Sony zwraca pieniądze za Concord 2.0. Piękny gest dla posiadaczy PlayStation
Wygląda na to, że 2026 rok nie jest łaskawy dla gier-usług, a tytuł Highguard właśnie stał się kolejnym symbolem rynkowej brutalności.
Sony, nie chcąc powtórki z wizerunkowego kryzysu, zdecydowało się na radykalny krok i po pójściu gry Highguard "drogą Concorda" zdecydowano się zwrócić pieniądze wydane na mikropłatności w tymże tytule.
Decyzja ta zapadła zaledwie kilka tygodni po premierze, co sugeruje, że zainteresowanie tytułem było wręcz mikroskopijne, a utrzymywanie serwerów dla garstki osób przestało mieć jakikolwiek biznesowy sens.
Proces oddawania pieniędzy przebiega sprawnie, choć zależy od platformy. Użytkownicy PlayStation Network donoszą, że Sony automatycznie cofa transakcje, co w świecie cyfrowej dystrybucji wciąż jest ruchem rzadkim i godnym odnotowania.
Nieco inaczej wygląda sytuacja na Steamie i w sklepie Microsoftu - tam gracze często muszą sami zgłaszać się po zwrot, ale z relacji na forach wynika, że platformy bez problemu oddają środki nawet tym, którzy w wirtualnym sklepie zostawili spore kwoty. Jeden z graczy pochwalił się odzyskaniem blisko 300 dolarów, które wydał na wykupienie niemal całej zawartości sklepu przed ogłoszeniem zamknięcia.
Dla studia Wildlight i całego pionu gier sieciowych Sony to potężny cios, oznaczający w praktyce, że projekt wygenerował okrągłe zero dolarów przychodu. Eksperci zauważają, że takie „prokonsumenckie” podejście do zwrotów staje się nowym standardem obronnym - wydawcy wiedzą, że jeśli nie oddadzą pieniędzy za martwy produkt, gracze nigdy więcej nie zaufają nowym, nieznanym markom typu live-service.
Branża z niepokojem patrzy na tę serię porażek, a na forach coraz częściej padają pytania o kondycję innych nadchodzących tytułów sieciowych, które teraz będą musiały walczyć o zaufanie mocno sceptycznej społeczności.