Yakuza Kiwami 2 to prawie idealny remake genialnej gry

Yakuza Kiwami 2 to prawie idealny remake genialnej gry

kalwa | 17.10.2021, 13:00

Stworzenie udanego remake'u to trudne zadanie. Te najlepsze wprowadzają w sprawdzoną formułę sporo nowości, ale jednocześnie zachowują ducha oryginału. Przykładem takiego odnowienia jest Yakuza Kiwami 2 - remake wręcz idealny.

Seria Yakuza jest z nami od 2006 roku, kiedy to pierwsza odsłona pojawiła się na PlayStation 2 - mowa o Europie, bo w Japonii gra pojawiła się w poprzednim roku. Z miejsca zyskała sobie uznanie, choć nie zabrakło krytyki niektórych elementów - jak chociażby pewnej toporności rozgrywki. Gra nadrobiła jednak dobrze napisaną fabułą, klimatem i świetnie wykreowanymi postaciami zamieszkującymi przekonujący świat. Warto wspomnieć też o wielu dodatkowych wątkach w postaci pobocznych zadań i wielu atrakcjach jak liczne mini-gry. Nie można w tym wszystkim pominąć oczywiście muzyki, która stanowi ciekawe połączenie wielu stylów - usłyszymy tu sporo gitarowych brzmień, ale nie brakuje też elektroniki i oczywiście japońskiego folkloru.

Ta formuła sprawdziła się na tyle dobrze, że pojawiła się w następnej odsłonie. Yakuza 2 mogła cieszyć się jednak znacznie usprawnionym systemem walki. Twórcy wzięli pod uwagę głosy graczy i sporo poprawili. Pierwsza część została też złagodzona w stosunku do pierwszych zamiarów (zrezygnowano choćby ze scen ukazujących odcinanie małych palców), aby CERO przychylniej sklasyfikowało grę. W "dwójce" zdecydowano się jednak na nieco więcej. Dlatego obok większej głębi i dramatyzmu przedstawionych wątków, znalazło się miejsce na opowieść o miłości. W tym miejscu warto też wspomnieć o grze aktorskiej, która została stonowana tak, aby nie przypominała swoim charakterem japońskich animacji.

Po "dwójce" sukcesywnie pojawiały się kolejne części, łącznie z pobocznymi, które jak to zwykle bywa, prezentowały się w nieco odmiennej formie. Bardziej znaczące zmiany zaszły jednak nawet w głównej serii - twórcy odeszli od znanego dotychczas systemu walki i zastąpili go starciami turowymi rodem z typowego jRPG. Pojawiła się przy okazji seria Judgment, która pod tym względem przypomina klasyczne odsłony. Fani tej serii mają więc w czym wybierać. Tym bardziej, że możemy jeszcze zagrać w prequel (Yakuza 0) i nowe wersje dwóch pierwszych części. Jest tego wszystkiego około 20 gier. Naprawdę sporo.

Jeśli natomiast zastanawiacie się czemu piszę o Kiwami 2, a nie tym pierwszym, to odpowiedź jest prosta. Drugi remake wypadł po prostu lepiej od tego pierwszego. Twórcy do tego czasu sporo się nauczyli.

Jakże piękna i wzruszająca opowieść

Krótkie opisanie fabuły jakiejkolwiek odsłony jest raczej trudnym zadaniem - wykraczając poza takie banały jak "ot, po raz kolejny obserwujemy perypetie Kazumy Kiryu - byłego członka yakuzy". Nie byłoby to kłamstwo, ale każdej opowieści towarzyszy jednak myśl przewodnia (czy nawet kilka), wokół której wszystko się kręci. W dużym skrócie mówiąc, w "jedynce" była to ogromna suma skradzionych pieniędzy z banku klanu Tojo.

