Blog użytkownika Viqing

Viqing Viqing 09.06.2016, 17:01
E3! VR! VR! VR!
1124V

E3! VR! VR! VR!

W związku z E3 temat VR krąży regularnie, a po targach pewnie eksploduje z pełną mocą ...

Nikt nie lubi pie...a, więc skupię się na meritum i do sedna:


Dlaczego piszę ?


Piszę, bo powtarzam się w komentarzach pod info i już mam tam dosyć swojej mordy. Chcę tutaj przedstawić punkty widzenia i definitywnie wyczerpać wszelkie aspekty i wątpliwości w temacie: "VR a Viqing", "Viqing a VR".


Viqing lubić VR, czy nie lubić ?


Pytanie bez sensu już na starcie. Kwestia która nie powinna być poruszana i rozpatrywana w gronie Graczy. To jakby pytać pilota z pasją mażącego o lataniu, czy woli pilotować prawdziwy samolot, czy sterować model poprzez radio i obserwować lot. To jak pytać nurka czy lepiej zanurzyć kamerkę i obserwować dno oceanu, czy samemu skosztować bezkresu głębin. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. U nich nie ma pytania, bo pytanie musi mieć odpowiedzi, a tutaj jest tylko stwierdzenie. Jeden właściwy wariant godny prawdziwego Płetwonurka i Pilota. Jeden wariant godny ludzi żyjących pasją i chłonących swoje hobby w maksymalnym zakresie z możliwych. To samo do mnie – Gracza. Chcesz kierować protagonistą i obserwować jego poczynania w grze, czy chcesz być protagonistą i być w grze ? Nosz q...a !? Dobrze, że sam siebie pytam, bo łatwiej mi pohamować swoją dłoń przed samookaleczeniem i plaskaczem :)


… bo uboga grafa … bo kable … bo cena … bo fiasko … bo …


… a jaka rzecz/sprzęt/projekt … cokolwiek ... Jaki z dostępnych obecnie wynalazków technologicznych dysponował pełnią możliwości w dniu premiery ? Czy pionierskie pojazdy były naszpikowane elektroniką i osiągały zawrotną prędkość ? Czy samoloty były bezpieczne i wykorzystywane na masową skalę od momentu opuszczenia pierwszych hangarów ? Czy itp. itd.

Pierwsze monitory nie powalały monochromatyczną grafiką. Pierwsze kwadratowe pady wypadały ze spoconych łap, powodowały odciski po kilku h rozgrywki i plątały się w kablach.

Czy marudziliśmy wtedy ? Czy pisaliśmy, że bez sensu, że tragedia i fiasko ? Bolała Nas cena konsol ?

Nie przelewało się, ale potrafiliśmy mozolnie odkładać, zbierać, prosić i zarabiać aż w końcu wymarzony sprzęt zawitał w pokoju. Pamiętacie jeszcze te emocje kiedy wyjmowaliśmy konsolę z kartonu? Co działo się w głowie kiedy biegliśmy z kablem do gniazdka aby ujrzeć pierwszy obraz i menu pachnącego fabryczną nowością sprzętu ? Ja pamiętam jak w drżących dłoniach badałem możliwości nowej machiny :) Głos i pytania rodziców ginęły w tle. Świat nie istniał. Mnie już tam nie było. Wraz z płynącą po kablu energią elektryczną do świata gier została wtłoczona moja świadomość.

Żyliśmy pasją. Byliśmy nią tak pochłonięci, że nawet nie zwracaliśmy uwagi na inne aspekty. Jakbyśmy wtedy zareagowali jakby kumpel spytał, czy nie przeszkadza kwadratowy pad ? Czy jest sens grać jak wala się kabel pod nogami ? Czy potrafię się skupić na grze jak widzę monochromatyczny zestaw pikseli ? Pewnie byśmy tylko spojrzeli z pytaniem w oczach: „Serio ?”

