Deweloperskie piekło - gry, które prawdopodobnie powstawały w bólach

Deweloperskie piekło - gry, które prawdopodobnie powstawały w bólach

Mateusz Wróbel | 28.01, 22:00

Praca przy grach nie jest tak prosta i przyjemna, jak może wydawać się to niektórym, szczególnie młodszym, odbiorcom. Deweloperzy w niektórych sytuacjach biorą nadgodziny, usuwają wcześniej stworzone funkcje i mechaniki, a wszystko to po to, aby zdążyć dostarczyć grę na premierę.

Dzisiaj przyjrzymy się 10 wysokobudżetowym grom, które rzekomo powstawały w deweloperskim piekle. Źródłem tychże informacji są raporty opublikowane przez rzetelnych dziennikarzy powołujących się - w większości przypadków - na swoje własne, anonimowe źródła. 

Battlefield 2042

Zestawienie otworzymy pozycją, która jest na ustach fanów strzelanek od dwóch ostatnich miesięcy. Battlefield 2042, bo to o nim mowa, powstawał według Toma Hendersona tak naprawdę wyłącznie 15 miesięcy. Wersja, która ostatecznie trafiła na rynek ma wiele bolączek i są one spowodowane tym, że nowy Battlefield pierwotnie był projektowany jako Battlefield Royale - coś ala przebojowe Call of Duty: Warzone. W międzyczasie ekipa DICE próbowała przedstawić EA koncepcję ewentualnego Battlefield: Bad Company 3, ale amerykańska korporacja finalnie postawiła na doświadczenie multiplayer. Teraz tego zapewne żałuje, bo BF2042 cieszy się niesamowicie niskim zainteresowaniem.

Call of Duty: Vanguard

Mówiąc o Battlefield 2042 grzechem byłoby nie wspomnieć o jego największym konkurencie - Call of Duty: Vanguard. On także zawiódł fanów strzelanek, a największe bolączki gry przedstawiłem już w oddzielnym wpisie, który znajduje się dokładnie pod tym linkiem. Jeszcze kilka miesięcy przed premierą nowego CoD-a, odsłona z podtytułem Vanguard była rzekomo w tak opłakanym stanie, że Sledgegammer Games potrzebowało pomocy trzech innych studiów deweloperskich zajmujących się kolejnymi częściami marki.

Cyberpunk 2077

Jason Schreier, pracujący dla Bloomberg, zdradził co nieco pewien czas temu o rodzimym Cyberpunk 2077 - bazując na wypowiedziach ponad 20 byłych i obecnych pracowników CD Projekt RED. Według jego informacji wizja twórców sprawujących pieczę nad projektem była oderwana od rzeczywistości, co finalnie doprowadziło do tego, że w grze brakuje wiele zapowiedzianej zawartości. Insider dodał, że do wszystkiego dochodziła presja oraz crunch spowodowany złym zarządzaniem projektem.

Anthem

Anthem było poniekąd gwoździem do trumny BioWare. Kanadyjczycy nie zostali zakopani i obecnie dłubią przy nowym Dragon Age oraz Mass Effect, ale przez problemy z Anthemem wielu graczy straciło do nich zaufanie. Grube ryby z BioWare chciały, aby ich ekipa znana przede wszystkim z gier single-player stworzyła doświadczenie multiplayer. To po prostu nie mogło się udać, co potwierdził sam Schreier w swoich raportach - deweloperzy wiele razy zmieniali koncepcję gry, mieli problemy z dostosowaniem silnika graficznego, publikowali wręcz fałszywe wersje demonstracyjne dla prasy... Koniec końców wyszła z tego jedna, wielka kicha, która miała potem zostać przebudowana do wersji Anthem 2.0. Co z tego wyszło, wszyscy już wiemy.