W "dwójce" natomiast mamy do czynienia z widmem nadciągającej wojny pomiędzy klanem Tojo i Sprzymierzeniem Omi. Ówczesna głowa ugrupowania, jaką jest Yukio Terada, prosi Kiryu o radę w sprawie zażegnania nadciągającego konfliktu. Nasz protagonista chcący wieść spokojne życie z dala od spraw podziemnego świata, zostaje wkrótce postawiony w ciężkiej sytuacji. Terada zostaje postrzelony, więc na barkach bohatera spoczywa wzięcie spraw w swoje ręce.

Tutaj właśnie zaczyna się cała historia, w której zobaczymy starania Kiryu o przywrócenie pokoju. Pomogą mu w tym dobrzy znajomi (między innymi nieco zagubiony Daigo Dojima), a przeszkodzi bezpardonowy, brutalny i twardy Ryuji Goda wraz ze swoimi wspólnikami. Standardowo mamy do czynienia z gęstą intrygą, wieloma, bardzo rozbudowanymi wątkami i plejadą charakterystycznych postaci. I tak jak wspominałem wcześniej - znalazło się również miejsce na wątek romantyczny. Zresztą, w Yakuzie na wszystko jest miejsce i nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty przesady.

"Co ja robię ze swoim życiem?"

Fabuła opowiedziana w Yakuzie Kiwami 2 to po prostu klasa sama w sobie. Kolejne wydarzenia śledzi się z zapartym tchem i zasługą są tutaj nie tylko zwroty akcji, ale też świetnie napisane dialogi. Trochę mógłbym się przyczepić do pewnych rzeczy z końcówki (dużo z nich to przywary japońskich gier ogólnie), ale całokształt wzbudza cały szereg emocji. Kreacja postaci też robi swoje, dlatego bardzo łatwo się do nich przywiązać. I nie trzeba nikogo uśmiercać, żeby wzruszyć i zasmucić odbiorcę.

Przy tym wszystkim jest też brutalnie, czasami ciężko i mrocznie, choć w żadnym wypadku monotematycznie. Jest różnorodnie i to jedna z największych zalet gier z tej serii. To bardzo ważne, bo jeśli dana historia opowiadana jest cały w czas w jednym tonie, traci swój impakt. Potrzeba czasem jakiegoś kontrastu, momentu na odsapnięcie czy z drugiej strony wręcz przeciwnie - ekscytujących i zapierających dech w piersiach scen. W żadną stronę nie można też przesadzić. I jeśli o to chodzi, twórcy serii wywiązują się wyśmienicie.

Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę zadania poboczne. Jeśli graliście w którąś odsłonę Yakuzy, to wiecie czego się spodziewać. Wiele z nich to absurdalna komedia, która jest rozbrajająca tym bardziej w towarzystwie wiecznie poważnego Kiryu. Nikt w obliczu takich absurdów jak dorośli faceci w dziecięcych pieluchach, nie miałby kamiennej twarzy. Tylko Kiryu. To również człowiek, który jednocześnie zdaje się doskonale rozumieć otaczający go świat, by za chwilę się przekonać, że jest wręcz odwrotnie.

Zadania poboczne to jedno. Remake może się pochwalić też całkowicie nowymi wątkami. Zresztą, fabuła została odpowiednio zaktualizowana, tak aby mogły się w niej znaleźć nawiązania do Yakuzy 0, czy niewidziana wcześniej historia z udziałem Majimy. Sama w sobie jest krótka, ale to kolejny powód, by dłużej posiedzieć przy tej świetnej produkcji i przy okazji lepiej poznać jedną z najbardziej barwnych postaci ze świata gier wideo.

Dawać go! Nie będzie mi się wozić po Kamurocho!

Miałem nie rozpisywać się o fabule w Yakuzie Kiwami 2, ale nie da się. To tak jakbyście grali w tę grę pomijając wszystkie scenki fabularne. Czysty absurd i to nie w dobrym wydaniu. Raczej takim najgorszym. Mowa jednak o grze, trzeba więc powiedzieć też coś o rozgrywce, która również jest ważnym tutaj elementem.

