(Bez)Imienne rozmyślania

Przy myszce i padzie

BZImienny BZImienny 07.02.2020, 00:06
Piątkowa GROmada #175 - Darksiders II: Deathinitive Edition
634V

Piątkowa GROmada #175 - Darksiders II: Deathinitive Edition

Dwa tygodnie temu była Wojna, tydzień temu Zagłada (najbliżej by mu chyba było, ze względu na wyposażenie, do Waśni), a dzisiaj przeprowadzę was przez historię Śmierci. Która to niosła ją przez wiele różnych obszarów, by uratować bliską sobie osobę.

Witam was w ramach kolejnego odcinka Piątkowej GROmady, gdzie przeprowadzę was przez najpełniejsze wydanie drugiej odsłony serii Darksiders, gdzie głównym bohaterem jest Śmierć - tak więc poza dość długą bazową historii są to też trzy pomniejsze fabularne dodatki. Tak więc przygotujcie sprzęt do wspinaczki, bo szykuje się nam wyprawa przez gzymsy, przełęcze, dziury w ścianach, która może do pewnego stopnia przypominać serię, która to obecnie należy do pewnego francuskiego dewelopera - choć podejrzewam, że jest to bardziej kwestia wypadku niż zamierzone działanie. Nie przedłużając, zaprasza do lektury.

Zrzuty ekranu pochodzą ze strony gry na platformie Steam - Źródło. Domyślna cena to 99,99 zł z możliwością dopłaty 19,99 zł za ścieżkę dźwiękową. Sam kupiłem tytuł na promocji za mniej (ile dokładnie, nie pamiętam, ale co najmniej 50-60 procent). Dodatkowo było to jakiś czas po premierze, tak więc jeśli tuż po wprowadzeniu wersji Deathinitive były jakieś poważniejsze błędy, to ja ich nie doświadczyłem, a z tego co czytałem, odświeżenie ich trochę wprowadziło - albo zostały załatane, albo miałem dużo szczęścia.

Gdy Śmierć szuka Życia

Darksiders II: Deathinitive Edition w wersji na Xbox One. Źródło: https://www.micro(...)rviewtab

W poprzedniej części Wojna jakoś starała się naprawić to, co się zepsuło na początku końca świata - niestety okazało się, że to niewystarczające i trzeba zrealizować plan, który dla niektórych wydaje się być wyprawą z motyką na Słońce. Realizator tego planu, Śmierć, rozpoczyna swą przygodę w pewnej mroźnej fortecy, skąd wyruszy z pasażerami na gapę, by spróbować uchronić swego brata od strasznego losu, a przy okazji zrozumieć swoją mroczną przeszłość i siać śmierć wśród nieumarłych. W przypadku gry na poziomie trudności Śmiercionośny (w przypadku wersji na Windows ze Steam, tak grę ukończyło jedynie 3,6% graczy), średnie oczyszczenie mapy (wszystkie zadania poboczne, minimalna część znajdziek, nieukończona arena, fabularne DLC na 100% każde) to 40 godzin zabawy. Dla porównania przypomnę, że opisywany dwa tygodnie Darksiders: Warmastered Edition to, przy takim samym stylu rozgrywki, zajmuje "jedyne" 18 godzin. 

I jak na te 40 godzin zabawy muszę stwierdzić, że był to przyjemnie spędzony czas, gdzie nie tyle eliminowało się wrogów, czasem w ilościach hurtowych, co także dalej zgłębiało sytuację niektórych ludów po Zagładzie. Choć w tym największy prym wiodła Śmierć i jej sytuacja, tym razem obserwowana z perspektywy rozmów z różnymi postaciami czy retrospekcje. Dzięki tym zabiegom otrzymujemy najbardziej wyrazistą postać całej gry, co jest zasługą nie tyle scenarzystów, co także podkładającego mu głosu Michaela Wincotta, dla którego była to szósta rola dubbingowa w grach wideo (wcześniej wcielił się chociażby w postać Julesa Merita z Syndicate od Starbreeze czy Prophet of Truth z Halo 2. Tutaj w odróżnieniu chociażby od opisywanej jakiś czas temu Bayonetty wszyscy stoją na podobnym poziomie, tutaj oczywiście w sensie pozytywnym.

