Remaster Fallouta 3 pokaże w pełni możliwości gry: "wcześniej wydaliśmy okrojony produkt"
Oficjalne potwierdzenie prac nad odświeżoną wersją kultowego Fallouta 3 wywołało falę entuzjazmu nie tylko wśród graczy, ale również u samych twórców oryginału. Nate Purkeypile, który przez lata pełnił funkcję grafika oraz dyrektora artystycznego przy największych projektach Bethesda Game Studios, publicznie podzielił się swoimi przemyśleniami na temat nadchodzącego odświeżenia.
Twórca nie ukrywa podekscytowania faktem, że nowa ekipa będzie mogła zrealizować wizję, która na początku XXI wieku była niemożliwa do osiągnięcia ze względu na ogromne bariery sprzętowe.
Jak ujawnił w niedawnej rozmowie były pracownik studia, wydany w 2008 roku Fallout 3 w stu procentach nie odpowiadał pierwotnym zamierzeniom zespołu artystycznego. Twórcy musieli iść na nieustanne kompromisy - ówczesna technologia nakładała surowe limity m.in. na liczbę jednocześnie generowanych źródeł światła czy zasięg rysowania obiektów. W efekcie postapokaliptyczny świat zaprezentowany w grze był silnie okrojony i nie oddawał w pełni zamysłu przedstawionego na wczesnych grafikach koncepcyjnych.
Purkeypile podkreślił, że o ile w przypadku branży filmowej remaki bywają często zbędne, o tyle w grach wideo - a w szczególności w sferze oprawy wizualnej - są one w pełni uzasadnione. Współczesne możliwości technologiczne pozwalają w końcu tchnąć życie w krajobraz Stołecznych Pustkowi tak, jak planowano to od samego początku. Zwiększenie szczegółowości otoczenia oraz zniesienie dawnych barier sprzętowych ma dać nowej wersji przestrzeń i skalę, o jakich autorzy oryginału mogli jedynie marzyć.
Co ciekawe, były deweloper opowiedział się za nowocześniejszym podejściem do odświeżania klasyków, stawiając za wzór udane i głębokie remaki znane chociażby z serii Resident Evil. Jego zdaniem czasy powierzchownych ulepszeń, ograniczających się do wyostrzenia starych tekstur i podbicia rozdzielczości, dawno minęły.