Gdzie ta energia i głód nowego ? Gdzie chęć poznania bezkresu wirtualnych otchłani ? Zachwyt technologią i drzemiących w niej możliwościach; Głód pełnej immersji; Czy tylko ja czuję ten dreszcz ? Czy aż tak zryłem sobie przez te lata beret, że teraz sam emanuję energią i podnieceniem z powodu debiutu VR ? Czy tylko ja widzę w tym sprzęcie spełnienie marzeń i definitywny przełom w przeciągu najbliższych 3-5 lat ? Czy długotrwałe stosowanie kremu powiększającego penisa ... tylko sprawdzam, czy jeszcze czytacie :D


Viqing … ja rozumiem chłopie wszystko … ;( … ale ja haftam w VR ;(


No i ten problem jestem w stanie zrozumieć. Choć sam nigdy tego nie odczułem to w liceum często łączyliśmy PC i graliśmy poprzez LAN (piękne czasy). Mieliśmy wtedy pełne ADHD w tym zakresie. Każda wolna sekunda, weekendy, dni doby, ferie i wakacje przed monitorem i klaw. Zgrana grupa kilku -potem nawet kilkunastu osób katowało w garażu naprzemiennie Quake 3 Arena i Unreal Tournament. Wtedy była osoba, a potem dwie które miały problem z długotrwałą grą w środowisku 3D FPS. Musiały robić przerwę po jednej, dwóch, albo trzech szybkich rozgrywkach. Początkowo śmiech i szyderstwo, bo pewnie kac, zalał pałę, albo cienias, jednak przyczyna była bardziej złożona. Nie wiem. Brak mi wiedzy medycznej, ale u niektórych problem występuje i już. Może kwestia organizmu tak jak z lękiem wysokości, chorobą lokomocyjną itp. Grasz, potem zawroty, mdli i odpadasz. Strasznie ch...y przebieg zdarzeń dla Gracza :/ Kumple jednak nie dawali za wygraną i usilnie forsowali organizm. Z czasem byli tak zaangażowani w rozgrywkę, że nawet nie zajarzyli, że grają kilka h bez przerwy. Dzisiaj nawet nie pamiętają tego problemu i potrafią spędzić po kilkanaście h przed konsolą bez najmniejszego problemu. Czy organizm się w jakiś sposób przyzwyczaja do środowiska ? Czy to kwestia psychiki ? Czy u każdego to działa w podobny sposób i przy odpowiednim samozaparciu można sforsować problem ? Nie wiem. Wiem, że u nich objawy były tymczasowe. Jak jest u innych ? Nie do mnie pytanie, ale byłbym wdzięczny jakby ktoś w końcu ogarnął – przedstawił – wyjaśnił to zjawisko w naukowy sposób.

Zadziwia jednak fakt, że kiedyś ten problem istniał, a dzisiaj jest zupełnie pomijany. Ludzie grają codziennie w FPS-y i nikt nie narzeka, że trzeba wrócić do 2D w grach, bo w FPS-ach się mdleje.

Jestem pewien, że problem z VR istnieje. Wiem, że w wielu przypadkach (podobnie jak u moich kumpli) minie. Możliwe, że u niektórych sprawa jest bardziej złożona, ale jestem też pewien, ze twórcy sprzętu nie pozostawią tych graczy bez reakcji. VR będzie pod tym kątem badane, modyfikowane i udoskonalane. Nie tylko aspekty techniczne ewoluują. Z czasem zmieni się komfort użytkowania, wielkość sprzętu, jego waga, zniknie okablowanie i też „problem zawrotów głowy” zostanie zdiagnozowany i wyeliminowany. Przynajmniej u większości graczy, bo nawet dzisiaj przed grą czytamy komunikat o epilepsji.


Ty haftasz ?


Ja nigdy nie miałem problemów fizycznych podczas gry. Gorzej z psychiką. Destabilizacja emocjonalna stała się rutyną :/ Jeśli chodzi o doświadczenia z VR, to było kilka sesji w prymitywnych … nawet nie wiem czy to można nazwać grami … nazwijmy to demem technologicznym; Kilku – kilkunastominutowe sesyjki z żelastwem na deklu. Żadnego fizycznego dyskomfortu. Jedynie psychiczne wq...e z krótkiej - przerwanej przygody i niedosyt nałogowego Gracza. Głód doznań. Potężna chęć dalszej „rozgrywki”. Chęć rozbudowania mechanizmu i większej ingerencji w aspekty wirtualnego świata ... ale to wszystko przyjdzie z czasem.

