Tytus Stobiński Tytus Stobiński 11.09.2019 15:11
Detroit
838V

David Cage zdradził, co sądzi o wykorzystywaniu znanych osobistości w grach wideo

David Cage stojący na czele studia Quantic Dream, to jeden z wizjonerów branży gier wideo i choć nie wszystkie jego produkcje były tym, na co się zapowiadały, to z pewnością francuzowi nie można odmowić odwagi w przełamywaniu schematów.

Produkcje studia Quantic Dream od lat starają się przypominać bardziej filmy, niżeli gry same w sobie, ale z każdym kolejnym tytułem developer zbliża się do celu, jakim jest nieliniowa fabuła z wieloma zakończeniami. Od czasu do czasu, firmy, które mogą sobie na to pozwolić, zatrudniają bardziej rozpoznawalnych aktorów z Hollywoodzkich produkcji. Jak widać choćby na przykładzie Keanu Reevesa w rodzimym Cyberpunk 2077, potrafi mieć to bardzo dobry skutek na wartość studia i spowodować marketingowy wybuch.

A jakie zdanie na ten temat ma David Cage? Uważa on, że wielkie nazwiska nie są zaletą samą w sobie, ale zgadza się, że doświadczony aktor jest w stanie lepiej oddać emocje, niż ktoś świeżo po szkole, lub bez żadnego doświadczenia. Twierdzi również, że ktoś znany jest w stanie wręcz zaszkodzić produkcji, ponieważ wóczas prasa oraz odbiorcy zaczynają niekorzystnie odbierać marketingowy szum i przestają skupiać się na samej grze. 

A jakie jest Wasze zdanie? Lubicie oglądać, bądź słyszeć aktorów z pierwszych stron, tak, jak miało to choćby miejsce w odsłonach Grand Theft Auto za czasów 6 generacji? Znacie jakąś 'przehajpowaną" grę, przez wykorzystanie w niej znanego postaci?

Warto także przeczytać:

Tagi: Cyberpunk 2077 david cage detroit Keanu Reeves

Nie przegap