Trzon Yakuzy to w gruncie rzeczy coś w rodzaju połączenia jRPG z beat 'em up. Przez większość czasu poruszamy się po fikcyjnej (choć zainspirowanej prawdziwym miejscem) dzielnicy Tokio. Struktura jest w gruncie rzeczy otwarta, ale to w żadnym wypadku "japońskie GTA", jak co niektórzy zwykli nazywać tę serię. Poruszamy się pieszo mając możliwość wejścia do większości budynków. Są to sklepy, restauracje, czy obiekty rozrywkowe - jak klub karaoke, czy kasyno.

Można jednak zapomnieć o swobodnym, bezstresowym poruszaniu się po mieście. Kręci się tutaj sporo cwaniaczków, dostających "wściku" na widok Kiryu. O ile im nie umkniemy (co można uczynić bez większych komplikacji), czeka nas bójka. Do dyspozycji mamy kombinacje ciosów (z podziałem na lżejsze i mocniejsze ataki), standardowo pasek HP i drugi, który zapełniony pozwoli nam użyć specjalnych ataków. Do tego dochodzą przedmioty znajdujące się w otoczeniu. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by po kilku ciosach z pięści, złapać za rower i zdzielić nim cwaniaczka.

Podobnie jak przeciwnicy, Kiryu może korzystać z broni. Może to być kij bejsbolowy, katana, czy nawet pistolet. Każdy oręż ulega zniszczeniu wraz z kolejnymi ciosami, więc używać ich możemy chwilowo. Nie ma jednak problemu ze znalezieniem nowego sprzętu do rozdawania siniaków. Są od tego sklepy, czy pozostałości po przeciwnikach. W przeróżnych miejscach kupimy też wszelkiego rodzaju przekąski i napoje, które poza uzupełnianiem określonych pasków, mogą też wpłynąć na ilość zdobywanego doświadczenia.

Jesteś tym co jesz

Wspominałem wyżej o zdobywaniu doświadczenia. Te standardowo wręczane jest za stoczone walki i wykonane zadania poboczne. W Yakuzie Kiwami 2 jest jednak wskaźnik zapełnienia żołądka. Wraz z wybieraniem kolejnych dań z menu knajpy lub restauracji, zapełniamy go. Jeśli wybierzemy więcej niż jest w stanie pomieścić żołądek protagonisty, nie dostaniemy doświadczenia. Tak jest - jedzenie pozwala rozwinąć naszego bohatera, ale nie można przesadzić jeśli chcemy mieć z tego coś więcej. Nie musimy się też martwić obowiązkowym karmieniem byłego gangstera.

Zdobyte doświadczenie możemy oczywiście użyć do wykupienia umiejętności. Menu rozwoju podzielone jest na kilka stron, gdzie możemy wpłynąć na umiejętności w walce, życiu codziennych, czy w temacie ataków specjalnych. Część z pozycji jest zablokowana do czasu wykonania jakiegoś questa, więc choćby dlatego warto je wykonywać.

Jeśli natomiast chodzi o zadania poboczne, to niestety ich struktura w większości jest bardzo podobna i ratuje je jedynie treść. Tak jest jednak w większości przypadków gier. Zadania jakie wykonujemy to zwykle pokonanie jakiegoś przeciwnika (tudzież grupki) i przebrnięcie przez dialog. Zdarzy się też, że będziemy musieli komuś donieść potrzebny przedmiot, czy pobiegać trochę po mieście, od jednego punktu do drugiego.

Seria Yakuza słynie z obecności sporej ilości mini-gier, które są prawdziwym pożeraczem czasu. Do wyboru jest między innymi koi, mahjong, wspomniane wyżej karaoke (w formie gry rytmicznej), czy gry ze stajni Segi - choćby Virtua Fighter 2. Te ostatnie są dostępne na automatach rozmieszczonych w salonach. Spędzanie czasu przy niektórych aktywnościach tego typu, to oczywiście dobry sposób na wzbogacenie się.

