. Przejście trochę zajęło za dzieciaka, ale satysfakcja była ogromna. 

cropper