Days Gone - niepotrzebny pośpiech, złe decyzje i złość Bend Studio

Days Gone - niepotrzebny pośpiech, złe decyzje i złość Bend Studio

Mateusz Wróbel | 16.04.2021, 21:30

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że Days Gone 2 nie powstanie, do czego przyczyniła się sytuacja z premierą Days Gone, czyli książkowym przykładem, w jaki sposób nie wydawać gier.

W zeszłotygodniowy piątek nie potrafiłem się uśmiechnąć z jednego powodu. Jason Schreier porozmawiał z kim trzeba było i dowiedział się, że Days Gone 2 nie powstanie, a raczej trafiło do kosza przez dziwną obsesję Sony. Informację tę powtórzyły nawet największe, zagraniczne portale w naszej branży, więc nie można tutaj mówić o zwykłych, niepodpartych przemyśleniach czy plotkach wysnutych z palca.

Przepyszne blockbustery

Days Gone - niepotrzebny pośpiech, złe decyzje i złość Bend Studio

O jaką przytoczoną wyżej obsesję chodzi? A o taką, że japońska korporacja fundująca swojej społeczności masę ekskluzywnych produkcji myśli o wrzucaniu na rynek jedynie wysokobudżetowych produkcji, które - o ile zostaną chłodno przyjęte - nie otrzymają kontynuacji. Wystarczy wrócić pamięcią do kwietnia 2019 roku i przypomnieć sobie, jak zbesztana została historia opowiadająca o losach niespełnionego motocyklisty, Deacona St. Johna.

Niestety, ale wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że krytyka recenzentów wobec Days Gone była w pełni uzasadniona. Ci, co mieli okazję udać się do Oregonu i walczyć ze Świrusami w okolicy debiutu na półkach sklepowych ww. pozycji, doskonale pamiętają ilość rażących błędów technicznych (doczytywanie się tekstur, ogromne (!) spadki klatek na sekundę w trakcie jazdy motocyklem), które nie pozwalały wystawić krytykom pozytywnej oceny. A pikanterii do całej sytuacji dodał fakt, że to nie multi-platforma, a produkt przygotowywany pod jedną konsolę.

Nie wiemy, i nigdy się nie dowiemy, jak przebiegały prace w zespole Bend, ani tego, czy deweloperzy byli uradowani tym, że ich oczko w głowie pojawi się na rynku 26 kwietnia 2019 roku. Warto natomiast przypomnieć, że gra pierwotnie była planowana na 2018 rok (w 2017 roku opublikowano dosyć obszerny gameplay, który wskazywał na to, że z projektem idzie wszystko jak po maśle), potem przeniesioną ją na luty, a dopiero potem zdecydowano się na kwiecień 2019r. Tyle opóźnień w tak krótkim czasie nigdy nie napawa optymizmem, czego świetnym przykładem jest chociażby rodzimy Cyberpunk 2077, który, oprócz PC, PS5 i XSX|S, jeszcze cztery miesiące temu był niegrywalny.

Mizerny 2019 rok?

Days Gone - niepotrzebny pośpiech, złe decyzje i złość Bend Studio

Jeśli popatrzymy na portfolio Sony w 2019 roku, to możemy zauważyć, że to nie był dla nich owocny rok. Oprócz omawianej dzisiaj gry zaserwowano społeczności MediEvil (2019)EricaConcrete GenieDeath Stranding oraz - skierowaną dla posiadaczy zestawów wirtualnej rzeczywistości - . I oprócz produkcji Bend oraz kreatywnego Hideo Kojimy, nie możemy mówić tutaj o jakichś większych premierach.

O ofercie wspomniałem nie bez powodu. Uważam, że Sony bardzo zależało wydać Days Gone w pierwszym kwartale, co mocno ich, jak i samych twórców, zgubiło. Nie odkryję Ameryki mówiąc, że korporacja chce serwować swoim graczom minimum jedną większą pozycję co pół roku, więc kolejne opóźnienie przygody agresywnego motocyklisty nie było z punktu biznesowego możliwe. Tym światem rządzi pieniądz, i myślę, że więcej dodawać tutaj nie trzeba.

