Blog użytkownika godlesowned

godlesowned godlesowned 27.11.2015, 15:38
Oszukać Destiny... Czyli HIT czy KIT?
335V

Oszukać Destiny... Czyli HIT czy KIT?

Destiny przed premierą zapowiadało się na świetną grę, beta brutalnie sprowadziła ludzi na ziemię, model biznesowy czyli drogie małe dodatki, również. Aż do teraz gdy dostaliśmy TTK. Czy Destiny: TTK to gra warta zakupu? 

Konsole posiadam od stycznia, Destiny od lutego, w tym czasie zdążyłem przejść kilka gier. Ale tak na prawdę jedyną grą jaką mógłbym mieć jest Destiny, i w ramach odskoczni Wiedźmin czy Rocket League, ale od początku.

Kupiłem podstawkę Destiny.

Jako że od samego początku grałem tylko i wyłącznie z kolegą całą fabułę przechodziło się fajnie, bo była to miła przyjemna pogadanka, i model strzelania w tej grze, jest nadzwyczaj dobry, do tego wymagające Strike'i (Misje w których gra się w 3 osoby, w których musimy pokonać kilka etapów walki z dużymi ilościami przeciwników i na końcu zmierzyć się z Bossem) w których na małych LvL'ach trzeba było się wysilić taktycznie :)
Pominę wątek fabularny bo jest on w podstawce na tyle słaby że nie warto o nim mówić...

Dla niektórych koniec gry w Destiny, to nowy początek dla innych...
Skończona fabuła, co tu robić?

Pierwszy RAID, pierwsi znajomi.
(Raid to wieloetapowa rozgrywka do której potrzeba 6 osób, każda osoba na danym etapie musi wykonywać określoną czynność, jest to bardzo taktyczna rozgrywka która wymaga nie małych umiejętności gracza, a także zgrania całej drużyny)
Razem z kolegą dołączyliśmy do pewnej grupy na facebooku związanej z grą i znaleźliśmy ekipę na VoG, czyli pierwszy Raid który jest w grze. Było 3 doświadczonych graczy i 3 nowych, trwało to jakieś 6h na poziomie Normal. Całe 6h czystej taktycznej rozgrywki gdzie jeden pomagał drugiemu, każdy miał swoją rolę, pierwszy Raid to kwintesencja tej gry. Do tego jeden z tych doświadczonych dołączył do mnie i do kolegi, i już nas było 3. Czyli nie musieliśmy liczyć na Matchmaking tylko graliśmy razem wiele aktywności.

Grind, aby udźwignąć Hard Mode.
No tak udało nam się ukończyć Normal Mode, to co w takim razie jest na Hard Mode? Grind, wykonywanie strajków, Nightfali(wersja Hard Strike), aby mieć szansę na Hard. Podczas grania kolega ze zwykłego patrolu znalazł kolejną osobę do gry i było nas już 4 :) Po kilku dniach Grindu spróbowaliśmy podejść do Hard Mode, gdzie poznaliśmy kolejne 2 osoby, z którymi gramy do dziś. Niestety pierwsza próba nie udała się, dopiero po jakiś 2 tygodniach "grindu" udało nam się ukończyć w pełni cały Raid w jakieś 3-4h.

Ukończyliśmy Destiny, czyli co teraz?
Czas odwiedzić "Crucible" czyli po prostu PvP. Jako że Destiny ma wręcz genialny tryb strzelania, ma mnóstwo broni które opiszę poniżej, w trybie tym spędziłem ogrom ilości czasu. Owszem z czasem się nudzi i zauważa się błędy, ale wtedy wyszło.

Crucible czyli PvP.
PvP zawiera kilka trybów, i wiele broni. Tryby jakie posiadamy to: Control (kontrolowanie zonów, im więcej mamy, tym więcej punktów za kill), Clash (typowe 6v6), Rumble (6 graczy każdy na każdego) Skirmish (3v3 z opcją podnoszenia swoich). Reszty nie wymienię, bo zwyczajnie mało w nie grałem, prócz Trial of Osiris które opiszę troszkę później ze względu na jego świetność. 
Bronie i Supery. Posiadamy do wyboru multum broni. Hand Cannony, Auto Rifle, Pulse Rifle, Snajperki, Shotguny, Scout Rifle, Bazooki, Machine Guny, czy Sidearmy. To i tak już dużo, ale jeśli weźmiemy pod uwagę to że prawie każdy np. Hand Cannon jest inny, np. Jeden, nie dość że zadaje DMG to jeszcze truje przeciwnika tak że w ciągu 3 sekund dostaje określony DMG, a drugi stworzony dla rewolwerowców dzięki czemu z bliskiej odległości strzałami z biodra strzela tak szybko jak Auto Rifle i potrafi zabić w bardzo szybki sposób. Na prawdę różnorodność wyboru broni do PvP w Destiny jest tak ogromna że nie sposób wybrać swoją ulubioną. Oczywiście są słabsze i lepsze ale o tym przekonamy się już grając :)
Supery, mimo że super to super, to i tak gdy ktoś się "odpalał" to precyzyjnym strzałem w Head, ze snajperki możemy go zdjąć. Dlatego trzeba używać ich w umiejętny sposób, Mamy kilka rodzaji superów. Np Warlock ma drugie życie, i bombę którą puszcza, Hunter, Złoty pistolet co otrzymuje 3 strzały zabijające na raz, i tańczoncego miecznika, czyli szybko przemieszczającego się ze scyzorykami zabijającymi na raz. Tytan posiada Bańkę w której mogą się schować sojusznicy i w niej ciężko go zabić, chyba że wjedzie drugi super tytana, czyli silne walnięcie w ziemię zabijające wszystko do okoła.

