Stacjonarne przenośnie, czyli o preferencjach słów kilka
Wstęp stacjonarny a wstęp przenośny
Wiele razy przy recenzjach, trailerach czy zapowiedziach spotyka się opinie typu: "idealny tytuł na handhelda", "gra wprost stworzona na Switcha", "to będzie zarąbiście wyglądać na dużym ekranie". Pytanie dlaczego? Co sprawia, że dana marka lub pozycja ma bardziej specyfikę stacjonarną lub przenośną. Poniższe rozważania nie mają uniwersalnego charakteru, nie dotyczą każdego tytułu, to tylko i aż przemyślenia płynące z doświadczeń jednego historyka, moich tak dokładnie.
Gatunek stacjonarny a gatunek przenośny

Pierwsza odpowiedź, która przychodzi na myśl to gatunek, a więc niektóre gry lepiej czują się w wersji przenośnej a inne w stacjonarnej. Przykłady? Bardzo proszę. Sandboxy, fpsy, slashery i szeroko rozumiane przygodowe gry akcji ogrywa mi się przyjemniej na ekranie tv. Co je łączy? Efektowność, poczucie skali i rozmach, który ma okazję w pełni pokazać swój potenjał na większej liczbie cali. A więc przełożenie rozmiaru doświadczania na rozmiar środka, gdzie doświadczenie przeżywamy . To dlatego do dziś pamiętam opad szczęki, który zaliczyłem widząc w oddali Jerozolimę czy Akkę w pierwszej części Assassin's Creed, to dlatego zapamiętałem epickie starcia z siostrami przeznaczenia w God of War, to dlatego nie wiedziałem jak się nazywam po scenie w pociągu z Uncharted. Nie interesuje mnie, czy w danym momencie historii te sceny byłyby możliwe na plaformie przenośnej. Wielkie rzeczy wymagają wielkiego ekranu.

Z inych powodów na ekranie tv pojawiają się u mnie horrory. Gatunek specyficzny, bo jestem mu w stanie wybaczyć ułomności w rozgrywce, na rzecz kimatu i odpowiednio budowanej atmosfery. Tym samym szczególnie mu blisko do flimowości, a jeśli do filmowości to i do większego ekranu.

A co z grami logicznymi, shmupami lub platformówkami 2D? Lepiej sprawują się w wersji przenośnej. Może z powodu wyświechtanego "pick up and play" i rozbicia rozgrywki na poziomy, które sprzyjają fragmentarzycznemu ogrywaniu, w rytm włącz-zalicz poziom-wyłącz? Zostają jeszcze RPGi. Gatunek często wymagający grindu, powtarzalności w walkach, eksploracji i progresji. Pojawiającą się jednostajność łatwiej mi zaakceptować w wersji przenośnej. Weźmy ostatnio ogrywaną przeze mnie Atelier Ryza. Spędziłem tam mnóstwo czasu w menusach przy systemie craftingu. Duży ekran do takich czynności niepotrzebny, a łatwość wybudzenia Switcha robiła różnicę.
Kamera stacjonarna a kamera przenośna

Gatunek gatunkiem, ale można papatrzeć na to z innej perspektywy, w to dosłownym tego słowa znaczeniu. Akcję obserwujemy z oczu postaci, z perspektywy trzeciej osoby, w rzucie izometrycznym, 2D i z lotu ptaka. Dwie pierwsze kojarzą mi się szczególnie z graniem stacjonarnym. Najsłynniejsze i największe marki stawiają zwykle na kamerę z perspektywy pierwszej lub trzeciej osoby. Czy Gears of War, Tomb Raider, Doom robiłyby takie samo wrażnie gdyby prezentowały akcję z innego ujęcia?

Kamera z boku i izometryczna przesuwają u mnie suwak w kierunku grania przenośnego. Dwuwymiarowy Metroid Dread, mimo że Switch to konsola hybrydowa był reklamowany szczególnie w wersji przenośnej. Wydaje mi się, że nie bez powodu Nintendo wybrało akurat ten tytuł, z taką perspektywą, by popchnąć sprzedaż nowej wtedy wersji konsolki Oled.
Funkcjonalność stacjonarna a funkcjonalność przenośna

Co z wykorzystaniem możliwości danego sprzętu? Niektóre tytuły przez szczególne fukcje danej platformy, wydają się skrojone pod rozgrywkę stacjonarną lub przenośną. Wiele z nich dostało później wersje na duży/mniejszy ekran, niejednoktrotnie tracąc część swego pierwotnego uroku. Tearaway na Vite jest uważane powszechnie za lepszą wersję niż ta z PS4. Wykorzystanie dotykowych paneli i kamer zrobiło swoje. Przygodówki point'n'click i mniejsze gry typu World of Goo robiące użytek z ekran dotykowego zachęcają do doświadczania w tym właśnie kierunku. Super Mario Galaxy 2 i Zelda Skyward Sword wyrosły na plaftomie stacjonarnej znanej ze sterowania ruchowego przed ekranem tv. Owszem w zremasterowaych edycjach da się grać w trybie przenośnym. Czy wychodzi to tym tytułom na dobre? Niekoniecznie...Resident Evil 4 na handheldzie? Tak, ale w takiej wersji stacjonarnej na Wii mamy świetne sterowanie pointerem.
Dziedzictwo stacjonarne a dziedzictwo przenośne

Tradycja jak mawia klasyk to rzecz ważna. Są marki, które historycznie związane są z platformami przenośnymi, a inne ze stacjonarnymi. Główne flagowe odsłony Pokemonów aż do czasów Switcha kojarzono z graniem przenośnym. Mimo że Switch daje możliwosć grania w formie stacjonarnej, to tradycyjnie ta marka bardziej mi pasuje do grania przenośnego. Innym przykładem jest Professor Layton czy Phoenix Wright. Serie, które zbudowały swoją popularność na przenośniakach. W nowszych wersjach/remasterach jest możliwosć zagrania na dużym ekranie, ale to marki "przeznaczone" niemal od zawsze do ogrywania na kilku calach. Celowniczki mające automatowe korzenie działają także na handheldach. Czy im tam lepiej?
Życie stacjonarne a życie przenośne

A teraz pora wszystkie powyższe rozważania wrzucić do kosza... Bo co ty historyku pitolisz, jak ja nie mam czasu włączyć tv, bo dzieci, bo żona...jedyne co zostaje to granie na hadheldzie tuż przed snem. Życie w ciagłych delegacjach, tak rodzinnych jak i służbowych sprawia, że wybór sprowadza się często do grania przenośnego lub nie grania w ogóle. Red Dead Redemption na tv może lepszy, za to na handheldzie osiągalny. Inni podłączają tylko konsolę do tv tylko przy okazji imprezowych sesyjek ze znajomymi w Mario Party itd. Dla tych co prowadzą stacjonarne, osiadłe życie bez zobowiązań rozrywka to często wzięcie pada w łapę i granie przed ekranem tv. Po co panie męczyć się przed małym ekranikiem handhelda, gdy 50 albo i więcej cali czeka na zagospodarowanie...
Powiedzcie jak jest u Was, co sprawia, że gracie w dane tytuły przenośnie lub stacjonanarnie. Jakie gry wybieracie na co i dlaczego?
Do napisania!
Żródło obrazków: Google Images.