Tej całej żółci, skupiającej się przede wszystkim na doczytywaniu tekstur, minutowych ekranach ładowania i ogromnych spadkach płynności, można było uniknąć przesuwając premierę gry z lutego nie na kwiecień, a po prostu na drugą połowę 2019 roku. Nie wierzę, że nikt z "niebieskich" nie miał okazji siąść na fotelu i przenieść się do Oregonu na dwie-trzy godziny, aby zobaczyć, że technicznie ten produkt bardzo mocno odstaje od innych "exów". Jestem pewny, że wiedziało to także Bend, które robiło dobrą minę do złej gry.

Dobra mina do złej gry

Days Gone - niepotrzebny pośpiech, złe decyzje i złość Bend Studio

Amerykańscy twórcy udowodnili za sprawą popremierowych patchy, że wystarczyłyby im jedynie dwa, maksymalnie trzy miesiące, aby dostarczyć na rynek jednego z największych killerów Sony. Ciśnienie to nie ciążyło przykładowo na Sucker Punch, którzy w przypadku najnowszego projektu - Ghost of Tsushima - mieli więcej swobody, bo wszystkie oczy były skierowane na The Last of Us Part II. Cholera, przecież ten tytuł został przeniesiony tylko dlatego, aby zrobić miejsce na półkach sklepowych dla produkcji Naughty Dog - myślę, że tutaj więcej dodawać nie trzeba.

Koniec końców osoby, które z Days Gone miały styczność minimum dwa/trzy miesiące po premierze, uważają, że jest to jedna z najlepszych, jak nie najlepsza gra poprzedniej generacji. I w 99% muszę się z tym zgodzić, ale, tak jak wspomniałem wyżej, recenzenci słusznie skrytykowali tytuł pokazując, że nie chcą niedopracowanych gier - szczególnie takich, które nie działają na platformie, na którą jedynie powstają.

Sony widząc niezadowalający wynik na MetaCritic mogło zadecydować, że pełnoprawna kontynuacja hitu z 2019 roku nie powstanie. Sequele prawie w każdym przypadku gorzej sprzedają się od swojego starszego brata, ale słupki sprzedażowe opadają jeszcze bardziej, gdy poprzednik został chłodno przyjęty przez osoby, których zadaniem jest pomóc zwykłym graczom podjąć decyzję dot. wyboru tegoż produktu. Zawsze istnieje cień szansy, że dana ekipa ponownie zawiedzie.

Za błędne decyzje trzeba zapłacić

Days Gone - niepotrzebny pośpiech, złe decyzje i złość Bend Studio

Kogo w tym przypadku trzeba winić? Po równo graczy i Sony, którzy tworzą pewną pętlę. Pierwsza grupa chce jak najwięcej "exów", często wylewając swoje złości na kolejne opóźnienia, grożąc jednocześnie, że anulują swoje pre-ordery lub nabędą produkt za niższą cenę poprzez rynek wtórny. Druga strona, widząc płynącą kasę dzięki napisowi na pudełku "Tylko na PlayStation", czasami naciśnie na twórców chcąc dostarczyć jak najszybciej graczom tego, co tak mocno pragną. 

Kończąc dzisiejszy wpis pragnę zaznaczyć, że Jeff Ross, reżyser Days Gone, pracujący w Bend Studio przez ponad 14,5 lat, przejrzał na oczy i opuścił pod koniec zeszłego roku swoją ekipę. Patrząc na jego wpis na koncie Twitter, DG2 powstawało jeszcze na początku 2020 roku. Projekt trafił do kosza i ciężko obecnie stwierdzić, czy zostanie z niego kiedykolwiek wyciągnięty. Być może został już zmiażdżony przez mechanizmy śmieciarki, a może, dzięki negatywnemu odzewowi, japońska korporacja pozwoli pracować Amerykanom nad tym, czym chcą. Bardzo bym tego chciał.

cropper