Microsoft zamyka 2021 z przytupem, a Sony zbroi się na 2022 rok

Microsoft zamyka 2021 z przytupem, a Sony zbroi się na 2022 rok

Mateusz Wróbel | 01.12.2021, 20:30

Sony odpuściło końcówkę 2021 roku, a idealną okazję wykorzystał nie kto inny, jak Microsoft. Sprawdzamy, jak obie firmy zachowały się w ostatnich kilkunastu miesiącach i zastanawiamy, co szykują na niedaleką przyszłość.

Każdy większy wydawca zapowiadał w poprzednim roku kalendarzowym, że 2021 w jego wykonaniu będzie owocny w nowe, wysokobudżetowe produkcje. Finalnie wyszło, co wyszło, bo i Sony, i Warner Bros. Games, i Take-Two, i wiele innych wydawców nie dostarczyło tego, co było planowane na ostatnie kilkanaście miesięcy. 

Do tego grona można również zaliczyć Microsoft. Wbrew pozorom, które pojawią się w głowie wielu osób szczególnie po obecnym, gorącym dla tejże firmy okresie, korporacja z Redmond nie miała aż tak obfitego roku, jak można było sądzić po chociażby prezentacji Xbox Games Showcase (lipiec 2020).

Zapowiedziano nowe Senua's Saga: Hellblade IIAvowed, czy pożądanego przez fanów post-apo S.T.A.L.K.E.R. 2: Heart of Chernobyl, ale wszystkim tym hiciorom daleko do premiery. Tak naprawdę ciężko stwierdzić, czy w ogóle ujrzą światło dzienne w nadchodzących miesiącach, bo twórcy niezbyt ochoczo dzielą się nowymi szczegółami za pomocą mediów społecznościowych.

Rekompensata

Nie odbiegając już od tematu, Microsoft na szczęście nie pozostawił nas z niczym. W porównaniu z przywołanym już wyżej Sony, twórcy marki Xbox totalnie odpuścili pierwszą połowę bieżącego roku kalendarzowego, aby móc skupić się na przeprowadzeniu jesienno-zimowej ofensywy. 

Patrząc na najważniejsze premiery ostatniego kwartału 2021 pierwsze, co rzuca się w oczy, to produkcje wprowadzone na rynek przez Xbox Game Studios. W październiku skupiono się na strategicznym Age of Empires IV, kilkanaście dni później udostępniono społeczności zjawiskowe wyścigi po tętniącym życiem Meksyku w Forza Horizon 5, a już za dosłownie kilka dni będzie nam dane przenieść się w przyszłość i poznać dalsze losy legendarnego Master Chiefa w strzelance o tytule Halo Infinite.

Gdy dołożymy do tego mniej promowane przez Microsoft tytuły, którymi są przykładowo Psychonauts 2 (w ramach ciekawostki warto wspomnieć, że gra została nominowana do walki o główną nagrodę w trakcie tegorocznej gali TGA - GOTY 2021) czy debiutujące 16 grudnia The Gunk wyróżniające się autorskim, nieczęsto spotykanym stylem graficznym.

Ktoś tutaj zaspał

Nie jest źle, ale patrząc na zapowiedziane do tej pory przez Microsoft gry (nie tylko te z Xbox Games Showcase, ale również tegorocznego Xbox & Bethesda Showcase), mogło, a nawet powinno być lepiej - szczególnie w pierwszej połowie kończącego się już roku, gdzie Sony zaoferowało szczęśliwym posiadaczom PlayStation 5 dwie wysokobudżetowe produkcje - Returnal oraz .

W przypadku japońskiej korporacji możemy zauważyć odwrotną sytuację niż w Microsofcie. Po dość udanej pierwszej połowie 2021 roku Sony położyło się do łóżka i zasnęło. Brzmi to abstrakcyjnie, ale tak właśnie sytuacje miały się między premierą nowego Ratcheta a kolejnymi tygodniami. Pobudka nastąpiła w połowie września, podczas której nakarmiono nas PS5 PlayStation Showcase 2021 (de facto ujawniającym sporo pozycji, nad którymi deweloperzy dopiero co zaczęli dłubać), a potem oznajmiono nieuniknioną wiadomość. Jedyny ratunek Sony na ostatnie miesiące 2021 roku został opóźniony na pierwszy kwartał 2022 roku.

Po przesunięciu premiery Horizon Forbidden West, twórcy konsol PlayStation obudzili się z ręką w nocniku, bo na najgorętszy okres (mikołajkowe i światęczne prezenty, dłużące się zimowe wieczory itp.) nie przygotowali niczego, stawiając wszystkie karty na pierwsze miesiące kolejnego roku kalendarzowego. Takiej sytuacji nie było już od dawna.

Odebranie piłki i... kontratak!

Całą powyższą sytuację, w której pierwsze skrzypce odgrywa Sony i Microsoft, można najprościej porównać do meczu piłki nożnej. Microsoft oddał trzy celne strzały na bramkę przeciwników, a gdy opadł z sił (wszak na pierwsze miesiące po nowym roku amerykańska korporacja nie przygotowała dla nas nic szczególnego), zdeterminowane do odrabiania strat Sony wyprowadza skuteczne kontrataki. Wynik końcowy to wciąż zagadka, bo nie wiadomo, jak finalnie wypadnie nowy God of War, Gran Turismo czy przywołany już Horizon Forbidden West. Zagadką jest również Forspoken i Ghostwire: Tokyo.

Wiem natomiast jedno - dla mnie Microsoft wygrał tegoroczną batalię. I to nie tylko za sprawą gier, a również za sprawą usług, bo twórcy Xbox Game Passa dbają o niego lepiej niż niejedni wydawcy o jakość swoich gier AAA. Następny rok zapowiada się na bardziej wyrównany, a co najważniejsze, do starcia powinno dołączyć także powoli podnoszące się z kolan Electronic Arts wraz z nowym Dragon Age, Need for Speedem, Dead Spacem, GRID-em i tytułem-niespodzianką (może nowe Star Warsy od Respawn Entertainment).