Czy będzie mdliło przy kilkugodzinnej rozgrywce ? Nie wiem i szczerze to g...o mnie to obchodzi. Nie ograniczą mnie „fizyczne fochy” organizmu. Najwyżej będę grał z wiadrem przy mordzie.

Haftając na domówce nie mam pretensji, że łycha była zła. Nie znaczy to też, że impreza/towarzystwo zawiodło, ani też nie przekreśla faktu, że przy kolejnej skorzystam z degustacji trunku szklanami.

Tutaj będzie podobnie. Nie oddam sprzętu, nie będę wylewał żalów na forach, ani też nie będę szukał na siłę winnych w całym wszechświecie narzekając na postęp technologiczny. Zrobię jak moi kumple. Będę forsował organizm; albo się przystosuje do VR, albo ja przystosuję VR inwestując w uchwyt na wiaderko przy mordzie. VR zbyt dużo oferuje. Zbyt silne narzędzie, aby ulec prymitywnej słabości biologicznej. Zbyt ogromny potencjał, a pełna immersja jest zbyt blisko aby jej nie skosztować.


… a Tera co ?


Tera E3 i czekam aż w końcu ogarną definitywnie temat PS Neo, NX, Nowy X one i pól, cztery i pól i ch.j wie co jeszcze. Czekam na info z czym VR, po ile VR i jakie VR ? Inwestuję w najbardziej ekonomiczną opcję jaka będzie na rynku. PC i wydajność nie jest priorytetem, bo nawet jeśli sprzęt pozwoli, to nie wierzę, aby pierwsze gry były w stanie jego potencjał w pełni wykorzystać. Gry będą prymitywne, bo studia muszą się nauczyć nowej technologii. To nie tylko kwestia mocy sprzętu, ale doświadczenia zespołów programistycznych. Zgodnie z doktryną „Praktyka czyni Mistrza”, również i w przypadku „hełmu” pełnię sprzętu będzie można wykorzystać i docenić za jakieś 3-5 lat, kiedy ludzie nauczą się z niego korzystać, a przede wszystkim kiedy będą potrafili go w pełni zaimplementować do gry, albo zaimplementować grę do VR :)

Mam zamiar kupić zestaw z VR i maksymalnie badać, korzystać, cieszyć się i przyswajać dziewicze środowisko. Chcę poczuć ten sam dreszczyk co za gówniarza rozpakowując nową konsolkę. Chcę ponownie drżącymi łapami łączyć kable VR do konsoli. Chcę odkrywać nowe. Chcę doświadczać nowego. Chcę żyć nowym. Chcę przełomu. Nie chcę zmian. Chcę prawdziwej rewolucji i ewolucji. Nie przejścia z 30fps na 60fps, przejścia z 720p na pełne HD ...


Nie chcę oglądać gry ! Ja chcę w końcu być w grze !


Koncerny/Producenci zaryzykowali. Kolejny raz postanowili pchnąć świat do przodu. Otwierają wrota do gry. Pozwalają wejść w grę, a nie tylko oglądać ją przez szybę. Wiedzą gdzie zacząć. Wiedzą jaka grupa społeczna jest gotowa kolejny raz zarazić ludzkość technologią. Z mono w kolor. Z pikseli w fotorealizm. Z 2D na 3D. Teraz w końcu z doświadczania gry w pełne uczestnictwo w grze. Po co oglądać przyszłość w TV ? Po co czekać na przyszłość i marzyć o przyszłości. Może po prostu zacznijmy ją dzisiaj. Dla ewolucji, dla rozrywki, dla siebie, dla dzieci, dla pokoleń :)


Dzięki

Tagi:

Oceń notkę
+ +11 -

Oceń profil
+ +112 -
Viqing
Ranking: 43 Poziom: 75
PD: 53941
REPUTACJA: 54136