Nintendo nie będzie zadowolone. Dolphin sprawia, że gry z GameCube wyglądają fantastycznie
Emulacja konsol to maraton, nie sprint, ale twórcy projektu Dolphin właśnie przekroczyli jedną z najważniejszych linii mety w historii tego oprogramowania.
Najnowsza wersja najpopularniejszego emulatora konsol GameCube i Wii osiągnęła poziom kompatybilności i stabilności, który można określić mianem „kamienia milowego”. Dla fanów retro to sygnał, że cyfrowa prezerwacja klasyków Nintendo weszła w złotą erę.
Kluczem do sukcesu okazały się wieloletnie prace nad eliminacją specyficznych błędów graficznych i dźwiękowych w tytułach uchodzących za „trudne” (jak np. seria Star Wars: Rogue Squadron). Dzięki optymalizacji kodu i lepszemu wykorzystaniu nowoczesnych API graficznych (Vulkan/Metal), Dolphin potrafi teraz wyświetlać gry z wiernością przewyższającą oryginalny sprzęt, oferując jednocześnie rozdzielczość 4K, wygładzanie krawędzi i stabilne 60 klatek na sekundę tam, gdzie oryginał „dławił się” przy 20.
To doskonała wiadomość nie tylko dla posiadaczy potężnych PC, ale przede wszystkim dla użytkowników urządzeń przenośnych, takich jak Steam Deck czy smartfonów z Androidem. Nowa wersja Dolphina jest lżejsza i bardziej energooszczędna, co pozwala cieszyć się takimi hitami jak Metroid Prime czy Super Smash Bros. Melee w podróży, bez obawy o szybkie rozładowanie baterii czy przegrzanie sprzętu.
Osiągnięcie to jest dowodem na siłę modelu open-source. Tysiące wolontariuszy przez lata szlifowało kod, aby ocalić dziedzictwo fioletowej kostki Nintendo od zapomnienia. W dobie, gdy oficjalne remastery często rozczarowują jakością lub ceną, Dolphin pozostaje wzorem tego, jak z szacunkiem traktować historię gier wideo.