Warto też napomknąć, że w ramach tytułu istnieje możliwość ogrania co w NG+ (New Game+), niemniej tutaj trzeba pytać kogoś innego. Po krótkiej chwili ogrywania drugiego cyklu zdecydowałem się nie kontynuować dalszej zabawy w tej wersji - jak dla mnie dodatkowy ponowny przebieg gry nie ma sensu. No może, że w grze są poważniejsze wpływające na przebieg historii decyzje lub jest to, jak w przypadku serii Dark Souls*, konieczne do zdobycia platyny

Najmniej przyjemny moment? Zdecydowanie ten, gdy:

Uwaga, SPOILER!
[Pokaż]

Najbardziej ulubione momenty? Zdecydowanie dowolna końcówka walki z bossem (aplikuje się prawie do wszystkich), gdzie zgodnie z wypracowanym w Darksiders system dochodzi do brutalnego rozczłonkowania.

* - Chodzi kilak zakleć, które praktycznie można zdobyć na pierwszym cyklu, ale takich osób jest na bank bardzo niewiele. Biorąc pod uwagę, że zapewne 100% osiągnięć w DS II/DS II: SoTFS ma niewielki odsetek osób z grą.

Darksiders II to gra akcji z elementami slashera oraz logicznymi, gdzie mamy jedynie podstawy podstaw rozgrywki z Darksiders - tak więc jest otwarty obszar z lokacjami, jakie to gracz odwiedza w fabularnej kolejności (blokowane ze względu na zdobywane w trakcie gry wyposażenie), co zwykle kończy się walką z większym przeciwnikiem - z drobnym ulepszeniem w postaci pasków zdrowia. Rozwój odbywa się tu w dwojaki sposób, bo jest tu zarówno przewidziane w pełni przez twórców dodawanie kolejnych zdolności/przedmiotów jak i tym, gdzie oddają oni narzędzia ulepszeń graczom, a ci w zależności od taktyki dodają zdobywane w trakcie gry punkty umiejętności, rozwijając nabyte już zdolności lub dodając sobie nowe. Względem poprzednika zdecydowano się porzucić system rozwoju rozwoju broni na rzecz wymiany na tą, co pojawia się jako łup z wrogów albo skrzyń - są wprawdzie handlarze, ale po pierwszych 10 godzinach odwiedzałem ich tylko po to, by odchudzić plecak czy kupić mikstury lecznice czy z maną (tych naraz można mieć ograniczoną liczbę - dokładnie to po 5).

Z pozostałych towarzyszy mamy wskazującego w razie czego drogę do celu kruka i umarłego konia, który to jest niezwykle przydatny w trakcie przemierzania rozległych lokacji. Gdzie nie tyle dochodzi do walk na arenach, co przede wszystkim jest dużo skakania po gzymsach czy balansowania nad przepaścią - dochodzą do tego proste zagadki logiczne, które to sprawdzają się wprost idealnie na rozluźnienie atmosfery. I właśnie wtedy przez myśl przeszedł mi pewien ogrywany dawniej tytuł - a mowa o Księciu Persji (dokładnie Dusza Wojownika, co później wsparłem o porównanie z Księciem Persji z 2008 roku). Wspomnienia, które sprawiły, że zacząłem darzyć Darksiders II jeszcze większą sympatią, bo uzmysłowiłem sobie, że jako tytuł zręcznościowy, sprawdza się on bardzo dobrze.

Tak samo, jak dochodzi do starcia - wtedy to Śmierć bierze w ręce kosy, opcjonalną drugą broń i wyposażenie, by ruszyć do walki i oczyszczenia najbliższej okolicy z wszelkich przejawów życia, czasem mogąc wykonać krytyczne trafienie. Tutaj deweloperzy zdecydowali, że nie będą korzystać ze spotykanego chociażby w Skyrimie skalowania, a będą dostosowani do określonej lokacji. Rozwiązanie o tyle jest niekorzystne, że znacznie utrudnia gromadzenie punktów doświadczenia, polepszanie wyposażenia, a w skrajnym przypadku skutkuje zmianą trudności bez modyfikacji ustawień - jak na przykład idziesz na przewidzianego na 10. poziom przeciwnika mając 20. poziom. Nie tyle łup będzie bezużyteczny, co dodatkowo walka będzie trwała 5 sekund, i to na wyższych poziomach trudności -  to trochę wymusza przechodzenie w określonej kolejności w przypadku parcia na 100%, w innym przypadku nie będzie stanowiło to zbytniej przeszkody. Z drugiej strony jednak sprawia, że podnoszenie poziomu doświadczenia ma sens.

