Krew i przemoc? Zamiast 10. filmu Quentin Tarantino tworzy brytyjską farsę
Quentin Tarantino oficjalnie zamienia srebrny ekran na deski teatru. Po miesiącach spekulacji dotyczących jego wyczekiwanego, dziesiątego i (zgodnie z zapowiedziami) ostatniego filmu, nagrodzony Oscarem wizjoner postanowił pójść w zupełnie innym kierunku.
Jak donosi serwis Deadline, kolejnym reżyserskim projektem Tarantino będzie jego pierwsza, w pełni autorska sztuka teatralna, której premiera ma odbyć się w londyńskim West Endzie na początku 2027 roku.
Jeśli fani spodziewali się krwawej jatki w stylu Pulp Fiction czy Kill Bill, będą musieli zweryfikować swoje oczekiwania. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez osoby z otoczenia reżysera, nowy projekt to klasyczna, staromodna „brytyjska farsa”. Spektakl ma opierać się na dynamicznej komedii fizycznej, gagach typu slapstick, pomyłkach tożsamości i wszechobecnym chaosie za kulisami - w tradycji kultowej sztuki Czego nie widać (Noises Off) Michaela Frayna. Co ważne, nie będzie to adaptacja żadnego z dotychczasowych dzieł Tarantino, lecz całkowicie oryginalny scenariusz.
Sam reżyser już latem ubiegłego roku wspominał w podcastach, że scenariusz sztuki jest gotowy i zamierza poświęcić na ten projekt „półtora roku do dwóch lat swojego życia”. Obecnie trwają poszukiwania odpowiedniego teatru w Londynie, który sprostałby wymogom specyficznej, fizycznej komedii. Tarantino osobiście wyreżyseruje spektakl i, jak donoszą źródła, celuje w mieszaną obsadę - obok wschodzących talentów na scenie mają pojawić się wielkie gwiazdy Hollywood posiadające doświadczenie teatralne (w plotkach przewija się m.in. nazwisko Bradleya Coopera).
Decyzja o wejściu w świat teatru następuje po tym, jak Tarantino niespodziewanie porzucił plany realizacji filmu The Movie Critic, a także zrezygnował z reżyserowania spin-offu Once Upon a Time... in Hollywood dla platformy Netflix. Reżyser zostawił sobie jednak otwartą furtkę - zapowiedział, że jeśli sztuka okaże się gigantycznym sukcesem, to niewykluczone, iż ostatecznie przeniesie ją na wielki ekran jako swój legendarny, pożegnalny, dziesiąty film.