Mateusz Gołąb Mateusz Gołąb 03.02.2016
Reakcja: Nintendo zmierza w stronę polityki kopiuj-wklej
1096V

Reakcja: Nintendo zmierza w stronę polityki kopiuj-wklej

1. Weź produkt, który odniósł ogromny sukces na rynku i skopiuj jego założenia z drobnymi zmianami, by nikt cię nie pozwał. 2. Przypnij łatkę znanej marki, żeby wszyscy chcieli go kupić. 3. PROFIT

Zaczynam odnosić wrażenie, ze w Nintendo powoli zaczyna umierać kreatywność. Albo firma odwraca się od niej z pełną premedytacją. Na to przynajmniej wskazują ich pierwsze kroki poczynione w segmencie mobilnym. Jest oczywiście szansa, że Nintendo NX będzie kolejnym odważnym ruchem na płaszczyźnie technologicznej, ale na razie w tym temacie dryfujemy jedynie po powierzchni plotek i spekulacji. Zostawmy je zatem w spokoju i skupmy się na tym, co widzimy na własne oczy. A widzimy zwiastuny aplikacji będących kopiami innych, popularnych programów, które odniosły na świecie ogromny sukces.

Spójrzmy na takie Pokemon GO. Znacie może Ingress? Jakiś czas temu wkręciła się w niego grupka moich znajomych. Koncept jest całkiem ciekawy i trochę kojarzy się z Matriksem. Grę można określić jako sieciowe MMO wykorzystujące rzeczywistość rozszerzoną. Pojawiła się w cyfrowych sklepach w 2012 roku, a stworzyła ją firma Niantic Inc. W telegraficznym skrócie – gracze podzieleni są na frakcje, których celem jest przejmowanie specjalnych portali umiejscowionych w różnych miejscach w prawdziwym świecie. Ingress obudowany jest niezwykle skomplikowaną historią z pogranicza science-fiction obracającą się wokół CERNu, obcej rasy i kosmicznej substancji. Co ciekawe, scenariusz nie jest zakończony i rozwija się z kolejnymi „live eventami”. W praktyce zabawa polega na bieganiu od miejsca do miejsca i korzystaniu z apki w celu zajęcia konkretnych miejscówek. Genialne dla fanów LARPowania, którzy potrafią się wkręcić w klimat. Taka bardziej obłędna gamifikacja programów pokroju Foursquare.

Jak sami widzicie, Pokemon GO to, na dobrą sprawę, praktycznie to samo, tylko z kieszonkowymi potworkami. Biegamy, wykonujemy misje i „łapiemy je wszystkie”. Według zapowiedzi, będziemy mogli nawet odkryć legendarnego Mewtwo, co wydaje się dokładną kopią specjalnych wydarzeń z Ingressu. Oczywiście, inspirowanie się najbardziej popularnymi produktami, to chleb powszedni w każdej branży, ale jakoś niespecjalnie kojarzył mi się on z Nintendo, które zawsze było w moich oczach pionierem innowacji.

Nintendo zamienia się w firmę kopiującą koncepty i doklejającą do nich swoją znaną markę

Podobnie ma się sprawa ze wspomnianym Miitomo, które na pierwszy rzut oka wygląda jak Miiverse'owa edycja facebookowego Messengera. Prasówka mówiąca o „doświadczeniach” i „okrywaniu sekretów przyjaciół” nie zmieni faktu, że, obiektywnie patrząc, program ten będzie nieco bardziej fikuśnym komunikatorem. Filozofia dorobiona została do niego na boku, żeby przypadkiem nie wydało się, że w sumie wpychamy ludziom produkt taki sam jak setki innych.

Trochę martwi mnie to wszystko, bo, jakby nie patrzeć, Nintendo wydaje coraz mniej dużych produkcji, a już na pewno brakuje im wsparcia deweloperów z zewnątrz. Oczywiście 90% wypuszczanych przez nich gier ocenianych jest bardzo wysoko, ale potencjalny nabywca spojrzy na listę kilkunastu produktów na Wii U i setek na każde inne urządzenie i dokona jedynego słusznego wyboru. Takie prawa rynku. Być może firma dostrzegła nadzieję na odbicie się w rynku mobilnym i kopiowaniu innych. Nie jest to trend, który rozpoczyna się w tym konkretnym momencie. Jego zalążka upatrywałbym się w premierze Pokemon Shuffle - gry również jadącej na sprawdzonej i przynoszącej ogromne zyski kombinacji wciągającej i prostej mechaniki z mikrotransakcjami. 

To aż zakrawa o absurd, ile gier tego typu znajduje się na rynku. I większość z nich się dobrze sprzedaje...

Nie jestem pewien, czy taki kierunek rozwoju jest dla tej firmy najlepszy. Rozumiem skąd bierze się fakt, że zwrócono oczy a rynek mobilny i z jakiego powodu Nintendo stawia pierwsze kroki wyjątkowo ostrożnie. Mam jednak wrażenie, że Wielkie N nie do końca rozumie istotę popełnionych przez siebie błędów przeszłości. Aktualne problemy finansowe i niska sprzedaż konsol tej marki na świecie wynika głównie z marnych decyzji biznesowych na starcie życia obu urządzeń, które wpłynęły na nieufność graczy (tych, którzy nie są wieloletnimi fanami marki) oraz kompletne odwrócenie się deweloperów zewnętrznych. To jest jednak temat na zupełnie iny felieton.

Nie mam obaw o to, że te „nieoryginalne” pomysły się przyjmą. Miitomo wygląda uroczo, choć bezcelowo, a Pokemon GO ma słowo „Pokemon” w nazwie, które sprzedałoby nawet ziemniaki. Najbardziej zastanawia mnie, czy przypadkiem kolejna, odnosząca niegdyś wielkie sukcesy firma, nie wpada w spiralę łatwego zarobku. Sami wiemy co się dzieje z takim Konami, które ze względu na kłopoty finansowe i kompletne niezrozumienie ich powodu odsunęło się decyzją nowego zarządu od dużych produkcji konsolowych. Nintendo zawsze było ogromną machiną marketingową, ale wydawało się, że przynajmniej działali na fali pewnych ambicji.

Wygląda na to, że Nintendo NX może okazać się decydującym argumentem, który pomoże podjąć firmie dycyzję. O ile już nie okaże się to sprzęt ukierunkowany głównie na materiały f2p i powielanie schematów, to z pewnością jego sprzedaż ostatecznie przypieczętuje przyszły kierunek rozwoju.

Tagi: miitomo Nintendo nintendo nx Pokemon Go reakcja