Mass Effect: Andromeda

Nie można odejść od tematu BioWare nie skupiając się jeszcze na Mass Effect: Andromeda. Rozbudowany RPG, podobnie jak wyżej wymieniony Anthem, miał kilka razy zmienianą koncepcję (pierwotnie myślano, aby zrobić z tego drugie No Man's Sky z losowo generowanymi planetami), a przy tym kilka razy przebudowywany szkielet fabularny. "Normalna" wizja pojawiła się w głowach deweloperów dopiero po pewnym czasie, ale z racji tego, że premiera musiała odbyć się w wyznaczonym terminie, BioWare otrzymało tylko 18 miesięcy na stworzenie rozbudowanej gry. To za mało czasu - szczególnie jak na RPG-a - który ma wyróżniać się angażującymi mechanikami i historią.

DOOM (2016)

DOOM 4 powstawał już w 2008 roku. Szef id Software zapewniał w 2009 roku, że prace nad pozycją idą zgodnie z planem. Na obietnicach się skończyło, ponieważ od ostatnich wiadomości udostępnionych w 2011 roku fani marki musieli czekać aż do 2013 roku, aby dowiedzieć się cokolwiek o nowym DOOM-ie. Okazało się, dzięki śledztwu Kotaku, że w 2013 roku projekt został rozpoczęty na nowo, a w międzyczasie zajęto się zmianą wydawcy, nazwy gry, silnika graficznego. Do tego wszystkiego doszło odejście założyciela id Software. Koniec końców DOOM 4, znany dzisiaj jako po prostu DOOM, pojawił się na rynku w 2016 roku i zaprezentował wysoką jakość.

BioShock

BioShock miał przypominać pod względem opowieści System Shock 2. Ken Levine był zakochany w swoim uniwersum i chciał, aby BioShock miał jak najwięcej cyberpunkowych motywów, co nie było zgodne z wizją innych twórców zajmujących wysokie stanowiska w Irrational Games. Zaczęło dochodzić do konfliktów między-zespołowych (nawet do niezapraszania kluczowych pracowników na bardzo ważne spotkania), ale gdy doszło do ujawnienia produkcji publiczności, sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Widząc tak ciepło przyjętą przez społeczność zapowiedź gry szef Irrational Games i jego pracownicy doszli do porozumienia.

L.A. Noire

L.A. Noire miało sporo problemów już na samym początku. Za tytuł odpowiadał Team Bondi umieszczony w Australii - jest to kraj, który stroni od wszelkiej maści brutalności w grach wideo, a więc szefowie nie mieli łatwo. Na początku zaufało im Sony, ale przez przekroczenie budżetu Team Bondi zostało na lodzie i pomocną dłoń wyciągnęło kilka miesięcy później Rockstar North. Gra okazała się hitem, ale nastrój w ekipie był dość gęsty. CEO nie wymienił niektórych pracowników w napisach końcowych - mowa tutaj przede wszystkim o deweloperach, którzy wyrażali swoje niezadowolenie ze względu na regularny, 12-godzinny czas pracy i przymusowe nadgodziny w nocy lub weekendy. Finalnie Team Bondi upadło, a prawa do marki LA Noire należą teraz do Rockstar Games.

Resident Evil 4

Resident Evil 4 jest uważany za przełom w marce Capcomu. Jednakże, mogło go w ogóle nie być, jeśli Japończycy nie podjęliby - jak widać - słusznych decyzji w trakcie tworzenia tytułu. Pierwsze koncepcje gry za bardzo skupiały się na nadprzyrodzonych zjawiskach i prototyp gry ostatecznie zapoczątkował nową markę Devil May Cry. Dopiero po jakimś czasie Capcom uznał, że RE4 powinien być tym, za co gracze pokochali poprzednie odsłony Resident Evil - survivalem skupiającym się na tajemniczych historiach wokół epidemii wirusowych. Zdecydowano się wręcz stworzyć grę od zera, co wydłużyło czas oczekiwania, ale cóż... było warto, prawda?