Wsteczna X klocka #1 - Mad Max 2015 Xbox One - Maxiu gdzie jesteś

BLOG O GRZE
68V
user-43088 main blog image
Bankai84 | Dzisiaj, 18:00
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Lata mijają, a Ty zaczynasz tracić już nadzieję. Uruchamiając jedyną część pewnej gry, która powstała na poprzednią generację, głęboko zastanawiasz się dlaczego nie powstała jej druga część. Co poszło nie tak, co stało się. Dlaczego, kuuuuurde dlaczego. Staram się jak mogę i nie potrafię tego pojąć. Bo przecież Mad Max to jeden z najlepszych tytułów w tych klimatach, w jakie było mi dane zagrać. Nie wierzysz? Popytaj na dzielni czy na mieście. Nie wiem czy kiedykolwiek się z tym pogodzę i zaakceptuję. 

 

MAD MAX 2 - RECENZJA 

Więcej, mocniej, lepiej - tak chciałbym móc zacząć pisać recenzję o kontynuacji świetnego, pierwszego Mad Maxa. Niestety nie wierzę już, że tak się w ogóle kiedyś stanie. Warner Bros, to dziś już nie ten sam wydawca, który to dekadę temu potrafił zlecić, opłacić i wydać wiele wspaniałych tytułów. Z samym AVALANCHE STUDIOS, też nie dzieje się najlepiej ( nie mylić z Avalanche od Dziedzictwa Howgartu ). Oprócz Maxia, mogą pochwalić się jeszcze min. grami pod tytułem JUST CAUSE i RAGE 2. Na ich witrynie internetowej widnieje jeszcze CONTRABAND, anulowana gra, która była tworzona dla Microsoftu. No niezły bałagan, a mi się tu MAD MAX 2 marzy 😱

Żałuję że niektóre serie "tasiemce" nadal powstają i dawno ogarnęły graczy przesytem, a gra z mojego top 5 z poprzedniego rozdania konsol, nie dostanie kontynuacji - i gdzie tu sprawiedliwość ja się ładnie grzecznie pytam, no gdzie? No dobra pożyczy ktoś 100 milionów zielonych? Sam sobie zrobię 🙃💪. Jeśli będę kiedyś robił wpis pt: "gdybym miał 100 baniek zielonych, co bym z nimi zrobił" to już znacie odpowiedź. 

Dlatego muszę się nacieszyć tym co jest. Została mi dosłownie garstka misji i w końcu postawię pieczęć z napisem MAD MAX - ukończone. Nie zapomnę go nigdy. Gra która podzieliła graczy, ale w mojej opinii to prawdziwa, unikalna perełka, którą docenia się z czasem i utrwala w świadomości jak wyjątkowa i oryginalna jest. I co najlepsze - nie, co najgorsze - dziś już takich szpili nie robią. To gra, która nawet po tych 10 latach broni się bez większego wysiłku pod wieloma względami. Oświetlenie, efekty graficzne, efekty cząsteczkowe, możliwości gameplayowe, render, - obecnie pojawiające się gry tejże generacji nie potrafią zrobić nic lepiej. Tu przed szereg wychodzi też jedna z konsol, która daje temu tytułowi drugie życie. 

SERIES X. To co wyprawia z tą grą to absolutny majstersztyk. Gra sama w sobie już była naprawdę WOW na poprzedniej generacji, ale ograniczał ją trochę tamtejszy sprzęt podstawowych konsol. Nie żebym tu pił w tamtą stronę czy coś, po prostu podaję jak było. Tu wchodzi przed światło jupiterów dumnie przykład jak powinno się robić wsteczną kompatybilność ze starszymi grami. To nie tylko sam fakt, że gra zadziałała, ale usprawnienia tak wyraźne i wyróżniające się, że aż trudno uwierzyć że zostało to osiągnięte bez pomocy producenta gry. To według mnie, najlepiej usprawniona i podrasowana gra w ramach programu wstecznej na najnowszym Xboxie. Ile bym dał, aby ktoś mi kiedyś wytłumaczył powoli i spokojnie, jak ekipa inżynierów MS robi takie cuda.