Pierwszy DLC czyli Crota End.
Dodatek ten jak wiadomo nie porwał, nie dodawał nic sensownego do fabuły, do czego w Destiny można się przyzwyczaić, ale dodawał Raid. Jako że przygoda z pierwszego Raidu była świetna, i bawiłem się przy niej nie raz, a to zapraszając nowe osoby i z resztą mojej ekipy żartowaliśmy sobie z nowego, niedoświadczonego, i jeśli miał humor i potrafił grać dołączał do naszej ekipy. Wracając do pierwszego DLC, okazało się że Raid dało się przejść samemu, a ja grałem klasą która była do tego stworzona, więc od razu odpaliłem YouTube i zacząłem sam przechodzić poszczególne etapy. Według niektórych Raid był słaby i łatwy, co prawda był zbugowany na tyle że jednego etapu do tej pory nie zrobiłem "po bożemu" tylko ciągle korzystałem z pewnego glitcha, ponieważ było łatwiej, i szybciej. Raid ukończyłem z 50 razy, mimo że poziom Normal to banał to Hard Mode, potrafił napsuć graczom nie mało nerwów. Podczas jednego z nich otrzymałem broń która na ten moment w grze była GameChangerem. Mimo że Raid nie był dobry, ale zabawa w nim była przednia, zwłaszcza jeśli ma się świetną ekipę :)

Drugi DLC, House of Wolves.
Jako że drugi dodatek wychodził tego samego dnia co Wiedźmin, wiele osób nie przystąpiło do niego od razu, na szczęście moja ekipa tak. Jak się okazało nie zawierał on Raidu, tylko Areny. Wychodzi fala przeciwników i musisz ją zabić nie ginąc, wykonując podczas tego jakieś dodatkowe zadania. Było to tak nudne, a ostatni boss praktycznie nie do ubicia że bez tzw. broni GameChanger nie dało się go w żaden sposób ubić, po prostu była to porażka, ukończyłem to raz, i nigdy więcej do tego nie powróciłem. Ukończyłem pograłem w wiedźmina i w pierwszy piątek przyszła druga część drugiego DLC. Najlepsze co mogło spotkać Destiny czyli...

Trials of Osiris, czyli cotygodniowy mini turniej w PvP
Jako że jestem fanem PvP, ten tryb jest dla mnie najlepszym co mogła dostać ta gra. Ale po kolei.
Tryb jest dostępny tylko od piątku do wtorku. Otrzymujemy "pasek" na którym mamy do zapełnienia 9 żółtych kulek i 3 czerwone, zapełnienie 9 wygranymi, lub 3 przegranymi kończy nasze zmagania, oczywiście pasek możemy wymienić na nowy :) Emocje w tym trybie to coś czego brakuje każdej grze w której mamy PvP. Wygrywając 9 meczów pod rząd BEZ PORAŻKI, daje nam dostęp do planety Mercury, gdzie dostajemy skrzynkę z której wypada nam Emblemat, który mogą posiadać tylko ci co dotarli na tę planetę, emblemat wyróżnia na liście graczy, i jak znajomi widzą twój nick w grze, to już wiedzą że jesteś dobry w PvP. Jest to niesamowicie wymagające, i aby tam dotrzeć trzeba być bardzo dobrym w PvP, potrafić wygrywać pojedynki 1v1 a także mieć zgranie i dobrą taktykę ze swoją ekipą. Jeśli ktoś jest fanem PvP, jest w tym dobry i nie jara go bycie 1/2 na każdym serwerze to warto zainwestować dla samego tego trybu w Destiny, ten tryb to najlepsze co mogło dostać Destiny.

Trzecie DLC, lub po prostu całkowicie zmieniona gra, Destiny: The Taken King
DLC to mimo że było drogie jak na DLC, dało wiele, zmieniło całkowicie Grind, dodało nową lokację, nowy Raid, kilka trybów PvP, ale najważniejsze jest to że w Destiny po prostu jest co robić :) Niestety będąc ograniczony czasem, udało mi się tylko raz ukończyć nowy Raid, który jest tak świetny jak pierwszy. 

Podsumowanie przeznaczenia.
Według mnie jest to najlepsza gra w jaką grałem, i nie mówię tu o fabule czy jakiś innych rzeczach, tylko po prostu o grywalności, za każdym razem gdy wracam na weekend do domu, z przyjemnością koledzy których kiedyś ja zwerbowałem, teraz piszą do mnie i pytają czy gram czy to Raid czy Trialsy, mimo że Destiny ma swoje wady jak model biznesowy, brak wsparcia dla starszych dodatków, czy minimalnie zły balans broni i superów w PvP, to i tak za content za ponad 800h przegranych w tej grze, za znajomości. Dam jej z czystym sumieniem 9,5/10.
 

Tagi: destiny destiny: the taken king the taken king

Werdykt
Oszukać Destiny... Czyli HIT czy KIT?
Grałem na: PS4
  • + Cała masa Contentu
  • + Niesamowicie przyjemne strzelanie
  • + Crucible, Trials of Osiris
  • + Ogromny wybór broni
  • + Społeczność
  • + Kooperacja
  • + Przyjemny Grind
  • - Model biznesowy
  • - Minimalnie zepsuty balans broni i superów.
  • - Brak wsparcia dla starszych DLC.
9.0
godlesowned
godlesowned Destiny to najlepsza gra pod względem grywalności w jaką grałem, gdybym wiedział że aż tyle w nią będę grać, PS4 kupiłbym wcześniej, właśnie dla tej gry. Dla mnie jest to świetne połączenie FPS, z MMO.
Oceń notkę
+ +2 -

Oceń profil
+ +6 -
godlesowned
Ranking: 987 Poziom: 43
PD: 10789
REPUTACJA: 433