Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.
Agent 47 dość długo już odpoczywał. Czas najwyższy wyjąć z szafy czarny garnitur, wyprasować koszulę, wypastować buty i zawiązać czerwony krawat. Wciągnąć brzuch i znaleźć trochę czasu na ćwiczenia. Ale przede wszystkim wyczyścić i naoliwić dwa nieodłączne pistolety. Czy łysy zabójca z kodem kreskowym na potylicy wciąż ma to coś? Wyznaczone do egzekucji ofiary już niedługo się przekonają...
Diana Burnwood, postać dobrze znana fanom serii, zdradza Agencję ICA – Międzynarodową Agencję Kontraktów, ucieka z wartościową paczką i znika. Fabuła gry rozpoczyna się gdy zbuntowana operatorka zostaje odnaleziona, Agent 47 zostaje wyznaczony do jej eliminacji i odzyskania cennej "paczki". 47 wykonuje zadanie, jednak spełnia ostatnią prośbę byłej współpracowniczki - zaopiekować się ową paczką, którą okazuje się Victoria, młoda dziewczyna na której agencja prowadziła eksperymenty. Zabójca poprzysięga uchronić dziewczynę przed losem jaki był jego udziałem, lecz okazuje się, że nie tylko agencja jest zainteresowana pozyskaniem Victorii.
Tyle o fabule, a jak wygląda sama rozgrywka? Gra rzuca Agenta w szereg różnorodnych i mniej lub bardziej rozbudowanych lokacji. Nie ma mowy o sandboksie jak w serii Assassin's Creed, jednak Hitman ma nad Altairem i spółką inną przewagę. Pomimo iż lokacje są całkowicie zamknięte to zostały tak pomyślane by gracz mógł sam zdecydować o drodze do celu i sposobie jego likwidacji.
Chcesz być duchem, który niezauważony przeniknie do chronionego kompleksu, ominie straże, zabije tylko i wyłącznie cel np. pozorując wypadek, po czym ulotni się bez śladu? A może chcesz bezszelestnie likwidować kolejne napotkane patrole, chować ciała tak aby nie wzbudziły podejrzeń i żeby niczego nieświadomy cel udusić garotą? Będziesz co chwilę zmieniał przebranie by zmylić wrogów, czy pozostaniesz wierny ikonicznemu garniturowi 47? Użyjesz trucizny, snajperki czy materiałów wybuchowych? A może preferujesz otwartą wymianę ognia? Wszystko to zależy od Ciebie, ale im „czystszy” sposób wybierzesz tym więcej punktów i wyższą rangę dostaniesz za ukończenie misji. Każą planszę można rozgrywać od nowa by poznawać kolejne możliwości i o ile rozwiązania siłowe dają sporo radochy to prawdziwym wyzwaniem i satysfakcją, nawet na niższych poziomach trudności, jest uzyskanie rangi Cichego Zabójcy.
Mechanizmy rozgrywki są odpowiednio dopracowane, więc Hitman sprawdza się niezależnie od tego jaki styl gry preferujemy. Zaimplementowany system osłon działa bardzo dobrze, chociaż może nie jest tak płynny i intuicyjny jak w serii Uncharted (gdzie moim zdaniem został dopracowany niemal do perfekcji), ale biorąc pod uwagę, że jest to tytuł premiujący skradanie się a nie otwarte konflikty nie można tego odbierać jako wadę.
Specjaliści z IO-Interactive wyposażyli Agenta 47 w system pomocy zwany „Instynktem”. Pozwala on zabójcy znaleźć przedmioty z którymi można wejść w interakcję, widzieć pozycje przeciwników (nawet przez ściany), czy przewidzieć ich kolejne ruchy wyświetlając ścieżki jakimi się poruszają. Coś podobnego widzieliśmy już w postaci Orlego instynktu Ezio w Assassin's Creed Revelations, czyżby 47 był potomkiem Asasynów? Można by pomyśleć że ów instynkt jest zbytnim ułatwieniem, ale na szczęście tak nie jest, w końcu sposób ominięcia patroli i tak wymyślić musimy sami, oszczędzono nam jedynie żmudnego i czasochłonnego rozpracowywania ich ścieżek. Nikt również nie zmusza do korzystania z Instynktu, a dla purystów przewidziano najwyższy poziom trudności – bez instynktu, bez checkpointów, interfejsu i podpowiedzi, za to ze znacznie czujniejszymi przeciwnikami.
Również oprawa audiowizualna stoi na najwyższym poziomie i testowanej przeze mnie wersji na PS3 ciężko cokolwiek zarzucić. Lokacje są różnorodne i bogate w detale, modele postaci i ich animacja w porządku, muzyka podkreśla wydarzenia a odgłosy broni są odpowiednio soczyste. Jedyny zgrzyt spotkał mnie mniej więcej w połowie (dość długiej) kampanii, chcąc kontynuować zabawę okazało się, że gra nie pamięta moich postępów i rzuca mnie z powrotem na początek przygody. Na szczęście nie musiałem od nowa przechodzić gry, gdyż mogłem w menu wybrać ponowne rozegranie etapów, które już przeszedłem (tego gra nie zapomniała) i w ten sposób dokończyć kampanię. Z tego co wiem to mój przypadek nie jest odosobniony i gra ma tendencję do gubienia save'ów, ale jak widać nie jest to bardzo dokuczliwe, a przynajmniej dla mnie nie było.
Hitman: Rozgrzeszenie jest grą przeznaczoną dla jednego gracza, próżno tu szukać trybu multiplayer, jednak twórcy wpadli na pomysł jak urozmaicić grę równocześnie wydłużając rozgrywkę. W trybie Kontraktów, każdy gracz może stworzyć w oparciu o dostępne poziomy własne zlecenia, które następnie dzielić można z innymi graczami. Spośród postaci obecnych na danej planszy wybiera się te które mają zostać zlikwidowane oraz określa dodatkowe warunki, jakie należy spełnić jak np. użyta broń czy przebranie. Rozgrywanie takich kontraktów i rywalizacja ze znajomymi jest równie wciągające jak przechodzenie kampanii. Można powiedzieć, że z Kontraktami zabawa w Hitmanie nigdy się nie kończy.
Powoli zbliżamy się do końca tekstu, czas więc na podsumowanie. Najnowsze przygody Agenta 47 są grą kompletną, dostarczającą wielu godzin zabawy na najwyższym poziomie. Znajdą tu coś dla siebie zarówno ci, którzy preferują ciche eliminacje, jak i miłośnicy wartkiej akcji, a proporcje w jakich zmieszają się te składniki zależą tylko od gracza. Ze świecą szukać elementów, które w jakiś sposób nie zagrały, dlatego przejście obojętnie obok gry Hitman: Rozgrzeszenie byłoby sporym błędem.