Kajetan Węsierski Kajetan Węsierski 06.06.2021
Far Cry 6 musi być innowacyjny. Kolejny odgrzewany kotlet może się nie sprawdzić
839V

Far Cry 6 musi być innowacyjny. Kolejny odgrzewany kotlet może się nie sprawdzić

Choć na ten moment trudno wyrokować, co przyniesie nadchodząca odsłona serii Far Cry, to trzeba liczyć na choć małą innowację w sposobie prowadzenia historii - ten sam cukierek nie będzie smakował dobrze. 

Far Cry 6 to bez dwóch zdań jedna z największych premier drugiej połowy tego roku. Po opóźnieniach związanych z pandemią wiemy już (mamy taką nadzieję), iż gra zadebiutuje 7 października 2021. I będzie to data bardzo ważna, wszak mówimy o marce, o którą Ubisoft dba naprawdę mocno. Zdaje się pilnować jej niczym oczka w głowie i wierzyć, że ma siłę przebicia oraz rozgłos, które mogą walczyć nawet z Assassin’s Creed. 

Właściwie czasem mam wrażenie, że seria Far Cry ustępuje tylko tej wspomnianej. Mówimy przecież o pięciu pełnoprawnych odsłonach, dwóch spin-offach, kilku odświeżeniach i tytule rozgrywanych w prehistorii, który właściwie umieściłbym pomiędzy tymi wszystkimi. Jakiś czas temu miałem nawet okazję podzielić się na łamach portalu moim rankingiem dotychczasowych odsłon serii (zapraszam tutaj). 

Dziś jednak chciałbym skupić się na tym, co dopiero przed nami, a więc na wspomnianej szóstej części. Wbrew pozorom, wydaje mi się, że może mieć ona naprawdę spore znaczenie w kontekście całej serii i być może okaże się wyznacznikiem tego, w jakim kierunku Ubisoft dalej poprowadzi markę Far Cry. Trzeba to naprawdę dobrze rozegrać, aby nie wrzucać graczy do tego samego jeziora. Po raz czwarty. 

Far Cry 6 - co wiemy? 

Przez ostatnie tygodnie dowiedzieliśmy się naprawdę sporo na temat samej gry. Wiemy, że akcja została umiejscowiona na Yarze, gdzie otrzymamy jedno proste zadanie - obalić psychopatycznego dyktatora oraz syna, który zdaje się wdawać w jego ślady. Przekonamy się więc, jak wygląda rewolucja na miarę współczesnych czasów i będziemy mogli poczuć się jak partyzanci z prawdziwego zdarzenia. 

Far Cry 6 - okładka

Dostaniemy oczywiście całkiem sporo innowacyjnych mechanik oraz elementów. Sama wyspa będzie największą w historii serii - twórcy obiecują, że zaimponuje nie tylko rozmiarami, ale także mnogością zadań i czynności, które można na niej wykonywać. Będziemy mieli całkiem dużą dowolność działań, co na pewno spodoba się fanom serii oraz tym, którzy niekoniecznie chcą być prowadzeni za rączkę. 

Oprócz tego pojawi się cała masa zwariowanych broni (jak wyrzutnia płyt CD), zwierzęcy kompani, a także pełno zróżnicowanych terenów - od gór, aż po zbiorniki wodne. Wszystko to ma sprawić, że poczujemy się rzeczywiście częścią wyspy i całej przygody, a przy tym tak, jak nigdy dotąd, będziemy mogli wczuć się w wydarzenia, które zaserwuje dla nas Ubisoft - jakby nie spojrzeć, brzmi dobrze.

Czy to wystarczy? 

Cóż, mam jednak pewne obawy - czy „dobrze” jest wystarczające dla tej serii. Właściwie „znakomicie” czytałem wyłącznie przy Far Cry 3, a „świetnie” przy Far Cry 4. Później było już tylko „dobrze”, „dobrze” i „dobrze”. Nie przeszkodziło to jednak pełnoprawnej „piątce” w pobiciu rekordu i zostaniu „najszybciej sprzedającą się odsłoną serii”. Cóż, trzeba przyznać, że jej zapowiedzi były naprawdę mocne. 

Far Cry 6 - gra

Mniej kolorowo było jednak w przypadku pobocznej odsłony, która debiutowała w 2019 - Far Cry New Dawn - tam start był gorszy o 86.5% względem poprzedzającego Far Cry 5. Co więcej, według danych udostępnionych przez GamesIndustry - rezultat był znacznie gorszy nawet od Far Cry Primal. Czy oznacza to, że zainteresowanie serią drastycznie spadło? Nie - moim zdaniem oznacza to tyle, że gracze nie chcą odgrzewanego kotleta. 

A jak wiemy, trafiają się nawet głosy, które sugerują, że właściwie od kultowej już „trójki” (a według niektórych nawet od Far Cry 2), dostajemy prawie to samo. O ile nie mogę się z tym w stu procentach zgodzić, o tyle jestem w stanie zrozumieć tę perspektywę. Z drugiej strony przecież podobnie jest z większością dużych serii od Ubisoftu. Wystarczy spojrzeć na Watch Dogs i Assassin’s Creed (choć tutaj dostaliśmy swoistą „rewolucję” przy Assassin’s Creed: Origins). 

Far Cry 6 musi być innowacyjny 

Myślę, że twórcy zdają sobie sprawę, iż tym razem muszą zaserwować coś nieco innego. Podanie tego samego cukierka w nieco zmienionym papierku nie sprawi, że gracze tłumnie rzucą się na grę. I mam przeczucie, że będzie dobrze. Najlepszym dowodem jest bowiem zatrudnienie Giancarlo Esposito. Nie bierze się tak głośnego aktora (Breaking Bad, The Boys, The Mandalorian), żeby go zmarnować. 

Far Cry 6 - bohaterowie

Sądzę więc, że choć już poprzednie gry z serii stały znakomitymi antagonistami (Vaas, Pagan Min, Citra, czy Faith), to tym razem jest szansa na zupełnie nową jakość. A jeśli zamierzają dorzucić do pieca w swoim najsilniejszym punkcie, to można mieć nadzieję, że zadbali także o najsłabsze. Zresztą, już ich zapewnienie o tym, że mapa nie będzie pusta, pozwala liczyć na taki obrót spraw. Ja jestem dobrej myśli. 

Nie mogę się doczekać 

Już na początku października wejdę do tego świata i przekonam się na własnej skórze. Nawet jeśli dostanę to samo, ale w innej oprawie, na pewno będę się bawił przynajmniej przyzwoicie. Jeśli jednak końcówka roku przywita nas zalewem gier, Ubisoft będzie miał problem z utrzymaniem przy sobie graczy - szczególnie w tytule, który ma stawiać na otwartość. Watch Dogs Legion zdążyło się na tym przejechać

Jeśli jednak pod przykrywką tego samego, zaserwują nam zupełnie nowe doznania… Jeżeli wespół ze wzrostem jakości głównego antagonisty, wzrośnie także kwestia zadań pobocznych, a większy nacisk zostanie postawiony na rozwój bohatera… To jestem pewien, że dostaniemy jeden z największych hitów tego roku. Far Cry 6 musi być innowacyjny i wierzę, że taki będzie. Chcę spędzić na Yarze dziesiątki godzin. 

Tagi: far cry Far Cry 6 Giancarlo Esposito gry Ubisoft Vaas