Gdyby tego było mało, możemy oddać się też prowadzeniu klubu nocnego, gdzie zarządzamy hostessami, które z kolei zabawiają klientów. Coś podobnego było już w Yakuzie 0, w czym specjalizował się Majima. Jak się jednak okazuje, Kiryu również ma w sobie coś z kierownika. Człowiek wielu talentów. Obok tego możemy pomóc w rozbudowie Kamurocho Hills. Zabawa polega tutaj na odpieraniu ataków konkurencji, a całość przypomina gry z rodzaju tower defense. Rozstawiamy jednostki i obserwujemy jak odpierają kolejnych przeciwników - lub też nie, przez co tracimy ważny sprzęt, który mieli chronić.

Jak więc widzicie, Yakuza Kiwami 2 to prawdziwy skarb jeśli chodzi o zawartość. Aktywności jest tutaj tyle, że nie ma miejsca na nudę. Ponadto, każdy segment rozgrywki jest tak dobrze opracowany, że nie razi swoją formą. Jest też lepiej niż w poprzednim Kiwami - choćby w temacie walki. Walczy się znacznie lepiej i ja osobiście doceniam fakt, że nie ma tutaj różnych stylów walki, bo i tak zwykle korzystałem z ulubionego. Pochwalić muszę też, że twórcy odpuścili z wymogiem częstego klikania X, aby ocucić ogłuszonego protagonistę. W "jedynce" i Zero doprowadzało mnie to w gorsze dni do szału.

Wieczna chwila

Yakuza Kiwami 2 to podobnie jak reszta serii, cudowna ścieżka dźwiękowa. Muzyka jaka przygrywa w kolejnych momentach to mistrzostwo świata. Trudno jest mi wybrać jakiegoś faworyta, bo jest tutaj zbyt wiele dobrego. Pewnie nie będę oryginalny, ale wyróżniłbym utwór A Scattered, Eternal Moment. Piękna kompozycja, zwłaszcza w odniesieniu do sceny podczas której rozbrzmiewa. Chciałbym napisać więcej, ale zaznajomieni z grą powinni wiedzieć o czym mówię, a tym którzy jeszcze nie zagrali, mógłbym zepsuć zabawę.

Świetnych utworów jest jednak znacznie więcej i oczywiście o różnym charakterze, choć przeważają raczej szybsze i cięższe brzmienia. Z takich wyróżniłbym Shots Fired, Update With Gunfire, czy Demolishers. Polecam Wam posłuchać, same dobre rzeczy, szczególnie jeśli gustujecie w japońskich soundtrackach. Odnosząc się jednak do reszty serii, Yakuza 3 wciąż pozostaje na szczycie mojego osobistego rankingu, również jeśli chodzi o muzykę.

Wyróżnić muszę jeszcze zalety nowszego silnika, z którym mamy tu do czynienia. Dzięki temu wejście do kolejnych budynków pozbawione jest ekranu wczytywania. Kiryu potrafi też w końcu przeskakiwać elementy otoczenia, więc nie trzeba ich obchodzić naokoło. Niby mały szczegół, ale znacząco wpływa na komfort grania. No i oczywiście przy tym gra świetnie wygląda i spore wrażenie robi oczywiście miasto z tymi wszystkimi neonami odbijającymi się w kałużach. Z drugiej strony zabrakło mi mechaniki wzbudzania strachu, która obecna była w Yakuzie Zero.

Słowem podsumowania, jeśli nie mieliście do czynienia z serią, zachęcam aby to zmienić. Miejcie jednak na uwadze, że nie jest to gra dla każdego, bo jednak jest specyficzna. To jednak i tak dość stonowana japońszczyzna, więc stawiam, że i lepiej strawna nawet dla osób, które niechętnie sięgają po dziwactwa z Kraju Kwitnącej Wiśni. No i nie przekonacie się dopóki nie spróbujecie. Może akurat przypadnie do gustu. Yakuza Kiwami 2 to idealny remake genialnej gry. Czekam na Kiwami 3, ale w międzyczasie wracam do poznawania reszty serii, bo moja znajomość kończy się na "trójce".