Niezależnie od jej długości będzie ona widowiskowo - tutaj zarówno podstawy walki jak i bardziej zaawansowane kombinacje ciosów są stosunkowo łatwe do opanowanie. I oczywiście wynagradzane jest to typową dla serii brutalnością ruchów wykończeniowych. Jedyna rzecz, nad jaką przyjdzie spędzić więcej czasu, to uniki - jak ktoś będzie chciał w miarę komfortowo grę na najwyższym poziomie trudności, jest to konieczne.  

W ramach długiej historii gracz będzie miał okazję zwiedzić kilkanaście różnorodnych lokacji pogrupowanych w kilka tematycznych bloków - każdy ma swoją partię zdarzeń, misji głównych oraz pobocznych, potem pozostając jedyne miejscem, gdzie można bezproblemowo zwiedzać okolice. Bo te wyglądają ładnie i czasem ma się ochotę, niczym w Unreal, zatrzymać się i podziwiać widoczki - pagórki, lasy, doliny czy przebijające chmury wieże.

Co się natomiast tyczy warstwy muzycznej, to tutaj twórcy się postarali - jest równie dobrze, co w przypadku pierwszej odsłony cyklu. Jedyny problem, jaki tu zauważyłem, to fakt, że w niektórych momentach zdecydowanie zbyt często się powtarza.

O dodatkach słów kilka

Darksiders II: Deathinitive Edition otrzymał parę DLC, wśród których były zarówno kosmetyczne/dodające wyposażenie jak i dłuższe, fabularne. Pomniejszymi nie będę się zajmować (no może, że oceniałbym to, jak ładne są zbroje), a tylko większymi fabularnymi (od najwcześniej do najpóźniej wydanego) - każde z nich jest do ukończenia w jeden wieczór (trzy godziny). Odblokowywane są one automatycznie po dojściu do pewnego fabularnego momentu w Darksiders II - wtedy też z menu danej wersji Śmierci wybiera się, czy się chce ograć dany dodatek czy kontynuować główny wątek.

Na tle tych wszystkich dodatków trochę szkoda, że nie zdecydowano się na jedną dłuższą historię. Choć z drugiej strony i tak wypadło to lepiej niż w Batmna: Arkham Knight, gdzie poza jednym DLC mamy do czynienia z czymś niesmacznym - tak jak dawno temu wspominałem w odcinku o tamtej serii, nie warto ich brać, może, że rozdają przepustkę sezonową albo jest obniżka 90+ procent.

W ramach pierwszego DLC opowiedziana jest historia związana z jednym z opcjonalnych bossów (swoją drogą obok finałowego jednego z trudniejszych), gdzie motywem przewodnim jest moc wspomnianego przeciwnika - okazało się bowiem, że jej źródłem jest potężna istotą, którą to trzeba zniszczyć (finałowy boss dodatku). Poza nim dodano jeszcze jednego krytycznego przeciwnika, jakieś nowe przedmioty i nową krainę z zimowym motywem.

Jeśli zestawiać go z podstawką, otrzymuje się po prostu więcej tego samego z bonusem w postaci dobrze skonstruowanego finałowego starcia. Aż chciałoby się powtórzyć tą walkę z brutalnym wykończeniem w tle, ale jedyne co pozostaje, to zrobić to na kolejnym cyklu. A ów dodatek odblokowywany jest dość późno.

W ramach drugiego DLC opowiedziana jest historia szalonego kowala i jego maszynerii do tego stopnia zepsutej, że jedyne, co można jej dobrego zrobić to ją zniszczyć - i tego zadania podejmuje się Śmierć. Tak samo jak poprzednio opisany dodatek (a także następny w kolejce) dodaje nową zawartość w postaci obszaru, wrogów czy ekwipunku.

Jak ktoś polubił wersję podstawową, powinien być zadowolony z tego dodatku. Więcej tego samego, choć jeśli komuś się zapomni i podejdzie do niego za późno, może skończyć tym, że przeleci go bez problemu, co też zaburzy ocenę tytułu.

