Polak potrafi.
Nasz rodzima firma TECHLAND wypuściła na świat grę Dead Island i zyskała miliony fanów na całym świecie. Kwestią czasu było wypuszczenie kontynuacji i tak narodził się Dead Island: Riptide.
Czemu DA znalazł tylu nabywców na świecie? Na pewno wpływ na to miało wiele czynników poczynając od słynnego i genialnego trailera po jakim rozbudzono nasze zmysły. Zbierał on przeróżna nagrody i wyróżnienia i trzeba przyznać, że został wykonany po mistrzowsku, nieziemsko budując klimat.
Ale ten trailer nie bardzo był zbliżony do samej rozgrywki, co nie znaczy wcale, że gra była słaba. Wręcz przeciwnie! Pomimo powtarzalności i schematycznej momentami rozgrywki eksterminacja wielu tysięcy zombie została przedstawiona w niezwykle wciągający sposób. Co zatem panowie z TECHLAND zaoferują nam w kolejnej części nazwanej Riptide?
Fabuła zaczyna się dokładnie tam gdzie skończyła się jedynka i jeżeli nie graliście w pierwszą część to się nie macie co martwić bo pierwsze dwie, trzy minuty gry to jakby dokładne streszczenie jedynki które na tyle dobrze obrazuje całą sytuację, że nie trzeba koniecznie grać w jedynkę i można zacząć zabawę od części drugiej.
Bohaterowie z części pierwszej uciekają z zarażonej wyspy, ale nasza ucieczka to tak naprawdę krótki lot helikopterem na poblisko stacjonujący statek z wojskiem. Wojskowi zamiast nam pomóc schwytali nas i chcieli wykorzystać jak króliki doświadczalne z racji tego, że jesteśmy odporni na ugryzienia zombie. Niestety sprawy potoczyły się tak, że zaraza dostała się i na na statek który krótko potem poszedł na dno a wraz z nim nasz plan ucieczki. Po tych wydarzeniach lądujemy na wyspie obok której przebywaliśmy w jedynce, a ta jest również pełna zombiaków. Znowu musimy jakoś wybrnąć z całej sytuacji.

Zanim zaczniemy rozgrywkę będziemy musieli podobnie jak w części pierwszej wybrać postać którą będziemy grali. Dostępne są wszystkie osoby z jedyneczki, z jednym wyjątkiem. Dochodzi jeden nowy osobnik imieniem John który specjalizuje się w walce pięściami. Przeróżne kastety, szpony itd.

Jeżeli ukończyliście jedynkę i macie save'a to możecie importować swoja postać z jedynki! Wtedy zaczniecie rozgrywkę rozwiniętą postacią i odpadnie wam levelowanie od nowa.
Wielkość gry i obszar do poruszania się jest niemal identyczny jak w pierwszym DA. Na pierwszy rzut oka jednak wychwycimy, że lokacje są jednak mniejsze, co pozwoliło twórcom na ulepszenie różnymi szczegółami terenów które będziemy eksplorować. Nie będzie się nam trafiać dzięki temu sporo pustych lokacji.

Grę można podzielić na dwa etapy (dwie mapy). Jedna to głównie dżungla pełna strumyków i bagien oraz wioski pełne krwiożerczych truposzy. a druga lokacja to wielkie miasto pełne ...na pewno nie turystów:) Trafią się jednak i mniejsze różne lokacje jak kino czy tunele, które są ciekawie wykonane i nieźle zapychają czas oferując fajną odskocznię od dżungli czy miasta.

I tak chyba powinienem powiedzieć kończą się nowości względem jedynki. Reszta to raczej wierna kopia Dead Island. Jest kilka urozmaiceń i poprawek, ale główna rozgrywka jest niemal identyczna. Tak jak w jedynce na wyspie jest masa ocalałych chowających się ludzi którym czegoś potrzeba. My jako dobrzy samarytanie musimy im to dostarczyć. Jeszcze można nadmienić, że spora mapa oferuje też nowy tryb przemieszczania się. Będziemy mogli poruszać się łodzią motorową po rzeczkach w dżungli. Sam system rozwoju postaci i walki jest totalnie taki sam. Mamy swoją piramidę umiejętności które musimy rozwijać. Im więcej zombie wyeliminujemy, tym więcej PD dostaniemy do rozdysponowania na różne umiejętności.

Bronie upgradujemy w taki sam sposób jak w poprzedniczce czyli w specjalnie wyznaczonych do tego lokacjach. Broń również się w miarę użytkowania zużywa i trzeba ją reperować. Chyba jedyną znacząca nowością jest fakt, ze grupki poznanych ludzi będą się co jakiś czas przemieszczać bo ich kryjówki będą stale atakowane przez chordy umarłych. Fajną sprawą jest fakt, że możemy w naszej kryjówce łatać wszelakie dziury w ścianach czy okna zasłaniać siatką metalową i podpinać ją np pod prąd. Tryb co-op również pozostał niezmieniony. W każdym momencie ktoś ze znajomych jeśli wyrazimy zgodę może się przyłączyć do nas i kontynuować rozgrywką wraz z nami.
Czy warto zatem sięgnąć po Dead Islad Riptide? Zdecydowanie tak! Tym bardziej jeśli jesteś fanem zombie lub klimatów GORE.