AUTO HDR, FPS BOOST 120 KLATEK, 16X AF, FULL HD, frazesy i parametry które w dzisiejszych produkcjach wcale nie są tak oczywiste. Gdyby powstała kontynuacja, jestem ciekawy czy nowszy tytuł przebiłby swojego poprzednika, czy starsza gra okazałaby się technicznie lepsza od swojego następcy. Ani trochę bym się nie zdziwił w dobie tego z czym mamy teraz do czynienia.

HDR - odmienia tu zupełnie obraz gry, gdzie teraz światło na horyzoncie, sztuczne czy prawdziwe, potrafi zmusić moje oczy do reakcji. To również dodatkowe detale w cieniach, i bardziej nowoczesny sznyt, którego w 2015 roku jeszcze nie było. Potrafi dać starszemu szpilowi świeży oddech. Czy jest to widoczne w ogóle? Na odpowiednim odbiornku to często jak dwie różne gry. Tak oczywiście, widać różnice z daleka. 

16X AF - czyli filtrowanie anizotropowe to znaczącą i widoczna poprawa ostrości tekstur pod dużym kątem, co nie trudno zauważyć, jeśli wiemy gdzie patrzeć. Ten ficzer akurat bardzo dobrze sprawdza się w grach wyścigowych, ale i Mad Max robi z niego należyty użytek. Oczywiście bez niego domek z kart by się nie zawalił, ale zawsze fajnie jak coś jest dodatkowo, aniżeli nie ma prawda. 

FULL HD - aka - 1080p, to rozdzielczość która nie razi, nie zachwyca, a jest po prostu standardem. Ale zawsze byłbym za taką natywną rozdziałką, niż sztucznie podciągane różnymi technikami, sztuczkami, sposobami, teraźniejsze gry. Co nie zawsze znaczy lepiej, ostrzej czy wyraźniej. A czasami nawet poniżej tego standardu. Z tego powodu też, Max się jeszcze tak dobrze trzyma i broni bez zbędnego wysiłku. 

120 KLATEK - to jak najbardziej fantastyczna płynność i konkretne "masełko" niestety zalicza się to do wyjątków. Fajnie jeśli byłoby często, ale ja będę niezmiernie zadowolony, jeśli betonowe 60 klatek stanie się normą i pewniakiem. Bo tak naprawdę to 60-120 nie jest już tak spektakularne jak 30-60. Jasne, fajnie że jest i robi robotę i nie obniża detali aby uzyskać taką płynność. W innym przypadku nie chciałbym. Chociaż dzisiejsze nowe technologie, jak najbardziej mogłyby to zrobić, dać nam ponad te 60 klatek, bez zbędnego spocenia się, jeśli zaprzegnąć VRR, ALLM, 120HZ do pracy. 

Nie ma takiej drugiej gry ogólnie. Ten klimat, post apokaliptyczny sznyt, unikatowe lokacje, aktywności które możemy wykonywać w grze. Jak ja uwielbiam szukać i zbierać te STRZĘPKI HISTORII, dzięki którym możemy poczuć i dowiedzieć się jak "to kiedyś było" tu idealnie pasowałoby powiedzenie "kiedyś to było" a dziś nima - same ruiny, wymarły świat, walka o przetrwanie, o gasoline, o wodę i o żywność. Max przy każdym dokładnym jego obejrzeniu i przeczytaniu, prawie zawsze dodaje komentarz od siebie. Polecam uważnie słuchać, szczególnie gdzie wie co mówi, ponieważ on z tamtego "starego" świata pochodzi. 

Naszemu protagoniście tęskno do podstawowych czynności jak za dawnych czasów 😁🫣

Naczytałem się i spędziłem sporo czasu w KOMPENDIUM, w którym najciekawszą zakladką jest dla mnie "MIEJSCA" To opisy regionów, które przyjdzie nam odkryć i odwiedzić wraz z podglądem ilustracyjnym. I zawsze dostajemy elegancko informacje w opisie dlaczego dany region wygląda tak, a nie inaczej, co się stało i czego możemy się w nim spodziewać, jak również co się tam obecnie znajduje itd. 

No i dla jednych żmudny dział, dla innych motor napędowy i kwintesencja tejże produkcji. DO ZEBRANIA, gdzie są tu właśnie strzępki historii, ale i też opisy i zdjęcia obozów, które odbijamy, mniej sprawiające radość "ozdoby na maskę", bo żeby te zdobyć trzeba rozbić główny wóz konwojów, jeżdżących po czarnych trasach paliwowych.

No i pojazdy i archanioły - pojazdy to różne samorobne konstrukcje przeciwników i wrogów Maxia, nie rzadko fikuśnych, dziwnych i wymyślnych części. 

((((podsłuchana rozmowa mechanika do Maxa - zabierasz się do tego jak pies do jeża - no rozwal ten samochód))))

Archanioły z kolei to pojazdy Maxa, a dokładniej różne karoserie różniące się kształtem i wyglądem, które bohater poszukuje w świecie gry, a jego mechanik ma istnego fioła na ich punkcie. 

Taka jest to unikalna i jedyna w swoim rodzaju gra. Mogę jeździć tam dziesiątki godzin, z dopalaczem nitro, zbierać zasoby, kolekcjonować, walczyć jak w grach BATMAN od Remedy, iż styl to praktycznie kopia/kalka co bardzo cieszy.

Uwielbiam jeździć tym drugim autkiem typu boogie, szukać min i rozbrajać te wielkie połacie terenu. Razem z pieskiem DINKI - DI, który chętnie nam pomaga. FiiiiŁiiiii (gwiżdze) choć piesku, na spacerek, przejedziemy się, będziesz niuchał gdzie so miny, no dalej...

Zawsze mnie to niezmiernie śmieszy, czym bliżej miny pies ją wyczuwa i zaczyna na nią szczekać, coraz mocniej i głośniej  😁😄

A gdy jeździmy naszym potężnym "ARCHANIOŁEM" zawsze z tyłu towarzyszy nam CHUMBUCKET. Nasz mechanik, którego mi trochę żal. Nie życzę nikomu tego co go spotkało. Ale na silnikach zna się jak mało kto. To dzięki niemu nasze auto zmienia się z początkowej popierdółki - MAX BY POWIEDZIAŁ ŻE SAM JESTEŚ POPIERDÓŁKA, w potężny wóz, który w późniejszych etapach zmiata wszystko na swojej drodze i łupie konwoje aż miło. Gdzie z początku radziłbym się im tam pod kołami nie plątać. 

No i właśnie ten cały MAGNUM OPUS, który budujemy, ulepszamy, szukamy różnych karoserii do niego. Pod koniec przygody, furka potrafi robić wrażenie i straszyć z daleka. Wśród moich znajomych trwa zawsze zagorzała dyskusja, czy to całe sedno gry jeżdżąc przez całą mapę, czy jednak nie. Ja jestem gdzieś po środku. Uważam że to jeden z głównych elementów, oprócz biegania z buta, pieszych poszukiwań, czy zwiedzania przeróżnych zakamarków, co w głównej mierze sprawia że tytuł ten jest tak dobry. No i też tym samochodem wszędzie nie wjedziemy. Oto na chwilę obecną mój zbudowany (z drobną pomocą) składak MAFMGNUM OPUS.

Gdyby tak opisać wszystko i wszystkich to zajęło by to cały boży dzień, a i tak nikt by wszystkiego nie przeczytał, tyle by tego było. Więc napiszę w skrócie - są różne maści, rodzaje wrogów, od zwykłych czubków, po tych którzy potrafią zaleść za skórę, ale na szczęście Max, gniecie ich wszystkich jak swieżą kapustę w beczce na kiszoną kapustę. Noże, giwery, pięści, od koloru przycisków na padzie do wyboru. To są źli ludzie, dlatego nie krępować się i lać ich ile wlezie i tylko patrzeć czy równo puchnie. 

Mogę odbijać obozy w nieskończoność i odkrywać i poznawać nowe tereny - aha, tu jest świetny patent - chwileczkę. Odkrywać nowe tereny "BALONEM". Far Cry miał swoje wieżyczki do wspinania, Aloy z Horizon wielkie metalowe żyrafy, a Max balony. Wystarczyło uzupełnić paliwo, jeśli nie było wystarczająco, poszukać kanister w okolicy, wsiąść do balona, uruchomić mechanizm i wznieść się wysoooooko w górę i cyk - pora na CSa, wróć - i mogliśmy podejrzeć okolicę przez lornetkę odkrywając kolejne porcje miodku dla miśka, czyli kolejne miejsca, obozy, bazy i inne. No i to również prawie bym zapomniał, punkty szybkiej podróży, jeśli ktoś ma lenia i nie chce mu się jechać kilkunastu minut. 

Jest co robić i naprawdę wielka szkoda, że nie dostaniemy już nic więcej. A czy jest czego żałować? W większości przypadków, kontynuacje gier okazują się z reguły bardziej dopracowane, rozszerzone, czy poprawione jak kiedyś pierwszy Assassin's Creed do drugiego Assassin's Creed, chociaż w przypadku Maxa, byłoby to mniejsza skala, iż ta część już jest ponad to, czego oczekiwałbym jako gracz w tego typu produkcjach. 

Krążą opinie, że gdy komuś bardzo brakuje takiej gry, to może znaleźć choć trochę ukojenia w RAGE 2 zrobionego wspólnie z ID SOFTWARE, no i faktycznie są momenty i miejscówki gdzie można wyczuć trochę tę spuściznę z domieszką DOOMA. Ale to nie to samo. Wiadomo, lekka osłoda i tyle. 

Czy ktokolwiek jeszcze zrobi w ogóle jakąś część. Bo to nie jest przecież całkowicie wykluczone, aby inne studio, mogło zrobić kontynuację. Jednak nawet jeśli by to nastąpiło, upłynie jeszcze sporo wody w Wiśle. WARNER BROS zostanie lada chwila wchłonięte przez Netflixa, choć personalnie wolałbym aby walkę wygrał Paramount. Z zadowoleniem i nadzieją mógłbym krzyknąć - O! Netflix zrobi, ale znając ich twórczość i kierunek jakim podążają, bałbym się co mogliby z Maksymilianem zrobić, no chyba że nastanie nagły zwrot, zmądrzeją i wyczują że wejście w ten biznes to świetna sprawa i spory zarobek. Kto wie. Obawiałbym się również czy zostałby zachowany ten unikalny klimat, jakim kipi wszędzie oryginał. Czy to byłoby chociaż blisko bez autorskiego silnika  graficznego jakim był fantastyczny AVALENCHE ENGINE, Szwedzkiego Avalanche. Dziś nazywany też APEX ENGINE. Hmmm, to są właśnie największe znaki zapytania.

Jedno jest pewne. Kto nie grał jeszcze, ma przed sobą wiele niesamowitych chwil i kawał zdewastowanego świata przed sobą. Który poznaje się bardzo  bardzo przyjemnie. Można o tym dyskutować godzinami, przebywać tam całymi dniami (jak i nocami) i czerpać garściami. Brudno, gęsto, mięsiście, dla prawdziwych facetów, a dla zwykłych graczy jak ja 😜 ceniących sobie eksplorację i zaglądanie pod każdy zdewaściały kawałek starego złomu perła nad perłami. Jakby to powiedział pewien "internetowy" wnuczek - babciuuuu to jest za....cudowne. A nie tam żaden pasztet, to jak najsłodsza truskawka, oblana bitą śmietaną 😋

A dzięki umierającemu, wycofującemu się z branży klockowi Series X, dostajemy grę, która dzięki wstecznej sprzętu Microsoftu, działa i robi wrażenie nawet dziś. Jak nigdzie indziej. Tak się robiło gry, tak się je dziś poprawia. To dosłownie dwie pieczenie na jednym ogniu - bo i miodzio gra sama w sobie, dodatkowo jeszcze wycisnięta z wszystkiego co najlepsze we wstecznej. Dzięki temu powroty są niesamowicie łagodne i przyjemne, a pierwsza styczność dla kogokolwiek wręcz oszałamiająca, brawo dla wszystkich, którzy maczali w tym palce. Bravo Bravissimo.

 

Dziękuję za dłuższą dziś chwilę uwagi, do usłyszenia wkrótce. Hej. 

Oceń bloga:
11

Czy takie tytuły dzięki wstecznej kompatybilności, mogą śmiało zastąpić remaster

Tak, szczególnie Mad Max nie potrzebuje remastera
16%
Gdyby wszystkie konsole tak potrafiły, nikt by nie chciał i raczej nie kupował remasterów
16%
Raczej nie, wolę porządny, profesjonalny remaster
16%
Nie ma to jak remastery gier ledwo 2 letnich
16%
Szkoda że tak nie jest z każdą grą minionej generacji
16%
Mi tak wszystko jedno, mam ograne, nie często wracam
16%
Pokaż wyniki Głosów: 16

Komentarze (4)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper