Twórcy „Dave the Diver” używają AI do tłumaczeń. Ale jest jeden warunek
„Dave the Diver” dołącza do rosnącej liczby gier korzystających z AI, ale twórcy najwyraźniej chcą uniknąć kontrowersji.
Studio potwierdziło, że sztuczna inteligencja wspiera tłumaczenia, jednak każdy tekst przechodzi „gruntowną wewnętrzną weryfikację” przed trafieniem do gry.
Twórcy „Dave the Diver” oficjalnie przyznali, że wykorzystują generatywną sztuczną inteligencję do wsparcia lokalizacji i tłumaczeń. Informacja pojawiła się m.in. w aktualizacji strony gry na Steamie, gdzie dodano stosowne oznaczenie dotyczące użycia AI.
Studio podkreśla jednak, że AI nie działa samodzielnie. Wszystkie tłumaczenia mają przechodzić „przez gruntowną weryfikację”, czyli dokładną kontrolę jakości przez zespół deweloperski, zanim zostaną udostępnione graczom.
To ważne, ponieważ temat tłumaczeń w „Dave the Diver” był już wcześniej omawiany przez graczy. Część zwracała uwagę na nierówną jakość lokalizacji, co mogło wpłynąć na decyzję o wsparciu procesu przez AI.
Wprowadzenie AI do tłumaczeń wpisuje się w szerszy trend w branży. Coraz więcej studiów wykorzystuje sztuczną inteligencję, aby przyspieszyć proces lokalizacji i obniżyć koszty. Szczególnie w przypadku gier dostępnych w wielu językach jednocześnie.
Jednocześnie twórcy starają się wyraźnie zaznaczyć, że AI pełni jedynie rolę pomocnego narzędzia, a ostateczna jakość tekstu zależy od ludzi. To próba znalezienia balansu między efektywnością a zachowaniem jakości, która w przypadku lokalizacji jest kluczowa dla odbioru gry.
Cała sytuacja pokazuje, że branża gier coraz śmielej sięga po AI, ale jednocześnie musi mierzyć się z rosnącą czujnością graczy, którzy nie chcą spadku jakości w zamian za automatyzację.