Twórcy The Blood of Dawnwalker używali AI. Ale stawiają jasną granicę
Temat sztucznej inteligencji w gamedevie od dawna wywołuje w branży ogromne kontrowersje. Podczas ostatniego spotkania z dziennikarzami odniósł się do nich Konrad Tomaszkiewicz - główny reżyser nadchodzącego The Blood of Dawnwalker i weteran znany z pracy nad Wiedźminem 3.
Szef studia Rebel Wolves szczerze opowiedział o tym, jaką rolę technologia odegrała w ich najnowszej produkcji.
Jak wyznał twórca, zespół faktycznie sięgnął po wsparcie generatywnej sztucznej inteligencji, ale wyłącznie na wczesnym etapie projektowania. Algorytmy posłużyły deweloperom do tworzenia roboczych wersji dialogów i “szkiców” przerywników filmowych. Powód takiej decyzji był czysto praktyczny.
Współczesne gry RPG są nagrywane w wielu językach, a zmiany w scenariuszu narzucane w połowie produkcji prowadzą do potężnej presji, nadgodzin i opóźnień. Dzięki sztucznym głosom zespół mógł bezboleśnie testować historię, zanim do studia zaproszono prawdziwych aktorów.
Konrad Tomaszkiewicz podkreślił, że widzi w AI szansę na automatyzację nudnych i frustrujących procesów (jak szukanie dziur w geometrii poziomów), co w przyszłości odciążyłoby pracowników. Jednak, aby uspokoić zaniepokojonych graczy, przedstawiciel studia wydał kategoryczne oświadczenie.
W ostatecznej wersji The Blood of Dawnwalker, która zadebiutuje już 3 września 2026 roku, nie znajdzie się ani jeden zasób wygenerowany przez AI. Jak z dumą podsumowano, cała finalna wersja gry od początku do końca została stworzona wyłącznie przez “ludzi z krwi i kości”.