Historyczne niezapominajki #7 O Army of Two PSP - średniaku, ale z pomysłem na siebie

BLOG
15V
user-2102367 main blog image
GrowyHistoryk | Dzisiaj, 09:18
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

PSP to jeden z najbliższych memu sercu sprzętów-pierwsza konsola przenośna i pierwsza w ogóle. Mimo że awangarda najlepszych tytułów już dawno zaliczona, to staram się co jakiś czas wrócić i ograć mniej jednoznaczne lub popularne tytuły. Dziś klika słów o przenośnym Army of Two The 40th Day. Czy warto dla niego odkurzyć PSP?

Przede wszystkim Army of Two na przenośniaka Sony nie jest bezpośrednim, zubożonym portem z dużych konsol. Już za sam wysiłek stworzenia czegoś bardziej wpasowującego się w przenośne granie i próbę stworzenia czegoś innege, biję twórcom brawa. Akcję obserwujemy zazwyczaj (choć nie tylko) izometrycznie z niewysokiego lotu ptaka Przypomina to nieco Killzone Liberation, ale nie do końca. Na początku wybieramy postać z dwójki najemników: Salema lub Riosa. Można grać w co-opie, ja grałem samemu. Miejscem akcji jest Szanghaj, z którego nasze koksy chcą się jak najszybciej wyrwać. Zwiedzimy po drodze pełne zbirów ulice miasta, ale też ciekawsze lokacje jak zoo, szpital, świątynie i więzenie. W sztampowej opowieści, z kilkoma lepszymi onelinerami, znalazło się też miejsce na kilka wyborów moralnych (z przedstawionymi na szybko konsekwencjami w formie komiskowych scenek), ale bardziej to żenada niż ambicja twórców.

Podstawową wadą PSP był brak drugiej gałki analogowej. W niektórych gatunkach doskwierało to mniej, ale w strzelaninach zmuszało do obejścia problemu. Twórcy musieli przynajmniej chwilę pomyśleć jak to rozwiązać. Jedni stawiali na lockowanie na celu (Ratchet, Chili Con Carnage, Bond), inni wprowadzali ramkę z automatycznym naprowadzaniem (Resistance Retribution), jeszcze inni kontrolę kamery przyciskami geometrycznymi (Call of Duty, Medal of Honor). Army of Two ma własny, oryginalny system sterowania.

Postacią kierujemy za pomocą gałki, a na kamerę w ogóle nie mamy wpływu. Przyciski geometryczne odpowiadają natomiast za strzał w określoną stronę. Trójkąt - góra, kwadrat - lewo, kółko - prawo, x - dół. To ciekawe rozwiązanie i o dziwo się sprawdza. Podczas grania miałem odczucie hybrydy strzelaniny i shmupa. Wszystko jest kontekstowe, nie musimy dokładnie wymierzyć, bo konsola pomaga nakierować pociski w prawidłową stronę. Pozwoliło to też na przyjemną zabawę perspektywą. Kamera niekiedy się oddala i pokazuje dokładny widok z góry, my np. zjeżdżamy platformą w dół i zdejmujemy gości nadbiegających z każdego geometrycznego kierunku. Innym razem mamy widok zza pleców i prujemy trójkątem, zdejmując kolejne fale wrogów. Bardzo dobry pomysł i nie gorsze wykonanie!

Oprócz ciekawego sterowania mamy system znany z dużych konsol, w którym jeden gość ściąga na siebie uwagę złoli, a drugi wykańcza ich w tym czasie ze skrzydła lub od tyłu. Są przeciwnicy, któych mozemy załatwić tylko w ten sposób. Gra jest całkowiecie liniowa, nie ma alternatywnych ścieżek - nie mamy się tu zastanawiać, tylko strzelać! Nie przeszkodziło to twórcom wstawić w malutkich lokacjach naprowadzajacych strzałek ze wskazaniem gdzie iść...To chyba na wypadek, gdyby gracz miał pastylkę M&M zamiast mózgu - po jaką cholerę te strzałki? W trakcie etapów ratujemy też zakładników i zarabiamy kasę, którą można przeznaczyć na nowe bronie (m.in. działko Tesli, miotacz ognia) lub ulepszenie starych. Nie ma większych urozmaiceń w rozgrywce. Strzelamy głównie na piechotę, ale też zdarzy się rozróba w ruchomym wagoniku w zoo i paru bossów. Ci ostatni są calkiem nieźle pomyślani z najbardziej wymagającym i też najciekawszym pojedynkiem z opancerzonym transporterem w połowie gry. 

Denerwuje inteligencja towarzysza a raczej jej brak, gdy np. rzuca się pod koła pojazdu w samobójczym geście albo strzela focha na klatkce schodowej, że dalej to on nie pójdzie...Na szczęście leczy nas w miarę sprawnie. To tym ważniejsze, że w grze obowiązuje pełna symbioza i dopiero śmierć dwójki postaci oznacza koniec, więc można dosłownie to przeżyć! Warto jednak bardziej postarać się o żywego towarzysa z naturalną (wyższą?) inteligencją. Oprawa jest na możliwości PSP całkiem, całkiem, nie ma zwolnień, muzyka ma lepsze momenty, ale nie zapada w pamięć.

I to tyle, chciałbym napisać coś więcej, ale gra to tylko kilka godzin - 6 rozdziałów na 6 akapitów mini bloga. Nie jest to w żadnym razie ukryta perełka lub skarb. Głównym atutem jest interesujące sterowanie i perspektywa, co cieszy i daje odczucie czegoś innego. Przez to gra bardziej ciekawa niż dobra. Docenią ją ci, którzy wpatrując sie z zadumą w swoją bibliotekę PSP, chcieliby spróbować czegoś świeżego, ale myślą (niesłusznie), że już we wszsytko grali! Tylko pamiętajcie, że w singlu trzeba zwykle myśleć za dwóch!

Pozdrawiam!

 

Oceń bloga:
1

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper