Sieciowi hejterzy w natarciu. Twórcy Marathon nienawidzili porównania z Concordem, teraz czują dumę
Były dyrektor artystyczny gry Marathon, Joseph Cross, przyznał w szczerym wywiadzie, że porównania ich nadchodzącego projektu do rynkowej klęski gry Concord były dla zespołu trudnym doświadczeniem.
Obie produkcje są postrzegane przez pryzmat ogromnego ryzyka finansowego, modelu płatnej strzelanki typu extraction oraz przynależności do szeroko zakrojonych planów Sony dotyczących rozwoju gier-usług. Cross określił tę sytuację jako pechowe „znalezienie się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie”, zauważając, że cień porażki innego, niezwiązanego z nimi tytułu, mocno rzutował na nastroje wokół pracy jego dawnego zespołu.
Mimo fali internetowej krytyki, twórcy starali się zachować wiarę w unikalny styl graficzny produkcji. Cross podkreślił, że choć jako artysta nie miał bezpośredniego wpływu na mechanikę rozgrywki czy balans, czuje ogromną satysfakcję z wypracowanej estetyki, która w przeciwieństwie do „łatwo zapominanych” projektów konkurencji, potrafi skutecznie przykuć uwagę i wywołać silne emocje.
Droga do premiery była wyboista również z powodu wyjaśnionej już afery dotyczącej plagiatu w projektach logotypów, co przez pewien czas negatywnie wpływało na wizerunek gry. Artysta zaznaczył jednak, że mimo ataków ze strony sieciowych „hejterów”, nikt nie może odebrać mu dumy z artystycznej wizji, którą udało się stworzyć.
Produkcja Marathon trwa już około sześciu lat, a zespół rozrósł się w tym czasie z zaledwie dwunastu do setek pracowników. Tak długa faza deweloperska generuje koszty szacowane na setki milionów dolarów, co czyni grę jednym z najbardziej ryzykownych przedsięwzięć w historii studia Bungie. Cross zwrócił uwagę na brutalną stronę biznesową tego procesu - każdy kolejny dzień pracy nad produktem, który jeszcze na siebie nie zarabia, pogłębia straty studia.
Niemniej, po najnowszych raportach, Marathon cieszy się dużym zainteresowaniem na PC oraz PS5.