W ramach trzeciego DLC opowiedziana została przygoda, gdzie Śmierć dostaje informacje o istotach zdolnych rozwiązać główny problem protagonisty, czyli ratunek dla Wojny. Tak więc wyrusza on na Ziemię, by szlachtować demony w scenerii do złudzenia przypominającej tą z Darksiders i Darksiders: Warmastered Edition.

Ze wszystkich dodatków ten wypada zdecydowanie najlepiej, bo nie tyle wprowadza powiew świeżości w scenerii, co przede wszystkim przywołali pozytywne wspomnienia związane z pierwszą odsłoną cyklu. Szkoda w tym wszystkim zakończenia - ma ono sens i da się je wytłumaczyć, co jest przede wszystkim na tle pozostałych zakończeń wypada dość przygnębiająco. Choć z drugiej strony to zaleta, bo coś czuć, podczas gdy w poprzednich poza zadowoleniem z powstrzymania zepsucia (czytaj dobrze wykonanej pracy) przechodzi się do porządku dziennego.

To jaki werdykt, bo GROmadny lud czeka?

A werdykt brzmi - jak weźmiesz najlepsze cechy serii Książę Persji i zmieszasz je z Darksiders dodając przy tym długą i dobrze skonstruowaną przygoda, która trzyma w napięciu od początku aż do końca. podlejesz to sosem z dopiskiem "RPG i losowość", otrzymasz Darksiders II. Jak na swoją domyślną cenę jest to bardzo dobry wybór na 1-2 tygodnie zabawy*.

* - Może, że planujesz splatyować tytuł, ale wtedy nie do mnie - ja, ze względu na arenę, zrezygnowałem z tego. Choć jest wynagrodzona dość nietypowym, jak na markę, bossem. Kto chce, tak jak ja, ominąć sobie mąk w przechodzeniu fal przeciwników, tutaj wspomniane starcie.

Ankieta

Reguły pozostają bez zmian, czyli następny tekst jest o zwycięzcy (który to wypada następnie z bazy) -  w przypadku remisu na najwyższym miejscu decyduję, który to ze zwycięzców wygrywa (i tylko wtedy głosuje). Ogłoszenie wyników będzie miało miejsce we wtorek dokładnie 4 dni po opublikowaniu tego odcinka GROmady.

  • Piątkowa GROmada - BattleBlock Theater Edition

Wrażenia z ogrywania BattleBlock Theater, sympatycznej platformówki stworzonej przez duet The Behemoth i Big Timber Studio.

  • Piątkowa GROmada - Blood II: The Blood Group Edition

Czyli o drugiej odsłonie serii Blood - Blood II: The Chosen wraz z dodatkiem The Nightmare Levels. Bo przyzwoitego strzelania i znowu żyjącego Caleba nigdy za wiele.

  • Piątkowa GROmada - Brothers in Arms Duo-Pack Edition

Czyli wrażenia z ogrywania dwóch odsłon serii Brothers in Arms autorstwa Gearbox Software - Earned in Blood oraz Road to Hill 30.

  • Piątkowa GROmada - Postal 2 Edition

Biegający z nożyczkami przedstawiają historię kolesia, który to wykonywał rutynowe prace jak zakupy czy regulacja należności. A przy okazji odpędzał aktywistów łopatą i korzystał z kotów w charakterze tłumika na broń.

  • Piątkowa GROmada - Quake: The Offering + DOPA Edition

Czyli legendarny tytuł, któremu zagrozić mogły jedynie gry pokroju pierwszego Half-Life. A mowa o Quake w wydaniu kompletnym, czyli Quake: The Offering (Quake + Mission Pack No.1, + Mission Pack No. 2) w bonusie z dodatkiem od pracownika MachineGames (ZeniMax Sweden), DOPA.

  • Piątkowa GROmada - Serious Sam II Edition

Wrażenia z ogrywania trzeciej (drugiej?) odsłony serii Serious Sam, Serious Sam II, kontynuacji Serious Sam z Xbox (jakby to miało znaczenie).

Tagi: Darksiders II darksiders II: Deathinitive edition Piątkowa GROmada slasher

Oceń notkę
+ +30 -

Oceń profil
+ +171 -
BZImienny
Ranking: 50 Poziom: 72
PD: 47545
REPUTACJA: 14853