Wyższa cena Nintendo Switch 2 i gorsze prognozy sprzedaży. Tragiczny okres dla Japończyków?
Niedawno podwyższono ceny za konsole Nintendo Switch, co spowodowało, iż kurs akcji spółki zanurkował o 12 procent w ciągu zaledwie jednego weekendu.
To najniższy poziom notowań od końca 2023 roku. Podwyżka wejdzie w życie najszybciej w Japonii (już 25 maja), natomiast reszta świata, w tym USA, odczuje ją od 1 września - cena konsoli skoczy tam o 50 dolarów. Wygląda na to, że presja ze strony udziałowców, by zwiększyć marżę, odbiła się firmie rykoszetem, wywołując nerwową reakcję rynku.
Sytuacja jest o tyle nietypowa, że Nintendo w swoim raporcie finansowym przewiduje mniejszą sprzedaż w drugim roku obecności konsoli na rynku niż w pierwszym. Zazwyczaj nowa generacja rozkręca się z czasem, ale firma prognozuje spadek z blisko 20 milionów sztuk (świetny wynik premierowy) do około 16,5 miliona.
Wydaje się, że producent ma pełną świadomość, iż wyższa cena może skutecznie ostudzić zapał tych, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przesiadkę z oryginalnego Switcha, mimo że premierowy rok „dwójki” znacząco przebił początkowe oczekiwania.
Inwestorów niepokoi nie tylko cena, ale i to, w co właściwie będziemy grać w drugiej połowie 2026 roku. Obecnie harmonogram premier pierwszej strony (first-party) kończy się na lipcu, z tytułami takimi jak:
- Yoshi and the Mysterious Book
- Star Fox
- Splatoon Raiders
Po tych premierach w kalendarzu zieje wielka dziura. Analitycy, w tym Daniel Ahmad, sugerują, że Nintendo musi szybko wyciągnąć asy z rękawa, by zachęcić graczy do zakupów przed wrześniową podwyżką. Plotki o remake'u kultowego Ocarina of Time, nowym trójwymiarowym Mario czy kolejnym Smashu rozpalają wyobraźnię, ale bez oficjalnych zapowiedzi akcjonariusze pozostają sceptyczni...